Gra warta świeczki

- Dzień jak każdy inny. Po co miałbym go jakoś szczególnie świętować? - pyta 14-letni Patryk. - Cieszę się, że nie idę do szkoły. I to wszystko.

Reklama

Tak, tak, straszne nudy te coroczne obchody – dodaje jego dwa lata starszy kolega Sebastian. – Przemarsze, przemowy, wieńce. Nie no, owszem – wiem, co się dzieje i dlaczego – ale tak naprawdę, kogo dziś interesuje, że kiedyś tam Polska odzyskała niepodległość?
Czy jest wśród młodych ludzi ktoś, kogo jednak interesują uroczystości związane z kolejną rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości? – W Warszawie pewnie bojówkarze, kibole, albo ci skrajni prawicowcy będą jak zwykle manifestować przeciwko ustrojowi politycznemu, a u nas to raczej tylko starsi ludzie chodzą na takie spotkania – mówi Sebastian. Chłopaki prawdopodobnie nigdy nie uczestniczyły w uroczystościach, które tradycyjnie odbywają się na placu Litewskim.


Zabić nudę


Od dwóch lat, właśnie po to, by uatrakcyjnić obchody Święta Niepodległości i by zmobilizować do przyjścia tych, dla których upamiętnianie tego wydarzenia to tylko nudne przemarsze i przemowy, Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej przygotowuje Grę Niepodległościową. – Naszym celem było zmobilizowanie do czynnego włączenia się w uroczystości niepodległościowe, nie tylko starszych ludzi, ale także młodzież, a nawet dzieci – mówi druh Mikołaj Żurek, współorganizator gry.
Pierwsza Gra Niepodległościowa przeprowadzona była w Lublinie w 2010 r. – Pamiętam, jak nasz komendant podczas jednej ze zbiórek powiedział, że obchody rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości są nudne dla ludzi młodych i niezrozumiałe dla dzieci. Do
11 listopada został wtedy dokładnie tydzień. W tradycji harcerskiej gra jako forma spędzania czasu ma dużą rolę. Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej organizuje mnóstwo gier dla harcerzy. Wyszliśmy więc z założenia, że skoro harcerzom coś takiego się podoba, to być może spodoba się i innym. A ponieważ mamy doświadczenie w organizowaniu gier, postanowiliśmy zrobić coś, w czym jesteśmy dobrzy. Tak w ciągu dosłownie kilku dni została przygotowana pierwsza Gra Niepodległościowa. Bardzo pomogło nam wtedy miasto – wspomina Mikołaj.


Zabawa dla małych i dużych


Na placu Litewskim stanął duży namiot. Każdy mógł przyjść i zgłosić się do udziału w grze. Startowali indywidualni gracze lub drużyny, bo jak tłumaczy Mikołaj Żurek, w grze mogą brać udział zarówno pojedyncze osoby, jak i całe rodziny. Uczestnicy otrzymali mapę oraz kartę do gry. Celem było w jak najkrótszym czasie zaliczyć wszystkie zaznaczone na mapie punkty. Przy każdym punkcie uczestnik dostawał naklejkę, którą należało przykleić w odpowiednim miejscu na karcie gry. Po tym jak gracz odwiedził wszystkie wymagane punkty, wracał do miejsca zapisu, oddawał kartę, a harcerze dokonywali podsumowania punktów. Później o ustalonej godzinie podawane były wyniki i rozdawane nagrody. – Wtedy, za pierwszym razem, spodziewaliśmy się około stu uczestników. Wiedzieliśmy, że nie było dość czasu, by z reklamą dotrzeć do większej liczby osób. Dlatego uznaliśmy, że jeśli sto osób zechce wziąć udział w naszym przedsięwzięciu, to będzie sukces.


Hulajnoga dla zwycięzcy


Frekwencja przerosła oczekiwania. Na pierwszą grę zapisało się grubo ponad sto osób. Ludziom się spodobało. – Dla zwycięzców mamy zawsze naprawdę atrakcyjne nagrody – mówi M. Żurek. – W minionych edycjach były to hulajnoga, łuk, gry planszowe, kubeczki i koszulki. W tym roku przewidujemy nagrody jeszcze fajniejsze, ponieważ zdobyliśmy więcej pieniędzy, więcej osób nam pomaga, mamy więcej sponsorów.
W Grze Niepodległościowej, jak informują organizatorzy udział wziąć może każdy, bez względu na wiek. Od poprzedniego roku została ona nieco zmodyfikowana. W każdym punkcie tym razem oprócz naklejki trzeba jeszcze wykonać jakieś zadanie. – To są naprawdę często banalne rzeczy do zrobienia, trzeba na przykład rozwiązać krzyżówkę, ale widzimy, że ludziom się podoba ta forma świętowania, więc chcemy też naszą grę rozwijać – wyjaśnia Mikołaj.


Świętować nietypowo


W każdej grze najważniejsza jest zabawa, ale skoro są nagrody, to są i emocje. – W zeszłym roku startowaliśmy całą rodziną – opowiada Artur, tata Zuzi, Szymka i Karola. – Nie zajęliśmy żadnego wysokiego miejsca, ale dzieciom rywalizacja bardzo się podobała, więc spróbujemy powalczyć o nagrodę w tym roku.
Żeby zdobyć nagrodę, niekoniecznie trzeba być pierwszym na mecie. Oprócz czasu liczy się także ilość zebranych punktów. Nagrody przyznawane są za trzy pierwsze miejsca, ale jest też seria wyróżnień. Dla największej rodziny, najmłodszego i najstarszego uczestnika. – Pamiętam, jak chyba w zeszłym roku o swoją nagrodę dopominał się starszy pan, już dobrze po osiemdziesiątce – wspomina Mikołaj. – Był rzeczywiście najstarszym uczestnikiem gry.
W zeszłorocznej edycji udział wzięło ponad 300 osób. Harcerze liczą, że w tym roku chętnych będzie jeszcze więcej. Promocja wydarzenia prowadzona jest profesjonalnie i na szeroką skalę. Powstała też strona internetowa. ZHR zaprasza wszystkich zainteresowanych do przybycia na plac Litewski na 12.30, oczywiście 11 listopada.
Gry niepodległościowe w naszym rejonie oprócz Lublina zostaną przeprowadzone jeszcze w Lubartowie oraz Zamościu. Więcej informacji na www.gra.lublin.pl.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama