Rynek darmowości nie istnieje

O potrzebie darmowości w relacjach międzyludzkich przypomniał w cotygodniowym felietonie radiowym rzecznik Stolicy Apostolskiej. Ks. Federico Lombardi SJ nawiązał do wczorajszej audiencji Benedykta XVI dla uczestników watykańskiego spotkania z okazji Europejskiego Roku Wolontariatu. Odniósł to wydarzenie do poszukiwań swoistego punktu zaczepienia ludzkiej nadziei w obliczu światowego kryzysu i prób jego przezwyciężenia.

Reklama

Chodzi o to, by pamiętać o darmowości, to znaczy o tym, by żyć nie tylko interesami, ale i darem. Papież wypowiedział się już na ten temat w swej ostatniej encyklice, pisząc: «Rynek darmowości nie istnieje i nie można prawnie nakazać postaw o charakterze darmowym. Natomiast zarówno rynek, jak i polityka potrzebują osób otwartych na wzajemny dar». I dodaje: «bez darmowości nie można urzeczywistnić również sprawiedliwości»; należy «wychodzić poza logikę równowartościowej wymiany oraz zysku jako celu samego w sobie». Te prawdy nie bujają w obłokach, ale są zakorzenione w potocznym doświadczeniu, poczynając od życia rodzinnego. Dla inspiracji młodych Papież przytacza także słowa Jezusa: «Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie» (Mt 10,8). A zatem nie samym chlebem żyje człowiek, ale także relacjami z innymi istotami wolnymi, które się szanują, troszczą się o siebie nawzajem i kochają ponad jakąkolwiek kalkulacją. Od tego punktu odbudowuje się wzajemne zaufanie ludzi i narodów. To jest punkt podparcia, którego trzeba, by poruszyć Ziemię”.

Benedykt XVI wczoraj zwrócił uwagę, że w naszych czasach, naznaczonych kryzysem i niepewnością, zaangażowanie wolontariuszy napawa ludzi zaufaniem, gdyż pokazuje, że dobro istnieje i wzrasta wśród nas. Wiara katolików umacnia się, gdy widzą dobro, które czyni się w imię Chrystusa. Dla chrześcijan bowiem wolontariat nie jest jedynie wyrazem dobrej woli, ale opiera się na osobistym doświadczaniu spotkania z Chrystusem. Uczy on nas służyć braciom, naśladując miłość Boga do nas. Mamy być narzędziami tej miłości w świecie, w którym jest tyle ubóstwa i cierpień. Papież zaznaczył, że katolicki wolontariat nie może odpowiedzieć na wszystkie te potrzeby, ale nie powinno nas to zniechęcać.

„Nie dajmy się też zwieść ideologiom, które chcą zmienić świat według wizji czysto ludzkich – mówił Ojciec Święty. – To niewiele, co zdołamy uczynić, by pomóc w ludzkich potrzebach, można uznać za dobre ziarno, które wzrośnie i przyniesie obfity owoc. Jest znakiem obecności i miłości Chrystusa, która wzrasta jak ewangeliczne drzewo, dając ochronę, opiekę i siłę wszystkim potrzebującym. Taka jest natura świadectwa, które z całą pokorą i przekonaniem dajecie społeczeństwu. Obowiązkiem władz publicznych jest uznać ten wkład bez wypaczania go, a wasza rola jako chrześcijan to czynny udział w życiu społeczeństwa, starając się, by było ono coraz bardziej ludzkie, by coraz bardziej znamionowała je autentyczna wolność, sprawiedliwość i solidarność. Spotykamy się dziś w liturgiczne wspomnienie św. Marcina z Tours – kontynuował Papież. Często przedstawiany jako dzielący się płaszczem z ubogim, Marcin stał się modelem działalności charytatywnej w Europie, a nawet na całym świecie. Obecnie wolontariat jako służba charytatywna stał się powszechnie uznanym elementem współczesnej kultury. Jednak jego źródła nadal można dostrzec w specyficznie chrześcijańskiej trosce o ochronę, bez dyskryminacji, godności osoby ludzkiej stworzonej na obraz Boga. Gdy te duchowe korzenie odrzuca się czy przesłania, a kryteria naszej współpracy stają się czysto utylitarne, zagraża to zagubieniem tego, co najbardziej znamienne dla waszej służby, i to ze szkodą dla całego społeczeństwa”.

Papież zachęcił wolontariuszy, by pomagali młodzieży usłyszeć głos Chrystusa, który wzywa do poświęcania się innym. Nie trzeba się bać stawiania radykalnych, wymagających zmiany życia wezwań. Oddając bowiem życie służbie drugim, przeżywamy je w pełni.


W spotkaniu zorganizowanym w ramach Europejskiego Roku Wolontariatu przez Papieską Radę „Cor Unum” wziął udział ks. Marian Subocz. Zdaniem dyrektora Caritas Polska odbudowa katolickiego wolontariatu w naszej ojczyźnie to sprawa nie tylko organizacyjna, ale przede wszystkim formacyjna. „W Polsce w okresie komunizmu też mieliśmy «wolontariat», ale obligatoryjny – przypomniał w wywiadzie dla Radia Watykańskiego ks. Subocz. – Pamiętamy tzw. czyny społeczne. Starsza część społeczeństwa pamięta te czasy, gdy obowiązkowo trzeba było wykonywać pewne prace. Stąd wynika pewna niechęć do wolontariatu. W tej chwili ten proces trzeba odwrócić – zaznacza dyrektor Caritas Polska. – Jeżeli kapłan, czy ktoś inny przekona młodych ludzi do takiego wolontariatu i da im konkretną pracę do wykonania, to tacy wolontariusze się zaangażują. Muszą być oni jednak cały czas formowani. Bez tego, o czym jestem przekonany, wolontariusz na dłuższą metę nie wytrzyma. Bo przecież jest to ciężka praca: np. odwiedzanie chorych, stały kontakt z cierpieniem, czy pomoc bezdomnym. Tu musi być jakaś motywacja, by w tym cierpiącym i potrzebującym człowieku dostrzec oblicze Chrystusa. A nie jest to łatwe, gdy się nie ma ewangelicznej motywacji”.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama