Dobro nas kręci

Uważamy się za społeczeństwo wrażliwe na potrzeby innych. Jednak ubiegłoroczna powódź oraz liczne sytuacje kryzysowe pokazały, jak bardzo brakuje dobrze zorganizowanej grupy ludzi przygotowanych do bezinteresownej pomocy.

Reklama

Powstanie grup wolontariackich najczęściej jest inicjatywą młodych.   ks. Tomasz Lis/ GN Powstanie grup wolontariackich najczęściej jest inicjatywą młodych. Gdy powodziowa woda opadała, odsłaniała ogrom zniszczeń. Większość rzeczy trzeba było wyrzucić. To, co nadawało się jakoś do użycia, wymagało solidnego czyszczenia. Wtedy największą pomocą nie były pieniądze czy przychodzące dary, lecz ludzkie wsparcie. Okazali je strażacy, żołnierze i wolontariusze przybyli z całej Polski. – Nawet nie pamiętam, skąd byli. Po prostu przychodzili rano i pracowali do wieczora – opowiada pani Marianna z Wielowsi.

Trzeba przemóc siebie

Adrian Bednarz stawił się na sandomierskim moście po telefonie od księdza katechety. Wcześniej kilkakrotnie pomagał w innych dobroczynnych akcjach. – Odbieraliśmy ludzi z wojskowych łodzi ewakuacyjnych i transportowaliśmy do noclegowni. Pamiętam żal i płacz tych osób, ale i uśmiech wdzięczności, za to, że nie byli sami w tych chwilach, że miał im kto pomóc – wspomina student wolontariusz spod Sandomierza. W pierwszych tygodniach było wielu chętnych. Szczególnie pomagała młodzież. Dopiero wakacje „zweryfikowały” młodzieńczy zapał. Została kilkunastoosobowa grupa, która dziś tworzy zgrany zespół.

W przedświątecznej krzątaninie i zabieganiu czasem nawet nie dostrzegamy wolontariuszy stających w dużych sklepach i kwestujących na rzecz najuboższych, dla których zbierają żywność na świąteczną paczkę. – Nie jest łatwo wyjść na kwestę. Trzeba przemóc siebie. Najczęściej spotykamy się z dużą życzliwością, akceptacją, co widać po zapełniających się sklepowych koszykach. Są jednak chwile, gdy trzeba przyjąć złośliwe uwagi. Zabolą, ale radość i uśmiech tych, którym pomagamy, leczy każdą ranę – mówi Asia Skorupa z Chobrzan.

Przy ostrowieckim hospicjum codziennie pojawiają się osoby, które poświęcają swój czas dla chorych. Jest ich niewiele, ale ich obecność jest bezcenna. Pomagają nie tylko na miejscu. Odwiedzają ludzi również w domach.– Stałą grupę wolontariuszy stanowi 8 osób, jednak wielu innych pomaga przy okazji prowadzonych akcji. Ostatnio grupa chłopców z Ośrodka Wychowawczego sama podjęła pracę w ogrodzie przy hospicjum, podobnie uczniowie z technikum budowlanego w ramach wolontariackiej pomocy pomogli w prowadzonych pracach budowlanych – opowiada ks. Paweł Anioł.

Na to wszystkich stać

Na terenie diecezji działa tylko kilka sformalizowanych grup wolontariuszy. Poza tym jedynie niektóre parafie mogą pochwalić się oddziałem Caritas, a szkolnych kół jest około 40. Z pewnością wielu wolontariuszy działa jako strażacy ochotnicy lub w innych formacjach niosących pomoc, jak choćby grupy strzeleckie. To wszystko jednak kropla w morzu potrzeb. Bo, jak podają ogólnopolskie statystyki, tylko 10 proc. osób poświęca swój czas na bezpłatną pomoc na rzecz innych. Najczęściej tłumaczymy to brakiem czasu, czy kwalifikacji w niesieniu pomocy lub też obawą o niezrozumienie ze strony innych. – Dziś prawie codziennie słyszymy o kryzysie ekonomicznym i gospodarczym. Działalność wolontariacka jest pokazaniem, że w okazywaniu miłości i dobroci nie powinno być kryzysu. W tej działalności nie liczy się strat i zysków. Tutaj liczy się dobroć serca, na którą wszystkich stać – tłumaczy ks. Bogusław Pitucha, dyrektor diecezjalnej Caritas.

Oprócz ludzi, którzy są gotowi ruszyć na ratunek w sytuacji kryzysowej, potrzebne są też osoby otwarte na tę zwykłą, codzienną, pomoc potrzebującym. – Każde zaangażowanie wolontariuszy to wymierne i niezastąpione wsparcie przy niesieniu pomocy innym – dodaje ks. Pitucha. Przy diecezjalnej Caritas od kilku miesięcy regularnie gromadzi się grupa wolontariuszy na spotkaniach szkoleniowo-formacyjnych. – Jest to grupa kilkudziesięciu młodych osób, które zafascynowały się wolontariatem podczas powodzi. Na spotkania zapraszamy fachowców z wielu dziedzin, którzy przygotowują ich do zadań, z jakimi mogą się spotkać w swojej działalności – tłumaczy ks. Jerzy Dąbek, odpowiedzialny za szkolenia w wolontariacie. Przygotowano także materiały informacyjno-formacyjne dla Szkolnych Kół Caritas, by młodzi ludzie uczyli się wrażliwości na ludzką biedę i doskonalili swoje umiejętności w pomaganiu innym.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama