Wiara na rozstajnych drogach

– Ci ludzie często żyją w poczuciu krzywdy, mają żal, zwłaszcza jeśli ich poprzedni związek rozpadł się z winy drugiej strony – tak o osobach żyjących w związkach niesakramentalnych mówił w Gdańsku dominikanin o. Paweł Kozacki z Krakowa.

Reklama

Zakonnik prowadził dla nich trzydniowe rekolekcje. Spotkania w kościele św. Mikołaja cieszyły się sporą popularnością. To dowód na to, że mimo osobistych problemów wielu wierzących ludzi szuka swojego miejsca w Kościele. Ich życiowe drogi często są zagmatwane, ale próbują odnaleźć się we wspólnocie wiernych, bo wiara jest silniejsza od grzechu.

– Kościół jest wspólnotą grzeszników, bo każdy z nas jest grzeszny – mówi o. Kozacki, publicysta, przeor Konwentu Świętej Trójcy w Krakowie, były redaktor naczelny dominikańskiego miesięcznika „W drodze” – Ale to nie powinno ani dziwić, ani gorszyć. Jezus przyszedł do ludzi chorych i grzesznych a nie do zdrowych i czystych.

Jak prowadzi się rekolekcje dla „niesakramentalnych”? Podstawą do głoszonych przez o. Kozackiego nauk jest encyklika Jana Pawła II „Familiaris consortio – o zadaniach rodziny chrześcijańskiej we współczesnym świecie”. – To z tej encykliki czerpię przesłanie dla tych par – opowiada zakonnik. – Oni są w bardzo trudnej sytuacji. Mogą czuć się nieco na uboczu, choćby dlatego, że nie mogą przystępować do sakramentu Komunii Świętej. Przyjmują Komunię duchową, lecz nie sakramentalną. Z drugiej strony współczesny Kościół musi poszukiwać drogi do ich serc.

Ludzie żyjący w powtórnych związkach, w związkach niesakramentalnych, nie mogą być ani odrzuceni, ani odstawieni na margines. Mogą korzystać z różnych form życia wspólnotowego. Rekolekcje dla nich odbywają się w kościele św. Mikołaja od lat. Ich inicjatorami są ojcowie prowadzący duszpasterstwo dorosłych.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • agia
    20.12.2012 09:19
    Czy ojciec Kozacki głosi również jakieś rekolekcje dla porzuconych żyjących samotnie? Dlaczego Kościół troszczy się tylko o tych, co żyją w związkach niesakramentalnych, a nie o ludzi w dużo gorszym położeniu, czyli samotnie wychowujących dzieci, są to najczęściej matki. O nich Kościół zapomniał, tak samo jak "zapomniał" o nich sakramentalny małżonek. Jezus przyszedł do tych co się źle mają, a więc ci porzuceni na pewno mają się dużo gorzej niż ludzie w związkach
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama