Szkoła niepodległych

Liceum Akademickie Korpusu Kadetów. Tak głosi napis przy wejściu. Nad napisem – godło narodowe i jakby promienista aureola. W środku półmrok i cisza. Trwają lekcje. W jednej z sal urządzana jest kaplica. Coś niespotykanego w budynku, który powstał z inspiracji posła na Sejm PRL Franciszka Mleczki.


Reklama

Do końca ubiegłego roku liceum kadetów i internat mieściły się w Lipinach, w Radomskiem. – Utrzymanie szkoły w Lipinach dużo kosztowało, m.in. ze względu na odległości od ośrodków szkoleniowych, w których uczniowie mogliby rozwijać swoje umiejętności. Dlatego szukałem miejsca, gdzie dałoby się taniej realizować plan edukacyjny szkoły, nie tylko w wymiarze przeszkolenia wojskowego. Po spotkaniu z kadetami z Kaliningradu uświadomiłem sobie, że jeśli nasza szkoła ma być dobra, musi mieć właściwe zaplecze pod każdym względem. Znalazłem takie w Łysej Górze. W wakacje podjąłem decyzję o przeniesieniu szkoły do Łysej Góry. Niestety, tylko połowa uczniów – 40 osób – przeszła do nowej placówki – mówi ks. płk. Marek Wesołowski.


Chlubna przeszłość ożywa


Szkołę prowadzi Fundacja św. Marcina „Patria et Misericordia”, która powstała z inicjatywy bp. polowego WP Tadeusza Płoskiego. Jednym z jej celów było stworzenie ośrodka dla żołnierzy powracających z misji zagranicznych, ale nie udało się tego zrobić, także ze względu na śmierć biskupa oraz szefa sztabu generalnego w katastrofie smoleńskiej. Drugim celem fundacji było prowadzenie szkoły na wzór przedwojennych szkół kadeckich w Polsce oraz junackiej w Palestynie, w nawiązaniu do tradycji Szkoły Rycerskiej z czasów stanisławowskich. Szkoła miała przygotowywać nie tylko do pracy w wojsku, ale w innych służbach mundurowych, w administracji publicznej, dyplomacji.
– Przewodnią ideą edukacji w Liceum Akademickim KK jest wychowanie patriotyczne. Przed wojną patriotyzm, miłość do ojczyzny, służba Polsce były priorytetem wychowania szkolnego. Młodzież ze szkół kadeckich zasilała szeregi AK, cichociemnych.

Ponad 20 kadetów bez zgody przełożonych walczyło w powstaniu śląskim. Kiedy wrócili do szkoły, zostali jednego dnia ukarani – zawieszeni w czynnościach uczniów, a drugiego – wyróżnieni najwyższymi odznaczeniami państwowymi. Kadet Karol Chodkiewicz, jedyny żyjący wówczas potomek zasłużonej dla Polski rodziny, zginął w powstaniu śląskim – dodaje ks. Wesołowski.
 Przed wojną istniały cztery szkoły kadetów, które były centrami wychowującymi dla wojska. Ale nie tylko. Rodziły się w nich także powołania do kapłaństwa. – Największym atutem dzisiejszej szkoły jest przejęcie tradycji kadetów przedwojennych. Oni bardzo się cieszą tym dziełem i chcą, żeby ich tradycja była kontynuowana w formie takiej edukacji młodzieży. Cieszą się, że są ludzie, którzy wyznają takie same wartości. Wydaje się, że nasza armia potrzebuje ludzi przygotowanych, także w wymiarze moralnym, duchowym czy patriotycznym. Patriotyzm plus umiejętności wojskowe plus nauka stworzą szkołę inną niż wszystkie. Chyba brakuje dziś placówek, które z takim pietyzmem uczyłyby patriotyzmu, nie lekceważąc rozwoju duchowego, religijnego – podkreśla Franciszek Brzyk, dyrektor liceum.


Boga i Ojczyznę kochać


Wychowanie patriotyczne skupia się z jednej strony na uroczystym przeżywaniu narodowych rocznic, najbliższej związanej z odzyskaniem niepodległości, potem z rocznicą powstania styczniowego, dnia urodzin Piłsudskiego. – Przygotowujemy się do majowej uroczystości nadania naszej szkole imienia prezydenta Kaczorowskiego – mówi ks. Wesołowski. W szkole działa kółko historyczne, na którym młodzież jeszcze bliżej poznaje historię Polski, poszerzając wiedzę nie tylko o fakty, ale i zrozumienie dla historii. Codziennie jest też modlitwa za tych, którzy oddali życie za ojczyznę.
Ważnym symbolicznie rysem codziennego życia szkoły w Lipinach było wciąganie flagi narodowej na maszt i jej zdejmowanie. W Łysej Górze ta praktyka zostanie na powrót wprowadzona, gdy szkoła „okrzepnie”. Grupa kadetów uczy się gry na trąbce, by móc odegrać m.in. sygnały wojskowe związane z rytuałem wciągania flagi.
Wychowanie patriotyczne ściśle wiąże się z troską o rozwój duchowy. Liceum akademickie KK w tym wymiarze jest szkołą – nie z nazwy, ale z ducha – katolicką. Codzienna modlitwa, wspólne wyjście na niedzielną Mszę św. do kościoła parafialnego, kaplica w szkole... – Zostanie w niej umieszczona wkrótce figura Matki Bożej, dar śp. bp. Tadeusza Płoskiego. Po otrzymaniu zgody od biskupa miejsca chcemy w kaplicy modlić się za naszych dobrodziejów i absolwentów szkół kadetów – dodaje ks. Wesołowski.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama