Ciało i duch w miłości

Ciało może być źródłem błogosławieństwa lub przekleństwa. To zależy od człowieka.

Reklama

Ciało może być źródłem błogosławieństwa lub przekleństwa, ale to nie zależy od niego, tylko od człowieka, który nim kieruje, lub pozwala, by ciało nim kierowało. W każdej sferze: psychicznej, moralnej, duchowej, religijnej, społecznej, także w sferze cielesnej, potrzebujemy pracy nad sobą. Po grzechu pierworodnym nie ma sfery, której nie musielibyśmy wychowywać. W sferze cielesnej ten brak samokontroli i wychowania jest bardzo widoczny. Łatwo można zauważyć, że są ludzie uzależnieni od ciała. Przejawia się to m.in. w hedonizmie, czyli wyznawaniu poglądu, że przyjemność, rozkosz to najwyższe dobro, cel życia, a oddawanie się przyjemnościom zmysłowym przynosi prawdziwą satysfakcję i szczęście. Od ciała uzależnieni są też erotomani, ludzie leniwi czy egoiści.

Człowiek, który się uzależnił od ciała, staje się wrogiem samego siebie. Niby staje się wielkim sprzymierzeńcem ciała, prawie je ubóstwia. Skoro jednak ciało to tylko jedna z cząstek człowieka, to ubóstwienie tej cząstki sprawia, że staje się ona rodzajem nowotworu, tzn. rozwija się kosztem reszty człowieczeństwa. Prowadzi to do zniszczenia człowieczeństwa. W rezultacie samo ciało też zginie, bo bez człowieka nie może przetrwać. Jeśli zdecyduję się popełnić samobójstwo, bo nie radzę sobie z życiem, moje ciało też ulegnie śmierci. Ktoś, kto się poddaje ciału i redukuje siebie tylko do samego ciała, staje się jego niewolnikiem ciała i niszczy swoje człowieczeństwo, więzi, sumienie, wolność, swoją zdolność do miłości.

Drugim zagrożeniem w sferze cielesnej jest wrogość wobec ciała i cielesności, walka z ciałem. To zagrożenie występuje może rzadziej, a przynajmniej z zewnątrz trudniej je zaobserwować. Od razu można dostrzec, gdy ktoś jest niewolnikiem swojego ciała, natomiast wrogość wobec ciała jest bardziej ukryta, jest mniej widoczna. Ta wrogość przejawia się m.in. w tym, że ludzie próbują sobie wmawiać, że są aniołami, że są tylko duchem, a ciało jest czymś bardzo podrzędnym i nieistotnym. U dziewcząt formą walki z ciałem może być anoreksja czy bulimia, a u nastoletnich chłopców każde sięganie po alkohol, narkotyk czy ryzykowny tryb życia. Taki nastolatek, a nawet i dorosły często nie zdaje sobie z tego sprawy, że tak naprawdę w ten sposób walczy z własnym ciałem, aż do samobójstwa włącznie.

Widać zatem, że ciało pozostawione samo sobie nie wie, kim jest i po co jest istnieje, nie wie, jaki jest jego sens. Ciało nie może tego wiedzieć, gdyż nie jest człowiekiem. Nie ma cielesnego rozumu czy cielesnej duchowości. Miłość, wolność, rozumność jest w człowieku, a nie w cielesności.

Jeżeli człowiek próbuje w sferze cielesnej kierować się ciałem, czyli spontanicznością, będzie postępował w sposób bezmyślny, gorzej niż zwierzę. Zwierzęta zostały bowiem świetnie zaprogramowane przez Stwórcę i żadne nie zrobi sobie krzywdy. Zwierzę nie znęca się nad innymi zwierzętami, natomiast człowiek potrafi się znęcać i to nad najbliższymi – w małżeństwie czy w rodzinie. Człowiek potrafi znęcać się także nad samym sobą. Widać to najbardziej wtedy, gdy pobłądzi w sferze cielesnej, gdy ciało stanie się dla niego bożkiem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama