Kiedy dziecko wakacjuje

Rodzic się boi. Zatruć pokarmowych, złej kadry na kolonii, niesprawnego autobusu. Warto więc przyjrzeć się „technice” kolonii czy obozów. Ale technika to nie wszystko. Ważniejszy jest… duch.

Chyba każdy z nas, rodziców, przeżywał podobne obawy: czy posłać dziecko na kolonie? Przecież w nieznanym miejscu, z nieznanymi ludźmi, będzie SAMO, czyli bez opieki taty i mamy. Czy nie stanie mu się krzywda? Obawy szczególnie dokuczają rodzicom przed pierwszym samodzielnym wyjazdem syna czy córki. Bo przecież potomek może zachorować, zgubić się, zostać okradziony itd. Jednak sprawy „techniczne” to niejedyne, których obawiają się rodzice. Bo obce miejsce to potencjalnie złe towarzystwo, podejrzane idee, czyli tzw. negatywne wpływy. Wpływy sprzeczne z wartościami, na których opiera się rodzina. I te dopiero mogą dziecku wyrządzić wielką, nie tylko wakacyjną, krzywdę. Jednak (naturalny) lęk nie powinien przesłaniać faktu: samodzielny wyjazd pozwala dziecku dojrzeć, rozwinąć się, a dostarcza wrażeń na cały rok. Więc nie bójmy się! A bezproduktywny strach zamieńmy w konkretne działanie, sprawdźmy, co zrobić, by nasze dziecko na koloniach czy obozie było bezpieczne. Zarówno pod względem ciała, jak i przede wszystkim ducha.

Coś dla ciała, czyli technika

Najpierw kilka słów o sprawach technicznych. Planując wakacje dziecka, nie wybierajmy firmy krzaka, o której niewiele wiadomo ponad to, że istnieje lub ma piękną stronę internetową. – Podstawowym wymogiem każdej firmy organizującej kolonie jest posiadanie aktualnego wpisu do „Rejestru organizatorów turystyki” (u marszałka województwa odpowiedniego dla siedziby firmy). Drugim wymogiem jest zgłoszenie każdego turnusu kolonii do kuratorium (trzy tygodnie przed jego rozpoczęciem) – mówi Katarzyna Szaraniec z Portalu Turystyki Dziecięcej www.kogis.pl. – Wpis do rejestru daje nam pewność, że firma ma podstawy prawne do organizacji imprez, ma również wykupione obowiązkowe ubezpieczenie turystyczne na wypadek niewypłacalności. Zgłoszenie do kuratorium gwarantuje natomiast, że przeanalizowało ono i zaakceptowało warunki i zasady kolonii, program, uprawnienia kadry, zakwaterowanie, zasady kąpieli na plażach, bezpieczeństwo obiektu. A podczas trwania wypoczynku kuratorium i sanepid będą kontrolować poszczególne turnusy. 

Kadra – najlepiej stała

Nie trzeba chyba też nikomu mówić, że dobry, profesjonalny wychowawca to połowa wakacyjnego sukcesu. Wychowawcą kolonijnym lub obozowym może być osoba z ukończonym kursem na wychowawcę kolonijnego, instruktor harcerstwa lub nauczyciel. Renomowani organizatorzy wakacyjnego wypoczynku dla dzieci udostępniają na swoich stronach internetowych podstawowe informacje o zatrudnianych osobach. Zasadą jest, że na grupę 15 dzieci do 10 lat musi przypadać przynajmniej jeden wychowawca. Dla dzieci starszych obowiązuje zasada: jeden wychowawca na 20 uczestników obozu. Z porad praktycznych – ważne, by przed wyjazdem sprawdzić, czy na obóz organizowany rokrocznie nie jadą wciąż nowi wychowawcy. Pewna rotacja opiekunów oczywiście zawsze ma miejsce. Ale powinno nas zaniepokoić, jeśli na obozy organizowane od lat jadą wciąż nowe, niesprawdzone osoby.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja