Mediolan: Kościół w obronie tradycyjnej rodziny

Hasło, wybrane przez Benedykta XVI dla rozpoczętego dzisiaj w Mediolanie VII Światowego Spotkania Rodzin: „Rodzina: praca i świętowanie” wskazuje na trzy wartości ludzkie, ukazywane od początku jako trzy błogosławieństwa Boże, związane ze stworzeniem człowieka.

Reklama

Zwrócił na to uwagę przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny kard. Ennio Antonelli. W wystąpieniu na otwarciu Międzynarodowego Kongresu Teologiczno-Duszpasterskiego, towarzyszącego Spotkaniu w stolicy Lombardii, zwrócił uwagę, że, chodzi o trzy dary – pierwotne, współtworzące, trwałe i zasadnicze dla osób i dla społeczeństwa. „Tylko człowiek pracuje, gdyż umie rozumować, planować i wybierać. Tylko człowiek rozumie sens święta, bo tylko on potrafi cieszyć się pięknem bytu, życia i życia razem” – tłumaczył włoski kardynał kurialny. Wyjaśnił, że chodzi tu o trzy środowiska komunikowania się i stosunków międzyludzkich, które współzawodniczą ze sobą, aby określić tożsamość osób i budować ich szczęście.

Przewodniczący Rady wspomniał także o trudnej rzeczywistości społecznej naszych czasów. Zwrócił uwagę, że obecny kryzys nie dotyczy wyłącznie gospodarki, ale ma również wymiar kulturowy, religijny i więzi między ludźmi. Wypływają z niego niedomagania, które od dawna były ukrywane i prowokuje on nas do zrewidowania dynamiki rynku i sposobów życia, wzywa do ponownego uznania prymatu osoby i solidarności, dobrych stosunków i współpracy, mimo niebezpieczeństw, zagrażających dzisiaj rodzinie – podkreślił kard. Antonelli.

Na zakończenie zaznaczył, że rozpoczęte dzisiaj Spotkanie „chce przedłożyć orędzie nadziei, oparte na wielu zjawiskach pozytywnych, występujących także dzisiaj oraz na potrójnym błogosławieństwie Bożym, które wypełnił Jezus Chrystus, Zbawiciel wszystkich ludzi”.

O rodzinie między dziełem stworzenia a świętem zbawienia mówił przewodniczący Papieskiej Rady Kultury kard. Gianfranco Ravasi. „Pomyślałem o wykorzystaniu podstawowego symbolu, który nakreślę i spróbuję pokolorować, ale nie za pomocą pędzla, lecz słowami, przede wszystkim z Pisma Świętego” – zapewnił mówca. Dodał, że symbolem tym jest dom, przy czym nie jest to tylko budynek z cegieł, kamieni i cementu, szałas czy namiot, w których się mieszka, ale także ten, kto tam żyje, czyli dom złożony z osób żywych i z pokoleń. Co więcej, „domem” we właściwym znaczeniu jest nawet świątynia, czyli ziemska rezydencja Boga. Symbolika domu umożliwia tematyczną „odmianę” innych koncepcji, począwszy od fundamentów, czyli bazy, z której wyrasta rodzina, a więc z pary mężczyzna - kobieta – podkreślił kardynał.

Zwrócił uwagę, że tak rozumiany dom ma ściany zbudowane z żywych kamieni, reprezentowanych przez dzieci i na tych ścianach domu rodzinnego wypisane są dwa hasła, które wyznaczają żywotne zobowiązanie moralne jego mieszkańców. Są to dwa najważniejsze przykazania rodziny: z jednej strony przysięga wierności, wypowiedziana podczas ślubu, z drugiej przykazanie społeczne: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. „Postać ojcowsko-matczyna ucieleśnia tu całą złożoną sieć więzów społecznych, czyniąc z rodziny pączkującą komórkę tkanki wspólnotowej” – wyjaśnił mówca. Tłumaczył, że w owym „domu”, reprezentowanym przez rodzinę, są trzy pokoje: „bólu”, „pracy” i „święta”, które symbolizują konkretne stosunki rodzinne, znój pracy i radość święta.

„Mężczyzna i kobieta, gdy sprawują liturgię świąteczną, wkraczają do świątyni/czasu wiecznego i boskiego” – powiedział przewodniczący Rady. Zaznaczył, że w tym ostatnim pokoju zjawia się Bóg, aby „osuszyć każdą łzę z oczu i aby znikli ci ponurzy obywatele, którzy są we wszystkich miastach i wioskach świata, a których nie chcielibyśmy: śmierć, smutek, płacz i zmartwienie”. „W pełnym święcie zbawienia już ich nie będzie” – zapewnił referent.

„Rodzina zawsze była i jest głównym miejscem zarówno pracy, jak i świętowania. Każda cywilizacja ludzka znajdowała w jej różnych fazach historycznych, a zatem w różnych kontekstach kulturowych, sposoby i języki do odmiany czasów i chwil pracy z czasami i momentami święta” – powiedział na Kongresie prof. Luigino Bruni, wykładowca ekonomii politycznej z Uniwersytetu Mediolan-Bicocca. W referacie „Rodzina, praca i święto we współczesnym świecie” zauważył, że we wszystkich tych okresach występuje w tle wspólny składnik: czasy i chwile pracy i święta były bardzo mocno ze sobą splecione.

Zdaniem mówcy, „w dzisiejszej kulturze konsumpcji i finansów, która nie rozumiejąc już pracy, nie jest w stanie zrozumieć i przeżywać także święta, należy wrócić do odczytania na nowo rodziny, pracy i święta razem, nie popełniając przy tym błędu nadawania każdemu z tych trzech terminów oddzielnych miejsc i środowisk, w których one występują”. W obecnym okresie kryzysu i trudności „rodzina znajduje się w samym centrum najcięższego kryzysu finansowego i gospodarczego, jaki system kapitalistyczny przeżywa od zakończenia II wojny światowej”. Kiedy bowiem brakuje pracy lub gdy jest ona słabo opłacana lub krucha, to przede wszystkim cierpi na tym rodzina – podkreślił włoski ekonomista.

Jego zdaniem, mówiąc o pracy, trzeba wyjść od wielkiego tematu bezinteresowności i daru, który jest tym, co łączy rodzinę, pracę i święto. Nie ma dobrze wykonanej pracy bez bezinteresowności, gdyż ta druga wymaga nie etyki utylitarnej, lecz etyki cnót. Praca ma wartość samą w sobie, „którą należy dowartościować w obliczu cynicznej logiki gospodarczo-finansowej. Z zagadnieniem łączy się bardzo blisko święto, scharakteryzowane przez Bruniego w trzech wymiarach. Przede wszystkim potrzebuje ono pracy, bo gdy się jest bezrobotnym lub pracuje w niepełnym wymiarze, traci się nie tylko pracę, ale także święto. Jest ono także jednym z tych momentów, gdy dowartościowuje się osoby, które w czasie działalności pracowniczej są mniej doceniane. I wreszcie święto potrzebuje czasu, nie można go kupić na rynku, ale musi być wytworzone i „skonsumowane” razem – podkreślił mówca.

Niezwykle przejmujące było wystąpienie jednego z gości Kongresu – biskupa Minny w Nigerii, Martina Igwe Uzoukwu. W jego diecezji zginęły 43 osoby, a znacznie więcej zostało rannych i okaleczonych w dniu Bożego Narodzenia w wyniku wybuchu bomby przed kościołem św. Teresy w Medalla. Sprawcami tych zamachów było ugrupowanie fundamentalistów islamskich Boku Haram. 61-letni hierarcha działa na rzecz „uzdrowienia osób i rodzin, gromadzi środki na odbudowę kościoła św. Teresy”, a jeszcze bardziej nad odbudową Kościoła – ludu Bożego.

„Ułożyłem modlitwę w różnych językach miejscowych i codziennie kapłani w czasie Mszy św. odmawiają ją oraz wspominają to, co się stało i ofiary” – powiedział gość z Nigerii. Dodał, że mimo wielu problemów, związanych z „szalejącą korupcją”, Nigeryjczycy mają bardzo mocne wartości rodzinne, umacnia się miłość rodzinna i „kwitną” osoby. Podkreślił, że w jego kraju przeważa kultura życia, dzięki czemu udało się np. zablokować ustawodawstwo aborcyjne.

W Kongresie mediolańskim przewidziano wystąpienia 111 referentów z 27 krajów, łącznie zaś uczestniczy w nim ponad 6,5 tys. osób z całego świata.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama