Tego chciał Jan Paweł II

Matki, ojcowie i dzieci, babcie, dziadkowie z całego świata spotykają się z Namiestnikiem Chrystusa po raz siódmy. Do Mediolanu na Światowe Spotkanie Rodzin z papieżem przyjedzie prawie dwa miliony ludzi.

Reklama

Był rok 1994. 8 października na Placu św. Piotra pojawiła się drobna i skulona postać Matki Teresy z Kalkuty. Wygłosiła ona płomienny apel o poszanowanie każdego poczętego dziecka. Broniła świętości tego, co najbardziej kruche i bezbronne. Donośnie owacje na stojąco zgotowało jej ponad 200 tys. osób ze 130 krajów świata.

Na podium przed papieską bazyliką stanął też chłopczyk z Rwandy. Wojna domowa w jego kraju właśnie się skończyła. Opowiadał, jak na jego oczach ginęli rodzice i rodzeństwo. Na watykańskim placu zaległa wtedy przejmująca cisza. Przerwał ją Jan Paweł II. „Czym jesteś, rodzino chrześcijańska?” – pytał. Tak zakończył się obchodzony wtedy Rok Rodziny. Wtedy też powstała idea, by co trzy lata spotykać się razem: małżonkowie z dziećmi, dziadkowie z namiestnikiem Chrystusa na ziemi. By dać świadectwo, by walczyć o prawa rodziny.

Nie lękajcie się dawać życie

Pierwsze Spotkanie Rodzin z papieżem poprzedził kongres „Rodzina sercem cywilizacji miłości”. Na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie w 13 językach o rodzinie i Kościele domowym debatowało ponad 800 osób: biskupów, duszpasterzy, przedstawicieli ruchów kościelnych, małżeństw i ekspertów z 87 krajów.

Trzy lata później do Rio de Janeiro przyjechało już 400 tys. osób, a w sympozjum teologicznym o rodzinie wzięło udział już ponad 4 tys. uczestników. Jan Paweł II mówił dobitnie o świętości i nienaruszalność sakramentalnego związku mężczyzny i kobiety, podkreślał, że rozwód zadaje rany, które najbardziej dręczą dzieci. „Rodzina jest darem i zadaniem dla człowieka” – mówił papież. Na Mszy kończącej tamto spotkanie, na błoniach, modliło się już 2 mln osób.
III Światowe Spotkanie Rodzin powróciło do Rzymu, było jednym z jubileuszy stanowych w ramach trwającego wówczas Roku Świętego i Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Aula Pawła VI pękała w szwach. Na teologiczną debatę „Dzieci są wiosną rodziny i społeczeństwa” zgłosiło się prawie 10 tys. uczestników. Jan Paweł II ubolewał, że
nie wszędzie dzieci są wiosną rodziny i społeczeństwa, że w wielu miejscach żyją w dramatycznych warunkach, że są wykorzystywane do pracy, głodne, opuszczone. Papież apelował do rodziców: „Nie lękajcie się dawać życie!. Głoście wartość rodziny i zarazem wartość życia! Bez tych wartości nie będzie przyszłości godnej człowieka!”. I dodał w czasie Mszy kończącej spotkanie: „wydając na świat dzieci małżeństwo osiąga pełny rozkwit: dokonuje się w nich uwieńczenie wspólnoty życia, która czyni małżonków »jednym ciałem«”. „Dzieci nie są »dodatkiem« do życia małżeńskiego, nie są »opcją«, ale »najcenniejszym darem«, wpisanym w samą naturę związku małżeńskiego”!.

IV Światowe Spotkanie Rodzin po raz pierwszy odbyło się udziału Jana Pawła II. Ze względu na stan zdrowia nie mógł przyjechać do Manili. Spotkanie po raz pierwszy w swej historii odbyło się na kontynencie. Najliczniejsze delegacje przyjechały z Malezji, Singapuru, Wietnamu, Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Sympozjum towarzyszył Kongres Córek i Synów, w którym wzięli udział młodzi ludzie od niemowlaków po 20-latków. Kolejne dwa spotkania to Walencja i Meksyk.

Rodzina, praca i święto

– Sondaże we Włoszech pokazują coraz częściej, że rośnie liczba rodzin nie przekraczających trzech osób, niestety coraz więcej jest też tzw. singli. Dane te rzucają światło na pewne zjawiska społeczne, rzucają nam wyzwanie by postawić sobie podstawowe pytanie: jakie zatem są podstawowe cechy rodziny? – mówi w rozmowie z GN kard. Angelo Scola, gospodarz tegorocznego Spotkania Rodzin z papieżem. Metropolita Mediolanu cieszy się, że na spotkanie zgłosiło się dwa miliony osób z całych Włoch, Francji, Portugalii, krajów skandynawskich. – To będzie okazja do wymiany doświadczeń na płaszczyźnie międzynarodowej, festyn, rozmowy, ale i teologiczne debaty – dodaje kard. Scola. – Nie każda forma dzielenia życia razem zasługuje na miano rodziny. By uniknąć nieporozumień, logika podpowiada nam, że każda “rzecz” musi miec “imię”, być precyzyjnie nazwana. Lévi-Strauss mówił o rodzinie tej “społecznie przyjętej związku mężczyzny i kobiety oraz ich dzieci” jako o “uniwersalnym fenomenie obecnym w każdym typie społeczeństwa”. Ta definicja ulega dziś relatywizacji. Musimy licznie pokazać światu, że rodzina jest tym, o czym pisał francuski filozof, tym o czym mówi Pismo Święte.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama