Ciało i duch w miłości

Ciało może być źródłem błogosławieństwa lub przekleństwa. To zależy od człowieka.

Reklama

O sferę duchową trzeba bardzo dbać, jeśli chcemy stać się człowiekiem duchowym, który rozumie samego siebie. Podstawowym sposobem dbania o sferę duchową w człowieku jest myślenie, rozum, modlitwa, refleksja, więź z Bogiem, który ostatecznie najpełniej i nieomylnie objawia moją tajemnicę, także tajemnicę ciała.

Ks. Dziewiecki wskazał też zagrożenia, które prowadzą do kalectwa w sferze ducha. Są to:

Bezmyślność. Sfery duchowej nie rozwijamy wtedy, gdy jesteśmy bezmyślni, gdy żyjemy tylko jak ludzie cieleśni. Duchowość zaczyna się od myślenia. Ludzie bezmyślni to ci, którzy nawet nie stawiają sobie pytania, kim są i po co żyją. Bezmyślność jest bezpośrednim zaprzeczeniem nie tylko duchowości, ale też i szczęścia, gdyż szczęścia nie da się osiągnąć w sposób bezmyślny, tak samo jak nie da się kochać w sposób bezmyślny.

Naiwność. To błędna, wypaczona duchowość, w której człowiek uważa, że jest człowiekiem duchowym, ale sprowadza ją tylko do podziwiania świata, piękna przyrody czy wrażliwości na muzykę. Nie jest to jednak duchowość, a jedynie wrażliwość emocjonalna lub wzruszenie. Duchowość zaczyna się wtedy, gdy stawiam sobie pytania o moją tajemnicę: kim jestem, po co żyję, skąd i dokąd zmierzam. Dopóki nie stawiam pytań o moją tajemnicę, nie wchodzę w sferę duchową. Można być niezwykle wrażliwym emocjonalnie na piękno przyrody, można wzruszać się przy muzyce, ale nie ma to nic wspólnego z duchowością. Człowiek zatrzymuje się wtedy na wrażliwości emocjonalnej, psychicznej, a nie rozwija sfery duchowej.

Błędne wizje duchowości. Jako przykład prelegent wskazał buddyzm. Każda forma duchowości, która nie pokazuje pełnej prawdy o człowieku i o jego powołaniu do wielkiej miłości, jest wypaczona. W buddyzmie np. człowiek ma wierzyć, że szczytem jego rozwoju jest to, że nie zadaje cierpienia ani zwierzętom, ani roślinom. To za mało. Chrześcijaństwo mówi, że sensem jest miłość, a nie tylko nie zadawanie cierpienia, które zresztą nie jest możliwe. Człowiek zawsze zada cierpienie roślinie, zwierzęciu, choćby jedząc, czy człowiekowi, choćby niechcący. Miłość natomiast jest możliwa. Przynajmniej paru ludzi upewnia nas, że nie tylko Bóg, ale i człowiek potrafi kochać.

Tak więc to dzięki duchowi możemy zrozumieć, jaki jest sens ciała i jaki jest jego sens w miłości małżeńskiej. Tylko dzięki duchowi możemy zrozumieć, że jesteśmy powołani do miłości, do szczęścia, a nie do czegoś mniejszego. Nie jesteśmy powołani jedynie do współżycia. Człowiek może być szczęśliwym, nie współżyjąc z nikim, jeśli kocha. Jeśli jednak nie kocha, to może współżyć dzień i noc i nie da mu to szczęścia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama