Minimum socjalne i godność ojca

Tak jak w szesnastu miastach w Polsce, w tym samym czasie, kiedy papież Benedykt XVI spotka się z rodzinami w Mediolanie, 3 czerwca wyjdziemy na ulice Gdańska, żeby powiedzieć życiu „tak”. O idei manifestacji i nowych pomysłach, z jej organizatorem Waldemarem Jaroszewiczem, prezesem pomorskiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” rozmawia ks. Sławomir Czalej.

Reklama

Ks. Sławomir Czalej: Dotychczasowe dwa marsze wypaliły i jasno pokazały, że jesteśmy za życiem. Po co zatem kolejny?

Waldemar Jaroszewicz: – Otóż mamy zamiar maszerować aż do skutku. A oczekiwanym przez nas efektem będzie realny wpływ, poprzez demokratyczne struktury, na politykę rządu wobec rodzin. Nie tylko na ustawodawstwo, ale i przyjazny dla rodzin klimat. W tej chwili nie ma ani jednego, ani drugiego.

Często rodziny nie mają z czego żyć?

– Na dobrą sprawę nie ma w Polsce wyliczonego minimum na biologiczne przetrwanie. Jest to taka suma pieniędzy, poniżej której powinno się zacząć systematyczną pomoc rodzinie. W naszym kraju wyliczono jedynie płacę minimalną, ale to nie jest to samo. A co w przypadku, kiedy pracę stracił i mąż, i żona? Taka rodzina nie jest uwzględniana w jakiejkolwiek pomocy. Współczynniki określające chociażby zasiłek są na drastycznie niskim poziomie, nie zmienianym od bardzo wielu lat. Jasno widać, że rodzina i jej problemy są na szarym końcu, jeżeli chodzi o kształtowanie polityki społecznej w Polsce.

Może chodzi o to, żeby Polaków było po prostu mniej?

– No, wyraziłeś dosyć drastyczną opinię, choć trzeba przyznać, że w niektórych środowiskach pokutują jeszcze przekonania głoszone już w latach 70. ub. wieku przez Klub Rzymski, który opublikował raport, gdzie jest mowa o katastrofie czekającej nas w wyniku przeludnienia. „Bezpieczna” populacja Polaków została tam określona na ok. 16 mln.

Marsze są dobrą metodą, jako forma nacisku?

– Myślę, że nie jest to najlepsza metoda na forsowanie jakiegoś projektu. Z drugiej strony marsze mają niezaprzeczalną wartość, ukazując, że osób opowiadających się za rodziną jest naprawdę dużo. Że nie jesteśmy – jakby tego chcieli przeciwnicy życia – jakimś skansenem. Co do życia i godności macierzyństwa panuje raczej zgoda.

Gorzej chyba, gdy idzie o godność ojcostwa?

– Rzeczywiście, ojciec „zniknął” już jakiś czas temu. Nie za wiele się o nim w mediach mówi. Nie jest to też takie proste. W przypadku macierzyństwa bowiem jest ono tożsame z rodzicielstwem. W przypadku ojcostwa już nie. Ojciec jest rodzicem, ale samo ojcostwo to szczególny rodzaj psychicznej więzi, której mężczyzna musi się nauczyć. W czasie marszu chcemy pokazać przez świadectwa ojców, co znaczy być dobrym tatą i jak się nim zostaje.

Zmieniają się role?

– O tak! Kiedyś zażartowałem, że zmierzamy do epoki matriarchatu. Nie da się oczywiście ukryć, że pewna dominacja kobiet wynika z lepszego wykształcenia. Ojciec, który stracił pracę, poddawany jest olbrzymiej presji psychicznej, przez co wycofuje się niejednokrotnie ze swojej ważnej roli i pozycji. Jakie będą tego skutki, trudno przewidzieć.

Co nowego jeszcze w czasie marszu?

– Po raz pierwszy włącza się czynnie Gdańska Szkoła Nowej Ewangelizacji. Oni oczywiście uczestniczyli już w marszach, ale bez elementów dynamicznych i niespodzianek, z których są znani… Na zakończenie odbędzie się koncert ewangelizacyjny pt. „Tato”, dedykowany ojcom. Jeszcze mocniej wchodzimy w przestrzeń publiczną. Zakończenie będzie miało miejsce przy Zielonej Bramie, a nie w kościele, jak do tej pory. Tam też odbędzie się liturgia słowa i duchowa adopcja.

Jak jest z bezpieczeństwem? Mogą przyjść całe rodziny?

– Oczywiście. Po to będą policja i straż miejska. Oczywiście spotkaliśmy się już w czasie marszu z agresją słowną, ale po to również dajemy świadectwo. W tym roku też przejdziemy w pobliżu ogródków piwnych i w przypadku jakichś odzywek będziemy się starali prowadzić spokojny dialog.

Dołącz do nas!

Rozpoczęcie marszu 3 czerwca o godz. 16 pod pomnikiem Poległych stoczniowców (Trzy Krzyże). Od godz. 15.50 na placu trwał będzie koncert. Dołączyć można także na trasie. Pierwszy przystanek przy wlocie do ul. Rajskiej. Przystanek drugi na placu Sobieskiego. Później przejście Targiem Węglowym do Złotej Bramy, pokonanie „ciasnej bramy” i głośny przemarsz przez Długi Targ.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama