Jaskółki społecznej ekonomii

Robią kotlety, chronią środowisko, zakładają przedszkola lub… park jurajski. Kto? Ludzie, dla których prócz zysku liczy się również… człowiek.

Reklama

W Radomiu, niedaleko trasy Warszawa–Kraków, jest miejsce niezwykłe. Za  5 zł można zjeść talerz prawdziwego rosołu: na czterech mięsach, bez polepszaczy, za to ze swojskim makaronem. Do tego duża porcja pierogów za 7 zł lub tradycyjny schaboszczak z zasmażaną kapustą i ziemniakami za 12. A że w Gospodzie Jaskółeczka jest również sympatyczna obsługa, na obiady przyjeżdżają tu ludzie z całego Radomia. W Gospodzie pracuje 14 pracowników niepełnosprawnych i 6 osób wspierających. Jaskółeczka to jedno z kilkudziesięciu przedsiębiorstw społecznych, które w ostatnich latach powstały i działają w Polsce. Pomysł na założenie Gospody powstał wśród członków Stowarzyszenia Zdrowia Psychicznego Wzajemna Pomoc z Radomia. Stowarzyszenie wygrało konkurs na projekt społeczny Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL. Otrzymało granty, za które można było rozpocząć działanie nowatorskie w skali kraju: w 2007 r. ruszyła pierwsza w Polsce gospoda, prowadzona społecznie przez niepełnosprawnych, których wspomagają osoby zdrowe. – Wiedzieliśmy, że nasi podopieczni mają szansę właśnie w gastronomii – mówi Jolanta Gierduszewska, prezes Zarządu Społecznego Gospoda Jaskółeczka.

– Przed rozpoczęciem działalności pracownicy zostali profesjonalnie przeszkoleni. Beneficjenci projektu, czyli osoby chore psychicznie, neurologicznie, oraz ich rodziny współtworzyli z nami Gospodę. Wybierali wyposażenie, logo, wśród mieszkańców Radomia przeprowadzili ankiety dotyczące ich preferencji kulinarnych. Ostatecznie postawiliśmy na prawdziwą, staropolską kuchnię. Gospoda nie jest rentowna w sensie ekonomicznym. Żeby się utrzymać, w jednej trzeciej korzysta z dofinansowania PFRON-u. Ponieważ jednak przychodzi tam coraz więcej klientów, a firma rozwinęła działalność i prowadzi catering, być może za kilka lat będzie przynosić wymierny zysk finansowy, choć akurat w przypadku przedsiębiorstw społecznych nie jest on celem nadrzędnym.

„Mróweczki” i inni

Przedsiębiorstwa społeczne to system firm i organizacji, których zadaniem jest wspieranie przedsiębiorczości wśród ludzi wykluczonych z rynku pracy, przeciwdziałanie marginalizacji społecznej. W przedsiębiorstwach społecznych znajdują zatrudnienie osoby długotrwale bezrobotne np. z powodu choroby, bezdomne, uzależnione. Profesor dr hab. Ewa Leś z Instytutu Polityki Społecznej UW i Instytutu Studiów Politycznych PAN od lat zajmuje się przedsiębiorstwami społecznymi. – Ich tworzenie jest szansą na nowe miejsca pracy, ale także na spożytkowanie energii społecznej mieszkańców, tworzenie brakujących usług, takich jak np. punkty przedszkolne czy usługi dla osób starszych. Przedsiębiorstwa to inicjatywy oddolne, bo nikt ich nie przynosi w teczce. Tworzą je zwykli ludzie dla siebie, swoich dzieci, bliskich. Wśród przedsiębiorstw społecznych można wyróżnić trzy dziedziny ich aktywności. – Pierwsza, najstarsza i najbardziej znana, to przedsiębiorstwa, których zadaniem jest pomoc w powrocie do zatrudnienia osobom, które straciły pracę lub jej nigdy nie miały, np. z powodu niepełnosprawności. Takich przedsiębiorstw powinno powstawać coraz więcej, gdyż są realną szansą dla niepełnosprawnych, z których w Polsce pracuje jedynie jedna czwarta – mówi prof. Leś. – Przedsiębiorstwa społeczne różnią się od klasycznych spółdzielni inwalidów tym, że ich głównym zadaniem jest reintegracja społeczna. Mogą też być współfinansowane przez wiele podmiotów, np. PFRON, samorządy czy środki unijne. Przykładem tego typu przedsiębiorstw jest opisywana Gospoda Jaskółeczka, ale także krakowski Pensjonat i Restauracja „U Pana Cogito” czy warszawski EKON. „U Pana Cogito” pracuje obecnie 21 osób po różnorakich kryzysach psychicznych. Ich niepełnosprawność jest znaczna lub umiarkowana. Chorzy (w tym na nieakceptowaną społecznie schizofrenię) pracują w recepcji, w kuchni, jako kelnerzy czy pokojówki. – Wiadomo, że nie zawsze jest różowo: czasem są nawroty choroby, pobyty w szpitalu – mówi Anna Wasieczko, pielęgniarka neuropsychiatryczna, jednocześnie jedna z założycielek stowarzyszenia prowadzącego pensjonat. – Jednak potem, po ponownym przeszkoleniu, pracownicy wracają do obowiązków. A goście nas chwalą: wielu z nich, nawet z zagranicy, regularnie do nas wraca. Pracownicy pensjonatu to osoby między 25. a 59. rokiem życia, aż osiem osób skończyło studia wyższe. Niektórzy pracowali przed chorobą, inni wcale. Dzięki temu, że znaleźli zatrudnienie, wielu z nich ma rodziny, dzieci. – Bez pracy byłoby im trudno funkcjonować, bo wiadomo, że wykluczenie rodzi wykluczenie – mówi Wasieczko. Elżbieta Gołębiewska, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia EKON, prowadziła kiedyś biuro pośrednictwa pracy dla osób niepełnosprawnych. Doświadczyła, jak trudno osobie z dysfunkcjami ją znaleźć. Wspólnie z przyjaciółmi postanowiła więc stworzyć organizację, efektywnie wspomagającą niepełnosprawnych. – Gdy wstępowaliśmy do Unii, wiele mówiło się o ekologii. Postanowiliśmy więc wykorzystać niszę i zająć się surowcami wtórnymi, ich zbieraniem i segregacją. Dostaliśmy wsparcie od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i mogliśmy rozpocząć działalność – opowiada Gołębiewska.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama