Chybiony cel

Nowa ustawa o pieczy zastępczej ma zmienić klimat wokół adopcji w Polsce. Z jednej strony przyspieszy procedury, a z drugiej uderzy w ośrodki adopcyjne. Wiele z nich, a głównie katolickie, straci prawo bytu.

Reklama

Sąd rejonowy na południu Polski. Dojrzałe już małżeństwo wbiega do budynku z nadzieją w oczach. Chcą otworzyć swój dom dla dwójki z czworga rodzeństwa. Dzieci bite i poniżane zabrano z domu ostatecznie, kiedy w trakcie interwencji policji pijany ojciec rzucił z całej siły jednym z nich o ścianę. Druga dwójka, znacznie młodsza, trafiła wcześniej do innej rodziny adopcyjnej. Starsi od miesięcy czekali w placówce opiekuńczej. Państwo Malinowscy (nazwisko zmienione) stawili się na rozprawę, by dostać prawa do pełnej pieczy nad dziećmi. Ale rozprawa nie odbyła się, bo… nie było akt sprawy. Dlaczego? Bo inny sąd w ciągu dwóch miesięcy nie miał czasu przesłać ich do Mikołowa, skąd miały trafić do Katowic.

Wystarczyłby jeden telefon, by sytuacji zapobiec. A tak akta leżą na czyimś biurku. Sprawę odroczono na styczeń. Dobrze, że dzieci udało się przekazać wcześniej z placówki opiekuńczej w pieczę Malinowskim. Szkoda, że przez opieszałość kogoś za biurkiem w lęku i stresie, czy zostaną w nowym domu, trwają i tak już poharatane przez życie dzieci. Takich sytuacji, jak dowiaduję się, jest niemało. Czasem na wyznaczenie terminu sprawy, którą można załatwić w kilka minut, czeka się miesiącami. To oburza, bo sprawy, gdzie w grę wchodzi los najmniejszych i niewinnych istot, które od dorosłych dostały już ciężkie baty, powinny być priorytetem!

Czy nowa ustawa „O wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej”, która wchodzi w życie 1 stycznia 2012 r., zmieni tę sytuację? – Zwykle adopcja w sądzie to jedna, góra dwie rozprawy, ale sporo zależy od ludzi – mówi mecenas Jolanta Bugajska-Wierzbicka. – To nie sama adopcja trwa długo, ale poprzedzające ją uregulowanie sytuacji prawnej dziecka.

Ustawa przyspieszy kilka procedur, przykładowo skróci do 7 dni czas na ustanowienie opiekuna prawnego dla dziecka po pozbawieniu władzy rodzicielskiej, bo bywało, że czekało się na to dwa do trzech miesięcy, skróci czas pobytu dziecka w tzw. pieczy zastępczej, dzięki czemu ośrodek adopcyjny szybciej zainteresuje się dzieckiem. Wierzbicka: – Niestety, ustawa nie rozwiąże problemów wynikających ze związków partnerskich, które są zmorą przedłużającą postępowanie adopcyjne. Bo aby móc pozbawić rodzica władzy, trzeba najpierw ustalić, kto nim jest. I niestety, ustawa uderzy w ośrodki katolickie, do których jednak większość rodziców ma zaufanie. Jak to możliwe? Boję się pytać o tło takich decyzji.

Dyskryminacja

Warto, patrząc na kazus Malinowskich, zastanowić się, co nowa ustawa zmieniłaby w tej historii? Właściwie niewiele. Malinowscy do adopcji przygotowywali się w ośrodku katolickim. Otwarli się na przyjęcie starszych dzieci, takich, których nikt już nie chce. Nie jest tajemnicą, że rodzice adopcyjni wolą dzieci małe, a najlepiej noworodki. Trudno się temu dziwić. Jedyne novum może polegać na tym, że dzieci oczekując na adopcję, nie będą rozdzielone. Potem niestety już tak. – Nie jest łatwo znaleźć rodzinę, która adoptuje od razu czwórkę lub szóstkę rodzeństwa, a sporo dzieci do adopcji pochodzi z wielodzietnych rodzin – komentuje mecenas Bugajska-Wierzbicka. – Mają szansę na adopcję zagraniczną, ale wolimy działać tak, żeby zostały w Polsce.

Mecenas Bugajska-Wierzbicka prowadzi sprawy o adopcję od ponad 20 lat. Jako wolontariusz pracuje też od 17 lat przy Ośrodku Adopcyjnym Archidiecezji Katowickiej. Walczy jak lew, by nowa ustawa nie zmiotła ośrodka z mapy placówek.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama