A jednak pojawiła się Zuzia

- Bezdzietne życie też ma sens, trzeba go tylko odnaleźć - przekonują Ania i Zdzisław, małżonkowie, którzy w duszpasterstwie są od samego początku, czyli prawie trzy lata.

Reklama

Tu zrozumieliśmy, że jako małżeństwo możemy być potrzebni nie tylko dzieciom, których jeszcze nie mamy, ale przede wszystkim sobie nawzajem i innym małżeństwom, od których otrzymujemy wsparcie – dodaje Ania. Za wszystkie małżeństwa każdego dnia modlą sie siostry nazaretanki. Skutecznie, bo w krakowskim duszpasterstwie małżeństw niepłodnych urodziło się już pięcioro dzieci. Sześcioro kolejnych (a być może jeszcze więcej) jest w drodze.

Większość mam o tym, że jest w błogosławionym stanie, dowiadywała się krótko po rekolekcjach duszpasterstwa albo po comiesięcznych spotkaniach i modlitwie wstawienniczej. Przypadek? Raczej namacalne działanie Ducha Świętego. To On sprawia, że w duszpasterstwie czasem dzieją się rzeczy niezwykłe, mistyczne wręcz. Przekonała się o tym Ola, jedna z jego założycielek, dziś szczęśliwa mama półtorarocznej Zosi. Przez wiele lat wraz z mężem zmagała się z problemem niepłodności. – Przeszliśmy długą drogę. Zaufaliśmy jednak najlepszemu Reżyserowi, który przeprowadził nas przez to doświadczenie, uzdrawiając wiele sfer naszego życia, uwalniając od wszelkich obciążeń duchowych i dając czystą kartę nam i naszemu dziecku – mówi.

Wsparcie jest w Kościele

Ola: – Wizja chrześcijańskiej rodziny to szczęśliwe małżeństwo z kilkorgiem dzieci. Trudno w niej znaleźć miejsce na niepłodność, i pewnie dlatego w Kościele rzadko można usłyszeć słowa, które byłyby oparciem, pocieszeniem. A gdzie mają go szukać ludzie wierzący, ufający Bogu? Gdy lata mijają, a dziecka nie widać, w małżeństwie często pojawia się pierwszy poważny kryzys. Rodzina i znajomi dodatkowo ranią, gdy np. z okazji Bożego Narodzenia życzą potomstwa lub mówią, że najpierw myślimy o karierze, a dziecko odkładamy na później.

Nadzieję wlał w jej serce dopiero list biskupów z grudnia 2008 r., w którym podjęty został m.in. problem niepłodności, sztucznego zapłodnienia, naprotechnologii i adopcji. – To były bardzo mocne słowa, które odbiły się w mediach głośnym echem. Mnie zainspirowały do szukania prawdziwego wsparcia. Bo ci, którzy promują in vitro, grają na emocjach, mówiąc, że biednym, bezdzietnym małżeństwom dziecko się należy. Wielu ginekologów proponuje tę metodę, choć nawet nie szuka przyczyny niepłodności. Naprotechnologia szuka jej i leczy, choć są małżeństwa, dla których nawet nowoczesna medycyna pozostaje bezradna – mówi.

Efektem poszukiwań Oli było nawiązanie kontaktu z warszawskim duszpasterstwem małżeństw niepłodnych (www.adonai.pl/nieplodnosc), który po kilku miesiącach zaowocował spotkaniem z Izabelą Salatą, jednym z sześciorga wówczas krakowskich instruktorów modelu Creightona. – Rozmawiając z wieloma niepłodnymi małżeństwami, widziałam, że czują się odtrącone przez Kościół. Długo szukałam księdza, który zechciałby zostać ich duszpasterzem. W końcu spotkałam ks. Artura Ważnego, kapłana diecezji tarnowskiej – mówi I. Salata.

Początki duszpasterstwa były skromne – na spotkania przychodziło tylko kilka małżeństw, ksiądz i siostra nazaretanka. – Pierwsza Msza św. odbyła się w Łagiewnikach w kwietniu 2010 roku, ale szybko przenieśliśmy się do klasztoru bardzo nam życzliwych sióstr nazaretanek, codziennie modlących się w intencji wszystkich naszych małżeństw. Także tych, które pod adresem: nieplodnosc.krakow@gmail.com przysyłają prośbę o modlitwę – opowiada I. Salata. Na jednodniowe rekolekcje w Wielkim Poście 2011 r. przyjechało już 25 małżeństw. Część z nich do dziś przyjeżdża na spotkania, i to z całej Polski (m.in. z Lublina, Poznania, Gdańska, Chorzowa), a nawet z zagranicy. Niedawno do ks. Artura dołączył też drugi duszpasterz, krakowski kapłan ks. Mirosław Czapla, a w Adwentowych Dniach Skupienia AD 2012 wzięły udział aż 44 małżeństwa.

Nowi ubodzy

– Misją Kościoła jest troska o ubogich, czyli osoby biedne, chore, niepełnosprawne. Łatwo je rozpoznać. A my? Wszyscy na pozór piękni, zdrowi, młodzi, szczęśliwi. A jednak czegoś (kogoś) brakuje. Niepłodne małżeństwa mogą być nowymi ubogimi, którzy Kościoła bardzo potrzebują i dlatego tak chętnie tu przyjeżdżają – zauważają Agnieszka i Bartek z Tarnowa, którzy nie tylko zmagają się z niepłodnością, ale też innym niepłodnym małżeństwom z sukcesami pomagają (Agnieszka jest instruktorem modelu Creightona). Danusia i Jarek w rekolekcjach uczestniczyli po raz drugi. Danusia: – Najważniejsze były dla nas słowa, które usłyszeliśmy na dzień dobry. Siostra Lidia powiedziała wtedy, że choć nazaretanki zawsze modliły się za rodziny, to dopiero małżeństwa niepłodne uświadomiły im ważną rzecz – że pełna rodzina to nie tylko ta, w której są dzieci. To także ta, w której ich brak, choć małżonkowie bardzo dzieci pragną. No właśnie! Wiele osób tego nie dostrzega. Gdy zbliżały się święta, nasi bliscy wręcz zmuszali, żebyśmy przyszli, „Bo co tak sami będziemy siedzieć we dwoje tylko?”. Właśnie tak spędzimy to Boże Narodzenie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama