Ciało i duch w miłości

Ciało może być źródłem błogosławieństwa lub przekleństwa. To zależy od człowieka.

Reklama

Dzięki duchowi człowiek odkrywa, że sensem jego życia jest miłość: wielka, wierna, nieodwołalna – czy to w małżeństwie, czy w kapłaństwie, czy też w życiu konsekrowanym. Tylko dzięki duchowości, wspomaganej religijnością, czyli dzięki objawieniu Bożemu, docierającemu do człowieka przez duchowość, może on odkryć, co jest, a co nie jest miłością (temat ten był szerzej prezentowany rok temu podczas I Kongresu Małżeństw w Świdnicy - zobacz)

W skrócie można powiedzieć, że:

Miłość to nie to samo, co współżycie. Gdy mężczyzna współżyje z prostytutką, nie ma to nic wspólnego z miłością; gdy mąż współżyje z żoną, a nie okazuje jej miłości na inne sposoby, to to też nie jest miłość.

Miłość to nie to samo, co zakochanie, uczucie. Bóg nie jest uczuciem, nie jest zakochaniem; uczucia towarzyszą miłości, ale nie są kryterium miłości. Ten, kto kocha, nie kieruje się uczuciami, emocjonalnością, tak samo jak nie kieruje się ciałem, popędami, seksualnością Uczucia są za małe, by być miłością, są zmienne i nieobliczalne, nieświadome siebie.

Miłość to nie to samo, co tolerancja. Tolerancja to mówienie „rób, co chcesz” nawet wtedy, gdy ktoś źle robi; miłość to chronienie człowieka także przed jego własną słabością. To brak tolerancji wobec tego, co tego człowieka oddala od szczęścia.

Miłość to nie to samo, co akceptacja. Człowiek nie ma granic w rozwoju, dlatego kochać to promować nieustanny rozwój, także u małżonka, a akceptować według definicji słownikowej to przyjmować takim, jakim ktoś jest, zamiast promować jego nieustanny rozwój. Jezus nie mówi, że nas akceptuje, tylko, że nas kocha i dlatego stawia nam ciągle wymagania, wzywa nas do nawrócenia i do bycia podobnymi do Niego.

Oczywiście można rozumieć akceptację w sensie niemal tożsamym z miłością, ale to my tak to będziemy rozumieć, ale nie odbiorca, np. nastolatek. Gdy nastolatek usłyszy, że rodzice go akceptują, to wtedy koniec z wychowaniem. Mamo, tato, ale wy mnie akceptujcie - słychać w odpowiedzi na krytykę zachowania. No tak, akceptujemy, ale nie we wszystkim - odpowiadają rodzice – i się plączą. Bo tzw. warunkowa akceptacja to żadna akceptacja. Pan Jezus mówił błądzącemu człowiekowi: Zmień się, nawróć, odwróć od swego złego postępowania – kocham cię i dlatego chcę, byś się zmienił. Nie kierujmy się tym, co proponuje nam świat (akceptacja to pojęcie z tego świata). Kierujmy się tym, czego nauczał Jezus: miłość do człowieka i prawda o jego zachowaniu.

Miłość to nie wolne związki. Nie istnieją związki, które nie wiążą. Jest albo związek, który wiąże miłością – najsilniejszy we wszechświecie, albo związek byle jaki, oparty na popędzie, na zakochaniu, na jakimś interesie. Jest to związek słaby, mizerny, nieodpowiedzialny, niewierny, niepłodny.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama