Wymuszone pączkowanie

Państwowe i samorządowe dofinansowanie domów dziecka powodowało, że większość tego typu placówek – a w naszej diecezji wszystkie – miało o wiele większą liczbę dzieci, niż zakłada nowa ustawa. Od 1 stycznia nie będzie wyboru – trzeba będzie dzieci wyprowadzić.

Reklama

Od nowego roku niektóre domy dziecka będą miały nie lada problem. W placówkach tego typu nie będzie mogło przybywać więcej niż 14 wychowanków. Dlatego zarządcy placówek rozpoczęli cichą batalię o ocalenie „nadwyżkowych” dzieci. Tworzą sztuczne oddziały albo filie tylko po to, żeby tam przepisać wychowanków. Wybór jest bowiem jeden – albo to zrobią, albo podopieczni pechowych placówek zostaną przeniesieni do innych domów dziecka. W naszym regionie wszystkie domy mają problem z nadwyżką wychowanków.

Więc dokąd trafią dzieci?

Część z powrotem do swoich patologicznych środowisk. Żeby tak się nie stało, s. Emilia Steber z domu dziecka prowadzonego w Legnicy przez siostry elżbietanki również utworzyła filię. – Nie zgodziłabym się na odesłanie dzieci z powrotem. Kiedy tylko pojawiła się wspomniana ustawa, etapami zaczęliśmy przystosowywać się do jej wymogów. Utworzyliśmy filię, aby tam umieścić dzieci – mówi siostra. Znajduje się ona w odległości kilkunastu metrów od domu dziecka prowadzonego przez siostry, w dawnym budynku gospodarczym przystosowanym obecnie do zamieszkania. Podwórko będzie to samo, tak jak i stołówka, na której dzieci z obu placówek będą jadać. – Teraz więc będziemy mieli dwa budynki, dwie placówki. Składanie wniosków o dofinansowanie będzie odbywało się dla dwóch ośrodków. Zwiększą się zakres naszej pracy i liczba tworzonych przez nas stosów papierów – uważa s. Emilia.

Skąd ta czternastka?

Domy dziecka i placówki opiekuńcze co kilka lat muszą ubiegać się o koncesje na dalszą działalność. Stąd też takie zabieganie o literalne wypełnianie każdego zapisu ustaw. – Placówek 14-osobowych powinno być wiele. Będzie to drogi proces. Wymaga zwiększonych kosztów na opłacenie kadry opiekuńczej, ale także i bieżących kosztów utrzymania samych budynków. Będzie to z pewnością obciążało samorządy – mówi Barbara Ryczek, dyrektor Pogotowia Opiekuńczego w Legnicy.

Podobnie uważa Dorota Purga, wiceprezydent Legnicy. – Bardzo boleję nad tym, że zamiast normalnie funkcjonować, ciągle walczymy z wiatrakami. Nowa ustawa obciąża głównie powiaty. Związek Powiatów Polskich stara się zwrócić na ten problem uwagę, ale cóż, ustawa wchodzi w życie już za kilkanaście dni – mówi. Dodaje równocześnie, że po rozmowach z posłami do Sejmu poprzedniej kadencji – tymi, którzy przyjęli tę ustawę – i tak niewiele się wyjaśniło. Żaden z nich nie jest w stanie powiedzieć, skąd się wzięła liczba 14 wychowanków w jednym domu dziecka…

Podcinanie skrzydeł

Nowo przyjęta ustawa o rodzicielstwie zastępczym nie po raz pierwszy rozpala negatywne emocje. Wśród jej zapisów znajduje się m.in. uwaga o zmniejszeniu liczby ośrodków adopcyjnych. Jest to o tyle istotne, że najbliższy nam ośrodek, po likwidowanych w Legnicy, Głogowie, Lubinie i Jeleniej Górze, będzie dopiero we Wrocławiu. Niestety, mimo nadwyżki rodzin chętnych do adopcji dzieci, nie zmniejsza się liczba wychowanków w domach dziecka. Rodziny są bowiem gotowe adoptować jak najmłodsze dzieci, a mniej chętnie te kilkuletnie czy starsze. Pracownicy likwidowanych ośrodków adopcyjnych pod znakiem zapytania stawiają kwestię dalszego promowania adopcji, skoro chętni będą musieli wielokrotnie jeździć na spotkania szkoleniowe nie do ośrodka oddalonego o 20 km, ale już o 90. Jest to ważne o tyle, że od 2015 r. w domu dziecka będą mogły przebywać jedynie dzieci powyżej 10. roku życia. A co z młodszymi? Teoretycznie powinny zostać adoptowane. Kiedy się patrzy na reorganizację ośrodków adopcyjnych, nasuwa się pytanie o to, czy będzie na tyle rodzin chętnych, by podjąć się tego wyzwania. – Rozumiemy to tak, że zostaną tylko te dzieci, które stwarzają problemy wychowawcze. Dosłownie – te, które nie nadają się do adopcji. W takim razie po co domy dziecka, skoro te dzieci i tak wylądują w ośrodkach wychowawczych? – pyta retorycznie Rafał Kucharski, p.o. dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Lubinie.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama