Skuterkiem w statystykę

Pod koniec października w całej Polsce liczyliśmy uczestników Mszy oraz przystępujących do Komunii. Nie ma jeszcze wyników całości. Mam jednak swoje parafialne dane. Patrzę na dwie ostatnie rubryki – bieżącą i sprzed roku. Odsetek uczestniczących we Mszy spadł o ok. 8 proc.

Reklama

Widać to zresztą gołym okiem. Procent przystępujących do Komunii utrzymuje się bez większych zmian. Choć wydaje się, że w święta powoli, ale wyraźnie maleje. Kilka dni po owej statystycznej niedzieli wydarzyło się coś spoza statystyki. Miała być Msza za zmarłego męża niemłodej już parafianki. Do niedawna radziła sobie z przyjściem do kościoła. Ma ponad kilometr, ale przez rozkopaną teraz wieś – niemożliwy do pokonania. Był październikowy ranek, zimno, szaro, dobrze, że nie wiało i nie padało. Wyszedłem przed kościół, do Mszy było jeszcze trochę czasu. Patrzę, zajechał skuterek. Kierującego w pierwszej chwili nie poznałem, ale pasażerkę tak.

To właśnie owa parafianka na Mszę za zmarłego męża. No tak, syn ją przywiózł. To wyczyn – mamusia ma 75 lat i nie całkiem sprawna. Zaraz, zaraz! – zawołałem. Skąd pan się tutaj wziął? „No, przyjechałem na Mszę i mamę przywiozłem”. To widzę, ale skąd pan przyjechał? „Zwyczajnie, z Kędzierzyna, to przecież tylko 75 kilometrów”. To pan wyjechał o... Przerwał mi: „O czwartej dziesięć”. Uśmiechnięty, jakby mówił o czymś zwyczajnym. Widać, że dla niego to sprawa oczywista. A to też niemłody już człowiek – trochę po pięćdziesiątce. Stałem przy ołtarzu i patrzyłem na tych dwoje i na innych parafian. Jak bardzo trzeba kochać mamę, by w mglisty i zimny świt trząść się skuterkiem tyle świata! A potem wrócić.

Mama też kocha swoje dzieci. Co miesiąc, gdy jestem u niej z Komunią, opowiada o dzieciach i wnukach. Przychodziło mi czasem do głowy, że babcia pewnie trochę przesadza z tymi czułymi pochwałami. A jednak nie przesadza. I jeszcze inna myśl mnie olśniła: jak bardzo trzeba kochać i cenić Mszę świętą, by coś takiego zrobić! Przed oczami miałem jeszcze kartki z kreskami liczenia uczestników niedzielnej Eucharystii. W sercu był jakiś smutek, gdy na monitorze komputera czytałem liczby z poprzednich lat – konsekwentnie malejące. Było kiedyś około 50 proc., teraz 32 proc. Zrozumiałem. Same liczby to nie wszystko. Nawet wskaźniki wynikające ze statystycznych obliczeń – średnich odchyleń, trendów i innych wielkości. Czasem za jednym przypadkiem, który dla statystyki jest wielkością nieznaczącą, kryje się ogromny ładunek treści. Zazwyczaj pozytywnej. I niedającej się liczbowo określić. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • amico
    15.11.2012 10:21
    Ksiądz tylko stwierdził, że udział katolików we Mszach maleje ale nie odpowiedział dlaczego, nie napisał nic o przyczynach! Wg mnie przyczyny są następujące:
    - kiepskie kazania o ile można nazwać kazaniem odczytanie z kartki kilka zdań w dodatku czesto nie zrozumiałych z uwagi na niesprawne głośniki;
    - upolitycznienie duchownych nie kryjących sympatii do PiSu;
    - pazerność duchownych na pieniądze;
    - przypadki niemoralnego prowadzenia się duchownych /np. pijaństwo/;
    - antykościelne media np. "Fakty i mity";
    - kontrowersyjna działalność o. Rydzyka.
    Zdarza się, że ludzie wychodzą z kościoła zgorszeni i dochodzą do wniosku, że lepiej pomodlić się w domu. Zblizają się święta Bożego Narodzenia, księża będą chodzić po kolędzie. Ale cóż to daje skoro ksiądz wpadnie do domu, spieszy się niczym straż pożarna do pożaru, pięć minut i już go nie ma! To nie buduje dobrych relacji ksiądz-wierni. Oczywiście nie wszędzie tak jest! Bywają duchowni apolityczni, są świetnie przygotowani do głoszenia homilii, pokazują piękne przykłady z życia świętych, piętnują zło np. aborcję tak, że aż miło w takich Mszach uczestniczyć.
  • Joanna
    15.11.2012 16:25
    Do Amico. Szanowny przedmówco, kto to jest apolityczny ksiądz? Taki, któremu wszystko jedno, co dzieje się poza parafią? Czy taki, którego nie obchodzi to, czy u władzy jest partia szerząca śmierć (aborcja), czy popierająca realizację boskich praw w zyciu obywateli? Idź na grób Sługi Bożego Ks. Jerzego Popiełuszki i powiedz mu, że politykował! Pomódl się do Błogosławionego Jana Pawła II i też mu powiedz, że politykował!! Albo sie jest chrześcijaninem w każdym wymiarze życia, albo....... przez relatywizację Bożego Prawa odciąga się innych od Kościoła! A wtedy lepiej przywiązać sobie kamień do szyi....... Oczywiście, że bycie chrześcijaninem nie zwalnia od myślenia i nie nakazuje przymykać oczu na zło czynione też przez duchownych, ale nie demonizujmy tego i nie bądźmy my, chrześcijanie, najbardziej zajadłymi sędziami. Gdyby każdy zajął się SWOJĄ religijnością i moralnością, całego zła na świecie byłoby mniej, a ludzi w Kościele więcej. Zadziwiające, że ci, którzy sami mają najwięcej za uszami (nie chodzi mi o przedmówcę :-) ) wynajdują tysiące usprawiedliwień dla swojego lenistwa duchowego....
  • las
    15.11.2012 16:34
    Jezeli chodzimy tylko na Msze Św., na których jest miło, to coś jest nie tak.... Nieraz porządnie trzeba "oberwać" po uszach, aby dotarło do sumienia.... Msza Św. to nie tylko aniołki, dzwoneczki i ładne przemowy.... Jak widać ostatnimi czasy, aborcja ściśle łączy się z polityką i ksiądz ma obowiązek się na te tematy wypowiadać. Jeśli wyrzucamy Boga z polityki nie miejmy pretensji o złe prawo.... Wyrzucono Boga ze szkoły i z mediów, a za demoralizację młodzieży obarcza się źle wypełnione obowiązki przez rodziców i Kościół itp,itd. Indoktrynacja zbiera swoje żniwo... Wiemy, że żadna religia nie znosi pustki - odeszliśmy od Jezusa, zaraz nam zaproponują Allaha......
  • Rafał1979
    15.11.2012 17:36
    A może mi ksiądz napisać dlaczego każdego dnia uczestniczy we mszy świętej?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama