Francuzi przeciw homozwiązkom

Już drugi dzień Francuzi masowo protestują przeciwko homozwiązkom. Wczoraj w samym tylko Paryżu w manifestacji przeciwko tak zwanym małżeństwom jednopłciowym uczestniczyło według szacunków organizatorów 200 tys. osób.

Reklama

W Lyonie 27 tys., a w Marsylii 8. Kilkutysięczne marsze przeszły też ulicami Tuluzy, Nantes i Rennes. Dziś w Paryżu zaplanowano kolejny protest. Tym razem ma on wyraźnie katolicki charakter, bo jego organizatorem jest instytut Civitas, związany z francuskimi tradycjonalistami.

Wczorajsze manifestacje miały natomiast charakter ponadwyznaniowy. W Lyonie maszerowali obok siebie katolicki arcybiskup i rektor głównego meczetu tego miasta. W Paryżu przeważały rodziny z dziećmi. Z tego względu przedsięwzięto drakońskie środki bezpieczeństwa. Uczestników manifestacji ostrzegano nawet, w jaki sposób mają reagować na prowokacje ze strony ugrupowań homoseksualnych.

Różne manifestacje przeciwko tak zwanym małżeństwom homoseksualnym połączył wspólny emblemat, na którym widniało małżeństwo z dwójką dzieci. Na transparentach przypominano zaś rządzącym o prawie dziecka do ojca i matki.

Francuskie media uznają sukces wyjątkowo spokojnych manifestacji. Przytaczają też jednak opinie środowisk homoseksualnych, które już teraz są pewne swego i zapewniają, że Francuzi, którzy wyszli w ten weekend na ulicę, nie zdołają pokrzyżować ich planów.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Fryderyk
    18.11.2012 18:36
    Homoseksualiści są niezwykle płodni w dziedzinie sztuk: na scenie, na estradzie, na szklanym ekranie itp., ale nie słyszałem, żeby byli równie płodni w płodzeniu dzieci. Natura jest dla nich nieubłagana.
  • czytelnik
    18.11.2012 18:49
    Doszło do tego, że trzeba protestować, aby rządy przestały tworzyć ustawy wspierające wynaturzenia.
  • JacekNowak
    18.11.2012 19:03
    Kogoś mogą dziwić te demonstracje we Francji, zwłaszcza ogrom tych demonstracji. Czasami może się wydawać, że zachodnia Europa, że Francja, że Holandia, są już całkowicie zlaicyzowane. Jednak wciąż widać nadzieję. Przebywałem we Francji prawie rok. Kościoły rzeczywiście przepełnione nie są, ale w każdym kościele jest grupa chrześcijan bardzo zaangażowanych w życie swojej parafii, w życie Kościoła. Nie ilość, lecz jakość. Ludzie, którzy tam chodzą do kościoła najczęściej nie są letni, są gorący. W tych ludziach nadzieja.
  • janekzjanek
    18.11.2012 19:57
    200 tys.ludzi protestuje w Paryżu a w "wiadomosciach" czy innych "faktach" cichutenko jak makiem zasiał.No i niech ktoś powie że media są niezależne!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama