Pomoc i współczucie

Bardzo mocno podkreślono: rozwód jest złem moralnym. Równie mocno padło drugie stwierdzenie: Kościół nie wymaga trwania w toksycznych, pełnych przemocy związkach.

Reklama

Popołudniową sesję XXI Sympozjum Piekarskiego rozpoczęła dyskusja na temat duszpasterstwa osób, których rodzina znalazła się w kryzysie oraz żyjących w separacji, samotnie po rozwodzie – i związków niesakramentalnych. Jakie powinno być takie duszpasterstwo, by nikogo nie porzucić, a jednocześnie nie zafałszować prawdy o małżeństwie?

Po pierwsze, przypomniano najważniejsze punkty nauczania Kościoła o małżeństwie. Adhortacja apostolska Familiaris Consortio wspomina o pięciu formach „sytuacji nieregularnych” rodzin. Są to: małżeństwa „na próbę”, rzeczywiste wolne związki, małżeństwa wyłącznie cywilne katolików, żyjący w separacji i rozwiedzeni, którzy nie zawarli nowego związku, w końcu rozwiedzeni, którzy zawarli nowy związek. Dzisiejsza konferencja dotyczyła dwóch ostatnich grup.

Bardzo mocno podkreślono: rozwód jest złem moralnym. Równie mocno padło drugie stwierdzenie: Kościół nie wymaga trwania w toksycznych, pełnych przemocy związkach. Jeśli wszelkie rozsądne próby działania okażą się daremne (proszę zwrócić uwagę na słowo rozsądne) Kościół uznaje prawo do separacji. Szczególnym do niej powodem może być zdrada (zwłaszcza powtarzająca się), przemoc (fizyczna, ale i psychiczna), obrona dziecka czy wymiar terapeutyczny – tzw. twarda miłość. Separacja jest sytuacją, która w założeniu dopuszcza pojednanie, ale możliwa jest też separacja trwała.

Separacja prawna – jak powiedział ks. dr hab. Antoni Bartoszek – obecnie daje takie same możliwości prawne, co rozwód. Z jednym wyjątkiem: nie pozwala na zawarcie nowego związku. Niemniej – jeśli nie ma innej sytuacji zabezpieczenia ważnego dobra, jeśli wyczerpano możliwości separacji, Kościół naucza, że rozwód jako rozwiązanie prawne może być tolerowany. Trzeba jednak pamiętać, że nie daje on stronom prawa do zawarcia kolejnego związku. Podkreślam ten wątek, bo powrócił bardzo mocno w dyskusji, także w kontekście wsparcia dla osób, które trwają w toksycznych związkach i biją się z myślami, co jest lepsze dla niech i dla dziecka.

Kto ponosi winę za rozwód? Zasadniczo (podkreślę: nie w każdym przypadku) główny ciężar winy spoczywa na osobie składającej pozew. Nie oznacza to jednak, że druga strona jest niewinna lub że – jak w sytuacjach przemocy – nie może ponosić głównej winy. Zasadniczo (znów to ważne słowo) strona pozwana powinna wyrazić sprzeciw. Jednak nie zawsze i nie każda zgoda jest współudziałem moralnym. Trzeba też pamiętać, że możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdy jeden ze współmałżonków może być niewinną ofiarą rozwodu orzeczonego prawnie, mimo sprzeciwu.

Szczególną, a zdecydowanie w duszpasterstwie zbyt mało zauważana grupą są ci, którzy mimo rozpadu ich związku chcą wytrwać w wierności. Co powinni znaleźć w Kościele? Odwołajmy się do Familiaris Consortio (najczęściej przywoływany w czasie konferencji dokument):

Samotność i inne trudności są często udziałem małżonka odseparowanego, zwłaszcza gdy nie ponosi on winy. W takim przypadku wspólnota kościelna musi w szczególny sposób wspomagać go; okazywać mu szacunek, solidarność, zrozumienie i konkretną pomoc, tak aby mógł dochować wierności także w tej trudnej sytuacji, w której się znajduje […] Analogiczny jest przypadek małżonka rozwiedzionego, który […] nie zawiera nowego związku […]. W takim przypadku przykład jego wierności i chrześcijańskiej konsekwencji nabiera szczególnej wartości świadectwa wobec świata i Kościoła, który tym bardziej winien mu okazywać stałą miłość i pomoc, nie czyniąc żadnych trudności w dopuszczeniu do sakramentów.

Czy to wszystko? Warto wspomnieć o niektórych szczegółach. Wspólnota powinna podtrzymywać w trwającym w separacji małżonku nadzieję na odbudowanie związku, otaczać modlitwą i realnie wspierać w sprzeciwie wobec rozwodu. Zadaniem wspólnoty jest też zaproponowanie mediacji. Jeśli do rozpadu doszło lub chodzi o sytuację uzależnienia czy przemocy, często pozostaje wspieranie w decyzji trwania w wierności.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama