Prawdy zespołowe

O dzieciach z zespołem Downa zrobiło się głośno za sprawą pytania zadanego w Poznaniu: wolno w świetle prawa zabijać takie dzieci przed narodzeniem czy nie? Może dobrze, że głośno, bo...

Reklama

Na przykład w Danii rozmowy o „Downach” już nie ma. Czasem tylko ktoś sobie przypomni, że kiedyś się rodziły, a teraz nie. Z ulic eleganckiego Paryża też znikają grubaśne dzieciaki z midgałowymi oczami. Rodzi się ich 30 na 100 „downich” diagnoz. W większości europejskich krajów systematycznie zmniejsza się liczba urodzeń dzieci z ZD. A w Polsce? Oficjalnie nie wiadomo. Jedynie znajome położne kiwają tajemniczo i smutno głowami. Jedne mówią: straszne to! A inne: może i dobrze, bo się nie męczą?

Z medycznych suchych faktów wynika, że zespół Downa to zespół wad wrodzonych, spowodowany obecnością dodatkowego chromosomu 21. Ludzie, u których występuje, to osoby z upośledzeniem intelektualnym na różnym poziomie, często obarczone dodatkowymi chorobami, głównie serca. Te ostatnie z powodzeniem się leczy.

Wypisy z internetowych, gorących dyskusji o „Downach”: trudno się dziwić rodzicom, że decydują się takie dzieciaki usunąć. Nie chciałabym wychowywać takiego dziecka. A z anonimowej wypowiedzi matki dziecka z ZD: ten dodatkowy chromosom to gen miłości, po prostu. I gdzie tu prawda?

Święta prawda Aleksandry

Pewnego razu Aleksandra Scelina poszła na Eucharystię z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała. Usłyszała takie proroctwo: jest tu kobieta, która jeszcze nie wie, że niedługo urodzi dziecko. Urodzi, lecz z dzieckiem będzie jakiś problem. Ale Niepokalana i Jezus ochronią to dziecko. Aleksandra zobaczyła, jak Niepokalana trzyma w rękach malucha. Siedział w dłoniach Maryi bardzo bezpieczne. A potem o wszystkim zapomniała. Kilka tygodni później dowiedziała się, że jest w ciąży.

Józek urodził się miesiąc przed terminem, 12 lipca. Przez cesarskie cięcie, ze znieczuleniem miejscowym. Aleksandra wiedziała, że coś jest nie tak. Bo lekarze milczeli jak nad grobem. Pokazywali coś. Nie pozwolili małego dotknąć. Pobłogosławiła Józka z daleka. Dopiero mąż powiedział, że dziecko ma cechy ZD.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Jarek
    21.11.2011 13:45
    Ludzie! Mój Marek za trzy dni będzie kończył 1,5 roku. Kiedy lekarz zaproponował żonie badania w kierunku stwierdzenia ZD przed urodzeniem się dziecka ta spytała: "A czy można taką wadę w jakiś sposób leczyć?" Odpowiedział, że nie. Wtedy podziękowała. Marek miał w czwartym miesiącu życia operację serca (bardzo duża dziura w sercu). Teraz jest najbardziej radosną istotą w domu.
    Zresztą w trakcie pisania tego posta dochodzę do wniosku, że tłumaczenie, dlaczego NORMALNE dziecko ma prawo do istnienia jest tak żenujące, że już niczego więcej nie napiszę i przepraszam za to mojego Marka (pseudonimy: Słodki, Ważniak, Ciapek, Czołgista).
    Pozdrowienia i wyrazy WSPÓŁCZUCIA dla wszystkich, którzy kiedykolwiek nam WSPÓŁCZULI.
  • Mariusz Dudek Kielce
    17.12.2011 16:52
    Witam

    Mam wspaniałego syna Kacperka skończył w ipcu 9 lat, w wieku 3 miesięcy przeszedł operacje na serce, też to było dla nas rodziców szokiem, ale kochmay Go bardzo i nigdy w życiu nie podjelibyśmy decyzji innej jaką podjelibyśy, był u komunii Św. uczęszcza do kościoła na roraty, różaniec i tak jak w artylkule ten chromosom to chromosom miłości i jeszcze jednoczenia się w rodzinie. Teraz nie może doczekać się świąt i ubierania choinki, pozdrawiam wszystkich rodziców i dzieci z ZD Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku 2012r. i opieki Boskiej Częstochowskiej.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama