Uratować sakrament

O wiązaniu rozerwanego, dwunastu krokach i funkcjonowaniu wspólnoty z jej duchowym opiekunem, ks. Szymonem Czuwarą, rozmawia ks. Rafał Olchawski.

Reklama

Ks. Rafał Olchawski: Jak to się stało, że wspólnota zaczęła funkcjonować w naszej diecezji?

Ks. Szymon Czuwara: – Inicjatywa wspólnoty powstała na przełomie 2002 i 2003 roku w Warszawie u księży pallotynów przy ul. Skaryszewskiej. Niewielka grupa ludzi z Lublina zainteresowała się tą formą duszpasterstwa i na stronie internetowej ogólnopolskiej Sycharu powstał link odsyłający do działań na Lubelszczyźnie. Wówczas byłem jeszcze duszpasterzem Polonii w Irlandii. Jednak już wtedy śledziłem przez internet historię tej grupy. Gdy wróciłem do Polski, po roku pracy wysłałem e-mail z zapytaniem, jak można nawiązać z nimi współpracę. Zaznaczyłem, że jestem księdzem. Lubelska wspólnota nie miała duszpasterza. Ludzie bardzo się ucieszyli. Spotkałem się z nimi i ustaliliśmy pierwsze terminy spotkań przy parafii, w której obecnie pracuję, tj. św. Urszuli Ledóchowskiej w Lublinie. W listopadzie 2010 roku zaczęliśmy się starać o urzędowe zatwierdzenie wspólnoty w naszej diecezji. Nieoczekiwana śmierć ks. abp. Józefa Życińskiego przedłużyła załatwianie tych formalności. Za zgodą i błogosławieństwem abp. Stanisława Budzika od 9 stycznia tego roku Sychar działa zgodnie z prawem w naszym lokalnym Kościele. Funkcjonują dwa Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej – w Lublinie przy parafii pw. św. Urszuli Ledóchowskiej i w Puławach w parafii pw. Miłosierdzia Bożego, gdzie opiekunem jest ks. Tomasz Surma.

Dla kogo jest ta grupa?

– Nazwa jest może trochę myląca. Ludzie często myślą, że nie mogą do niej należeć osoby po rozstaniu, odejściu męża czy żony. Taką możliwość mieli wcześniej, gdy pojawiły się trudności. Jednak to nieprawda. Oczywiście na spotkania przychodzą małżeństwa przeżywające trudne chwile w swoim związku, ale większość to osoby, których związki już się rozpadły – pozostawieni żony i mężowie.

Co proponujecie tym, którzy zdecydują się na przyjście?

– Spotkania ogólne odbywają się raz w miesiącu. Mamy wspólną Mszę świętą. Następnie część formacyjną dla każdego. Niektórym osobom z tego grona proponujemy wzięcie udziału w grupie terapeutycznej. Jeśli są to małżeństwa, żona i mąż nie trafiają do tej samej grupy. Terapia trwa ponad rok i opiera się na programie dwunastu kroków, czyli zmodyfikowanej terapii dla alkoholików. Przykładowo pierwszy krok polega na tym, by osoby przyznały się przed samym sobą, że sytuacja, w której się znalazły, wymknęła się spod kontroli, przerosła je. Spowodowała bezradność i brak sił na pokonanie trudności w pojedynkę. Uzdrowienie zaczyna się od przezwyciężenia osobistych uwikłań z przeszłości. Chodzi przede wszystkim o intensywną pracę nad sobą. Potwierdzają to świadectwa członków wspólnoty. Na łamach „Miłujcie się” jedna z uczestniczek Sycharu mówiła, że przyczyną rozpadu jej małżeństwa, na szczęście tylko chwilowego, były jej nierozwiązane problemy z dzieciństwa, którymi zamęczała męża, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wspólnoty organizują również rekolekcje dla wszystkich chętnych. Nasze pierwsze takie spotkanie, ale nie ostatnie, odbędzie się od 13 do 15 kwietnia w Nasutowie.

Lubelski Sychar jest stosunkowo młody, ale czy można mówić już o jakichś sukcesach?

– Pierwszym celem naszego działania jest ewangelizacja. Małżeństwo, które nie szuka oparcia w Bogu w momencie kryzysu, zazwyczaj się rozpada albo małżonkowie są ze sobą, ale tak naprawdę daleko od siebie. Głoszenie i słuchanie słowa, modlitwa, świadectwo wiary wydają owoce nawrócenia wśród członków Sycharu. W naszej lokalnej wspólnocie byliśmy również świadkami powrotów kilku par do siebie, co wydawało się niemożliwe. W jednym przypadku w grę wchodziło uzależnienie od narkotyków. Jednak dzięki modlitwie i łasce Bożej małżonkowie są nadal razem. Zachęcam duszpasterzy, by kierowali do nas małżeństwa przeżywające kryzys, bo zgodnie z naszym hasłem – każde trudne sakramentalne małżeństwo jest do uratowania.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • EMELA I ARTUR
    07.07.2012 22:59
    Prawda jest taka, że Sychar stworzyli świeccy. Gdzie byli w tym czasie księża? Odpowiedź: tworzyli kilkaset duszpasterstw dla niesakramentalnych i mamy to, co mamy - tysiące rozpadów rodzin i płaczu dzieci, bo księża mówią "nie kocha - nie wróci = ma wolną wolę". Tyle razy to słyszeliśmy wśród potrzebujących, a ile odeszło przez to z Kościoła, JEDEN BÓG RACZY WIEDZIEĆ !!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama