Cena eurochleba

- Z poczuciem pustki po wyjeździe jednego z rodziców dziecko radzi sobie w różny sposób. Często nieudolnie. Raz uczennica V klasy wdała się w bójkę z koleżanką, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę – mówi Justyna Michałek, doktorantka UG zajmująca się problemem eurosieroctwa.

Po raz pierwszy w Gdańsku 17 i 18 marca odbyła się XVI Konferencja Naukowa Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich. W tym roku naukowcy i praktycy zajęli się rozwojem, kryzysem i poszukiwaniem tożsamości. Odpowiedź na pytanie, kim jesteśmy w sensie religijnym, narodowym, politycznym czy seksualnym, nie należy, niestety, do najłatwiejszych.

Pytania o tożsamość

Kim jestem? Dokąd zmierzam i skąd? To pytania, które często sobie zadajemy w chwilach refleksji czy pewnych życiowych zawirowań. W sensie religijnym odpowiedź na pierwsze z nich jest pochodną pytania, które Chrystus zadał swoim uczniom: „Za kogo wy Mnie uważacie?”. – Nie zawsze to, kim jestem, musi iść w parze z tym, kim się czuję. I jeżeli na przykład ktoś jest nauczycielem, ale nim się nie czuje, to  również ktoś może być chrześcijaninem, katolikiem, a nie utożsamiać się z nim – zauważa ks. prof. Romuald Jaworski, prezes SPCh, zajmujący się tożsamością religijną w perspektywie psychologicznej. O tym, że współczesny człowiek nie wie, kim jest, często świadczą małe szczegóły. Ktoś, kto uległ wypadkowi, mówi zwykle, że uratował go „przypadek”, „los”, czasem tylko pada określenie „Opatrzność”.

Zagubienie widoczne jest jednak jeszcze bardziej podczas terapii. – Kiedy pytam kogoś, kim jest, to odpowiada mi, że jest wredny, zazdrosny, że jest osobą konfliktową, a bardzo rzadko mówi czy pisze, kim jest! – podkreśla psycholog w sutannie. Często też wypowiedzi dotyczące tożsamości oscylują wokół płci, samego człowieczeństwa, a jedynie 8 proc. badanych mówi, że są osobami wierzącymi. Tymczasem człowiek wierzący, o dojrzałej tożsamości, nie tylko odczuwa więź z Bogiem, ale i ze światem. – Jest to doświadczenie faktu istnienia Boga, który ma wpływ na moje życie, a co za tym idzie, na religijne interpretowanie zdarzeń – mówi ks. Jaworski.

Ciekawie prezentują się wyniki badań nad celem życia człowieka. Otóż 32 proc. badanych (i to mężczyzn!) uważa, że celem ich życia jest niebo i zbawienie. Tymczasem aż 37 proc. kobiet odpowiada, że ich celem jest szczęście i rodzina. Chyba na jedno wychodzi. Niezależnie jednak, czy ktoś jest wierzący, czy nie, związane z tożsamością poczucie stałości, spójności i odrębności jest niezwykle ważne dla zdrowia psychicznego i prawidłowego rozwoju każdego z nas. Gdy tego wszystkiego zabraknie, człowiek nabywa pseudotożsamości w sektach czy w różnego rodzaju subkulturach.

Rodzina tylko razem

Wejście Polski (1 maja 2004 r.) w ramy UE i idące za tym otwarcie rynków pracy zrodziło nowe określenie, tzw. eurosieroctwo. O wyjazdach jednego z małżonków na emigrację zarobkową i problemach z tym związanych pisałem już w gdańskim GN na początku 2008 r. – Gdybyśmy w tej chwili rozejrzeli się wśród swoich znajomych, to chyba nie byłoby przypadku, żeby ktoś z nas nie znał osoby, która wyjechała za pracą. Co za tym idzie, nasilają się negatywne procesy, z rozwodami włącznie – argumentuje Justyna Michałek. Na Pomorzu rozłąka z tatą, który płynie w rejs, była i nadal jest doświadczeniem wielu rodzin. – W przeciwieństwie jednak do migracji zarobkowej, ktoś taki nie ma drugiego domu, tylko statek, z którego wraca do rodziny – wyjaśnia różnicę. Analizy pokazują, że w przypadku wyjazdów do pracy rozłąka nie powinna trwać dłużej niż 6 miesięcy. Na marginesie: rejsy trwały dawniej również minimum pół roku, a obecnie są to zwykle cztery miesiące, choć zdarzają się też często kontrakty miesiąc na miesiąc.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja