Miś w reklamówce

„Nie pójdę do przedszkola z misiem – szlochał sześcioletni Filip – przecież to taki obciach!” A ośmioletni Łukasz rzucił: „Tato, kup mi tę grę na PSP. Tam naprawdę nic takiego złego nie ma. Tylko seks i przemoc”. Dlaczego nasze dzieci nie chcą być dziećmi?

Reklama

Supermarket. „Tatooo, kup mi tę grę. No wiesz, GTA. Po prostu kradnie się samochody” – mój syn rozpoczął swą litanię. „Ale przecież ona jest od 18 lat – wskazałem na znaczek na okładce – a ty masz dopiero 8”. „Ale tam naprawdę nic takiego złego nie ma – nie dawał za wygraną – tylko seks i przemoc”. Hmmm, może ten ośmiolatek nie wie, o czym mówi? – moje myśli galopowały w szalonym tempie. Po półgodzinnej rozmowie stwierdziłem, że jednak wie. Z detalami. Było troszkę jak w tym kawale: – No dobra tato, to co jeszcze chciałbyś wiedzieć?

Gdzie kończy się dziecięca niewinność? Z moich obserwacji wynika, że na etapie starszaków. Potem mali dorośli w za długich rękawach garniturów, z telefonami dotykowymi, na których odciskają swe lepkie od soku łapki, stają się kopiami Britney Spears, Justina Biebera, Seleny Gomez i Lady Gagi. Dlaczego? Bo tak robią wszyscy wokół. W domu po cichu oglądają Baranka Shauna i czekają na Mikołaja, ale za Chiny nie przyznają się do tego przy kumplach. Nie wiedzą, jak wiele tracą.

Baza w krzakach? Nie rozumiem…

5 grudnia Łukasz po powrocie ze szkoły oświadczył, że już nie wierzy w Mikołaja. Koledzy (druga klasa podstawówki) puścili parę, że to rodzice, że supermarket, przedświąteczne promocje i tak dalej. A jednak gdy jego starsza o dwa lata siostra rzuciła rankiem, że nie mogła zasnąć i zobaczyła, jak Mikołaj przynosi jej prezent (tu puściła do nas oko), Łukasz z wypiekami na twarzy zaczął pytać: I jak wyglądał? Wleciał oknem?

Więc niby nie wierzymy, ale wierzymy. Te dwa światy znakomicie pokazują sytuację, w jakiej znalazły się dzieciaki nad Wisłą. Czy warto za wszelką cenę przedłużać ich dzieciństwo i rozpoczynać akcję „aby dziecko było dzieckiem?”. Warto. Boże Narodzenie to niezwykły dzień, w którym sam Bóg przyszedł na świat jako niemowlę.

Sześcioletni Filip, syn naszego szefa promocji, obudził się z płaczem. „Nie pójdę do przedszkola!” – szlochał. „Czemu?” „Bo dziś jest Święto Misia i musimy przynieść nasze maskotki. A to przecież taki obciach!" „Nie martw się – ratował sytuację tata – zapakujemy misia w jakąś reklamówkę. Może nikt nie zauważy?”

Iza Paszkowska odpowiedziała na tysiące dziecięcych maili. Unikała w nich smrodków dydaktycznych. Jej odpowiedzi nie były nigdy wyssane z palca. Od lat pracuje w szkole.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama