Cud niejedno ma imię

Gdy okazało się, że synek pani Małgorzaty cierpi na porażenie mózgowe, świat całej rodziny zatrząsł się w posadach. - Kiedy medycyna zawiodła, zwróciłam się do Boga - opowiada. Odpowiedź przyszła, choć inna od spodziewanej. W sprawę „wdał się” zapomniany święty z XIII wieku.

Reklama

Trwało „szturmowanie nieba”. Modlitwa, pielgrzymki... Na Jasnej Górze cud uzdrowienia się nie dokonał, ale pani Małgorzata nie poddawała się – z małym Krzysiem i z bliskimi wyruszyła z Wrocławia z pielgrzymką do Lourdes. Był rok 1987 r. Pielgrzymi zawitali m.in. do Taizé, gdzie miało miejsce spotkanie z pewnym mnichem, Celestynem, który wlał niespodziewaną otuchę w serce cierpiącej mamy. Krzyś, znienacka prostując się na jej ręku, przyjął z rąk zakonnika Komunię św. – Pamiętaj o Celestynie – powiedział mnich na odchodnym.

Modlitwa w Taizé, potem kąpiel w cudownej wodzie w Lourdes, mnóstwo niezapomnianych spotkań na pielgrzymim szlaku – to wszystko przyniosło owoce. – Cud rzeczywiście nastąpił – mówi Małgorzata de Haan – również w wymiarze fizycznym, bo Krzyś od tamtej pory nie ma napadów padaczkowych, które wcześniej bardzo mu dokuczały. Przede wszystkim jednak cud dokonał się w naszym wnętrzu. Wcześniej upierałam się, że mój synek musi być zdrowy. Pan Bóg pokazał mi, że niekoniecznie; że być może on ma inną drogę. To nie było łatwe do zaakceptowania. Widziałam jednak w Lourdes tłumy chorych, którzy wcale nie przyjechali tam tylko po zdrowie. To byli pełni wiary i radości ludzie.

Nie wyjechały

Pani Małgorzata, jej siostra – obecnie znany neurolog – i mama podjęły ostateczną decyzję. Zrezygnowały z pomysłu wyjazdu z Krzysiem na Zachód (gdzie spodziewały się większych możliwości leczenia). Postanowiły coś zrobić dla niepełnosprawnych dzieci tu, w Polsce. Zaczęło się od zawiązania wspólnoty dla chorych i ich bliskich. – Gromadziliśmy się co sobotę na modlitwie. Wyjeżdżaliśmy na rekolekcje połączone z rehabilitacją – wspomina pani Małgorzata. Tak powstało Stowarzyszenie św. Celestyna, które dziś w Mikoszowie pod Strzelinem prowadzi wielki ośrodek dla niepełnosprawnych.

Św. Celestyn, który znienacka pojawił się na ich drodze, to nietypowy święty. XIII-wieczny mnich, pustelnik i papież – który w 1294 r. został wybrany na Stolicę Piotrową, ale wkrótce zrezygnował z urzędu papieskiego – nie jest z pewnością w Polsce dobrze znany. Wyjątkiem jest właśnie Mikoszów, gdzie co roku 19 maja uroczyście obchodzone jest jego wspomnienie. W obchodach uczestniczy zwykle bp Józef Pazdur – wieloletni przyjaciel stowarzyszenia. – Św. Celestyn jest nam bliski z wielu powodów. Za jego przyczyną dokonał się cud uzdrowienia dziewczynki chorej na porażenie mózgowe – opowiada pani Małgorzata. – Był eremitą, zakładał pustelnie. A człowiek niepełnosprawny też jest taką świętą pustelnią. Ci ludzie – choć nie mówią o tym – w swoim sercu prowadzą często ożywioną rozmowę z Chrystusem. To widać. Oni bardzo lubią modlitwę. Takim dniem modlitewnym jest u nas środa; raz w miesiącu mamy wspólną Mszę św., jeździmy co roku na Jasną Górę. Ważne miejsce zajmuje w naszym ośrodku obraz Jezusa Miłosiernego namalowany przez strzelińskiego artystę.

Nagrody za serce

Sale placówki Mikoszowa oplecione są baśniowymi roślinami, pełne kwiatów, motyli. To dzieło studentów Akademii Sztuk Pięknych. – Współpracujemy z różnymi uczelniami, z naukowcami różnych dziedzin; wspierają nas przyjaciele z Holandii i Norwegii – mówi pani Małgorzata. W Mikoszowie odbywają się konferencje naukowe, szkolenia, prowadzone są badania – m.in. dzięki badaniom jej siostry Krystyny wprowadzono tu z sukcesem nowy sposób leczenia porażenia mózgowego. Podopieczni fundacji są bardzo utalentowani muzycznie, co wykorzystują m.in. w Teatrze Tańca. Wśród znanych w stowarzyszeniu solistów jest m.in. obdarzona pięknym głosem Malwina oraz tancerze: Małgosia (w repertuarze ma taniec z różą) i Michał, brat Krzysia. – Od małego tańczył przy każdej okazji – tłumaczy jego mama. – Nawet szum wody czy rytmiczny dźwięk pralki sprawiały, że zaczynał pląsać...

Stowarzyszeniem kierują trzy panie: dr n. med. Krystyna Kobel-Buys, Małgorzata de Haan, pedagog i muzykoterapeuta, oraz wieloletnia nauczycielka Anna Kobel – dwie siostry i ich mama. Sukcesy, mnóstwo nagród i wyróżnień, które im przyznano, są nie do wyliczenia. A kto chce spotkać niezwykłą rodzinę św. Celestyna, musi odwiedzić Mikoszów – na przykład podczas majowych uroczystości.

Wszechstronna pomoc

W Mikoszowie, w ramach ośrodka prowadzonego przez Stowarzyszenie św. Celestyna, działa Centrum Rehabilitacji i Neuropsychiatrii „Celestyn” NZOZ, niepubliczne placówki edukacji (w których nauka jest bezpłatna): przedszkole z oddziałami integracyjnymi, szkoła podstawowa, gimnazjum, szkoła przysposabiająca do pracy, Ośrodek Rewalidacyjno-Wychowawczy, warsztaty terapii zajęciowej, Międzynarodowy Ośrodek Wolontariatu IBO, Ośrodek Hipoterapii i Dogoterapii, Zakład Aktywności Zawodowej. W planach jest budowa „Miasteczka Nadziei”, gdzie mogłyby na stałe mieszkać osoby niepełnosprawne. Więcej informacji na www.celestyn.pl

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama