Ratujący Meksyk i kawa

– Dwa razy „ratunek” z mielonym! – woła Ramona Błachowicz do otworu w podłodze przy barze. Jej szefowa Gabriela Grzybek uśmiecha się. – Ktoś kiedyś pomógł mnie... Staram się oddać choć część tego, co sama dostałam.

Reklama

To do krasnoludków tam na dole – dodaje Ramona, wyjaśniając, do kogo wołała o „ratunek”. – Tak mówimy klientom, którzy pytają, skąd mamy to pyszne jedzenie. A już poważnie – kuchnia jest pod restauracją, jedzenie wjeżdża na górę windą.

Krasnoludki dla setki

W poniedziałek była kalafiorowa, więc pani Gabrysia nie mogła zapomnieć wysłać SMS-a do pana Wiesława: „Dziś kalafiorowa. Zapraszamy!”. On uwielbia ich kalafiorową. Pan Jasiu przepada za żeberkami. Pan Marek nie znosi marchewki. Pani Zosia lubi pietruszkę, a nie za bardzo koperek. Pani Władzia odwrotnie. Jedna pani lubi pomidorową z ryżem, druga z makaronem. Bo w restauracji „Twój Zakątek” przy ul. Śrutarskiej 37 w Cieszynie jest jak w domu. I „krasnoludki” – Krystyna Brachaczek, Alicja Dobij a i Jadwiga Szulik, mistrzynie gotowania – muszą być gotowe spełniać kulinarne oczekiwania szczególnych „domowników”.

Twój, mój, nasz

Gabriela Grzybek otworzyła restaurację „Twój Zakątek” trzy lata temu. – Nigdy nie myślałam o prowadzeniu restauracji, z wykształcenia jestem bankowcem. Ale zawsze lubiłam przygotowywać przyjęcia dla znajomych. Myślałam najpierw o firmie cateringowej. Przyjaciółki namawiały mnie na restaurację. Przespacerowałyśmy się po Cieszynie. Znałam ten lokal. Podejrzewałam, że nie będzie mnie stać na wynajem. Myślałam też – kto tu będzie przychodził. Wprawdzie to w ścisłym centrum miasta, ale cieszyniacy mają swój ulubiony trakt – Rynek i ul. Głęboka. Obawy się nie sprawdziły...

Nazwa restauracji przyszła do głowy pani Gabrieli od razu. Najpierw „Zakątek”. Ale był taki bezosobowy... Dodała „Twój” I teraz, jak zapewniają stali klienci, jest naprawdę „mój” albo „nasz”. Domowy wystrój „Zakątka” był oczywistością. Każdy stolik, prawie każde krzesło jest gustowne, choć inne. – Wszystko to rzeczy podarowane przez przyjaciółki, a później też przez gości – znalezione w domu, gdzieś „na starych meblach”.  Raziły puste ściany... Najpierw gościły na nich obrazy zakupione na jednym z koncertów na rzecz cieszyńskiego hospicjum. Później swoją galeryjkę stworzył tu artysta Dariusz Orszulik. Każdy jego obraz znajdujący się w restauracji można kupić. A część dochodów autor przekazuje dla hospicjum.

Jednorazowo zmieści się tu 30 osób. Latem można otworzyć także ogródek. Ale nawet teraz zdarza się, że klienci siadają przy dwóch stoliczkach wystawionych przed restauracją. Bo popołudniami często trzeba czekać na wolne miejsce.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

TAGI| KAWA, MEKSYK

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama