Unijne podstawy do zakazu in vitro

Skierowanie do polskiego rządu przez Komisję Europejską wezwania do wprowadzenia regulacji dotyczących in vitro nie oznacza nacisku, by wprowadzić czy usankcjonować prawnie stosowanie tej metody w naszym kraju.

Taką opinię wyraził w rozmowie z KAI ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier, członek Zespołu KEP ds. Bioetycznych. Zwraca on też uwagę, że prawo europejskie stwarza podstawy dla zakazu in vitro.

Komisja Europejska niecierpliwi się, że Polska wciąż nie uregulowała prawnych ram dotyczących in vitro.

– Komisja upomina się o regulacje, które dawno powinny zostać wprowadzone. Przypominałem o tym od początku dyskusji o kwestiach bioetycznych w 2008 roku. Regulacje te – trzeba pamiętać – służą zagwarantowaniu bezpieczeństwa zdrowotnego przez wprowadzenie reglamentacji prawnej i kontroli obrotu komórkami rozrodczymi. Nie przesądzają o dopuszczalności in vitro!

Nie można więc owego "ultimatum" traktować jako próby narzucenia Polsce dopuszczalności stosowania tej metody?

– Nie, taka interpretacja byłaby nadużyciem. Wezwanie ze strony Komisji Europejskiej w żadnym razie nie jest przynaglaniem do wprowadzenia czy usankcjonowania in vitro w naszym kraju. Dlatego sugerowanie, że Europa jest zniecierpliwiona zacofaniem naszego kraju w tej dziedzinie jest na tyle nieprecyzyjne, że może być uznane za manipulację.

O spełnienie jakiej dyrektywy konkretnie tu chodzi?

– Komisja odwołuje się do Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 31 marca 2004, nr 2004/23/WE oraz dyrektyw do niej wykonawczych: 2006/17/EC z 8 lutego 2006 r. w sprawie niektórych wymagań technicznych dotyczących dawstwa, pobierania i badania tkanek i komórek ludzkich oraz 2006/86/WE z dnia 24 października 2006 r. Od samego początku polskich dyskusji o Konwencji z Oviedo przypominamy, że Polska już dawno przekroczyła termin uchwalenia właściwych przepisów, przez co naraża się na kary finansowe. Dyrektywa Parlamentu i Rady miała być transponowana do 7 kwietnia 2006 roku!

Żadna z tych dyrektyw nie przesądza jednak o dopuszczalności czy zakazie in vitro?

– Tak, a co więcej, całkowity zakaz in vitro jest zgodny z europejskimi regulacjami i wiele by tutaj rozwiązał. Natomiast regulacje te oznaczają tyle, że Polska nie jest zwolniona z przyjęcia rozwiązań prawnych w dziedzinie ochrony praw człowieka i godności istoty ludzkiej w odniesieniu do zastosowań biologii i medycyny. Przypominamy o tym od dawna, wzywając do uchwalenia ustawy bioetycznej.

Tymczasem wciąż tkwimy w sytuacji, w której wielkiej debacie o charakterze moralnym, światopoglądowym towarzyszy zupełna samowolka w dziedzinie in vitro, zaś kilkadziesiąt polskich klinik spokojnie praktykuje ten proceder.

– Nie wolno pozostawiać wszystkiego w całkowitym braku regulacji i samowoli biznesu, jak się to dotąd dzieje. Pamiętajmy jednakże, że prawo europejskie nie podpowiada, jak regulować. Nakazuje natomiast regulacje przyjąć, skoro określa minima regulacyjne dla państw członkowskich UE. Regulacje te wymagają zajęcia się kwestiami szczegółowymi: utworzenia państwowego organu albo organów licencjonujących działalność związaną ze stosowaniem komórek rozrodczych i tworzeniem embrionów ludzkich in vitro (jeśliby procedura in vitro była dopuszczalna); zastrzeżenia zastosowania komórek rozrodczych i embrionów ludzkich in vitro dla podmiotów, który uzyskały licencję od tego organu albo organów; stworzenia w prawie państwa członkowskiego standardów dotyczących pobierania gamet oraz testów wymaganych w odniesieniu do dawców; monitorowania wszystkich wywozów i przywozów z kraju pochodzenia komórek i tkanek oraz nakazu dokonywania ich wyłącznie między autoryzowanymi bankami; stworzenia systemu sprawozdawania, monitorowania, rejestrowania i przekazywania informacji o poważnych przypadkach szkodliwości dla zdrowia i negatywnych reakcjach, które mogą wpływać na jakość oraz bezpieczeństwo komórek rozrodczych, a także które można przypisać pobieraniu, testowaniu, przetwarzaniu, przechowywaniu i dystrybuowaniu tych komórek, oraz wszelkich zaobserwowanych, negatywnych reakcjach, które można powiązać z jakością i bezpieczeństwem komórek.

W jakim kierunku pójdą, zdaniem Księdza Profesora, polskie rozwiązania w dziedzinie bioetycznej? Bo jakieś w końcu jednak zostaną przyjęte?

– Regulacje europejskie pozostawiają państwom dużą swobodę co do treści własnych unormowań. W dyrektywie wprost powiedziano, że „nie wpływa na decyzje Państw Członkowskich zabraniające oddawania, pobierania, testowania, przetwarzania, konserwowania, przechowywania, dystrybucji lub stosowania dowolnego rodzaju tkanek lub komórek ludzkich, jeżeli decyzje te dotyczą przywozów tego samego rodzaju tkanek lub komórek ludzkich”. To nic innego, jak zezwolenie na wyłączenie z obrotu określonych organów, tkanek lub komórek! Każdemu członkowi UE wolno więc wprowadzić zakaz ich pobierania, konserwowania lub testowania.

A czy są w Europie takie regulacje, do których można byłoby się odwołać przygotowując polskie rozwiązania bioetyczne?

– Praktyka państw i prawo w Europie pokazują, że nie ma powszechnie przyjmowanego wzorca unormowań. Ukształtowały się dwa zgoła różne modele regulacyjne: angielski i niemiecki. Zresztą ani Wielka Brytania, ani Niemcy nawet nie podpisały Konwencji z Oviedo. Pierwsza, aby nie zmienić swych bardzo liberalnych rozwiązań prawnych. W Niemczech natomiast słusznie się obawiano, że Konwencja nie byłaby zgodna z ustawą zasadniczą, czyli z konstytucją Niemiec. Wiele krajów ma regulacje, które są bliższe niemieckim lub brytyjskim.

Nie wyklucza zatem Ksiądz Profesor, że – pomimo sławnego rozporządzenia ministra zdrowia, które reguluje kwestię finansowania in vitro – procedura ta może zostać w Polsce zakazana?

– Prawo europejskie stwarza podstawy dla zakazu in vitro, widać to w sferze, która ma znaczenie dla interpretacji. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że Karta Praw Podstawowych formułuje w art. 1 nakaz ochrony godności ludzkiej, w art. 3 zakaz praktyk eugenicznych, w szczególności tych, których celem jest selekcja osób, a także zakaz klonowania reprodukcyjnego oraz warunek uzyskania zgody podmiotu poddanego interwencji medycznej oraz wskazany wcześniej zakaz komercjalizacji ciała ludzkiego i jego części.

Ważną kwestią pozostaje też kwestia zgodności rozwiązań prawnych w dziedzinie bioetyki z Konstytucją RP?

– Potrzebna jest ustawa, kompleksowo regulująca kwestie bioetyczne. Zastrzeżenia co do konstytucyjności budzą i budzić będą tak akty niższego rzędu, które silą się na wprowadzanie in vitro tylnymi drzwiami, jak i oddolne inicjatywy samorządowe. Wezwanie Komisji Europejskiej uświadamia, o czym wielokrotnie przypominaliśmy, że kwestie bioetyczne, wymagające pilnej regulacji w Polsce, nie sprowadzają się do – wykorzystywanego, aby grać na emocjach – sporu o in vitro. Dla ochrony praw człowieka i godności ludzkiej potrzebne jest szerokie, spokojne i etyczne spojrzenie. Pozwoli ono kompleksowo i dobrze, a więc i moralnie, uregulować zagadnienia biologii i medycyny dotykające życia każdego z nas.

Rozmawiał Tomasz Królak

«« | « | 1 | » | »»
  • Doktorant z Warszawy
    05.02.2013 11:30
    Ks. Franciszek Longchamps de Berier w październiku 2012 r. odebrał z rąk prezydenta nominację profesorską. Nie jest już tylko doktorem habilitowanym jak sugeruje podpis pod zdjęciem.
  • oakpark
    11.04.2013 15:02
    De Berier ma zasadniczo rację. Problem jest z tekstem Episkopatu, który solidnie przesadził z oceną in vitro - w końcu gdy jest jeden zarodek nie można pisać o niszczeniu życia. W dodatku bardzo ostry ton tego tekstu może być, moim zdaniem rozumiany jako celowe szczucie społeczeństwa na instytucje in vitro i nawet na dzieci tak poczęte.

    Będą to rewokowali jak odwołali encykliką Humani generis potępianie darwinizmu.

    Większość biskupów to kompletni ignoranci w dziedzinie nauk przyrodniczych - to można jeszcze zrozumieć. Ale ignorancje moralną porównywalną z Quanta cura i Syllabusem już nie. Czy oni do szkoły nie chodzili?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja