Na wąskim moście

Przemiana dziecka, otoczonego opieką, karmionego i pilnowanego, w samodzielnego człowieka bywa niełatwa. Stowarzyszenie Pomocy Wzajemnej im. kard. S. Wyszyńskiego wspiera tych, którym jeszcze trudniej niż innym zrobić krok w dorosłość.

Reklama

Stowarzyszenie zaczęło prowadzić mieszkania chronione jako pierwsze we Wrocławiu – od 2002 r. dla osób starszych i z zaburzeniami psychicznymi (obecnie są trzy takie lokale), od dwóch lat także dla młodzieży. Do obydwóch trafiają ludzie z życiorysami bardzo skomplikowanymi. Mieszkania dla młodych, znajdujące się w czterech różnych częściach miasta, w sumie zapewniają 34 miejsca. – Przeznaczone są dla młodzieży, która wychodzi z placówek opiekuńczo-wychowawczych i rodzin zastępczych; mają pomóc im w usamodzielnieniu się – mówi Renata Ziółkowska, kierowniczka Centrum Wsparcia prowadzonego przez stowarzyszenie. Jak to działa?

Na dobry start

W lokalu na ul. Skłodowskiej-Curie wita nas ciepłą herbatą i pączkami pani Ziuta. Jako opiekunka towarzyszy lokatorom mieszkania kilka godzin dziennie. Czasem zachęci, żeby pozbierać rozrzucone skarpetki czy trochę odkurzyć. Jak trzeba, podniesie na duchu, ale i zmobilizuje do szukania pracy, do nauki. Przez większą część czasu mieszkańcy są jednak sami – mają się uczyć samodzielności.

Jednym z tych, którzy świetnie sobie radzą, jest Piotr, który przy Skłodowskiej mieszka od dwóch lat, a przedtem wychowywał się w rodzinie zastępczej u swojego brata. – Na pewno to miejsce działa mobilizująco. Nauczyłem się tu na przykład gotowania, wcześniej wszystko miałem podane na stół – twierdzi chłopak, wspominając, że nieźle mu wychodzi np. filet z kurczaka. – Mam tu dobrych kolegów, wspieramy się nawzajem. Jestem zatrudniony na budowie, pracuję na wysokości. To odpowiedzialna praca. Podoba mi się, choć na przyszłość myślę o agroturystyce – uczę się aktualnie na technika turystyki wiejskiej. Może założę wypożyczalnię nart? Mógłbym wykorzystać fakt, że pochodzę z górskich okolic, ze Świeradowa. Na razie jednak nie chciałbym wracać w rodzinne strony. Rodzice, którzy tam mieszkają, wciąż mają problem z alkoholem.

– Chcemy tworzyć miejsca przypominające normalne mieszkania. Uważamy, że powinno być ich we Wrocławiu więcej, za to mniejszych. Jest to o wiele lepsze niż duże placówki, a także tańsze niż np. DPS-y – mówi pani Renata i tłumaczy, że ideą naczelną jest nauka samodzielności. Każdy więc sam w mieszkaniu chronionym zapewnia sobie wyżywienie, płaci za pobyt – choć część osób o niskim dochodzie jest z tego zwolniona. To w rzeczywistości komplikuje nieco sytuację – utrudnia naukę mądrego gospodarowania pieniędzmi. Mimo to wielu młodych rzeczywiście uczy się tu brać sprawy w swoje ręce.

Serce i wymagania

By zostać lokatorem takiego mieszkania, należy zgłosić się do MOPS-u z odpowiednim podaniem. Dana osoba musi być pełnoletnia, objęta programem usamodzielnienia i mieć dochód – przy czym zapewnia go także kontynuacja nauki, za którą otrzymuje się z MOPS-u 500 zł. Młodzi ludzie mogą tu przebywać do 25. roku życia. Do tego czasu powinni dostać przydział na mieszkanie socjalne.

Idea jest szczytna, nie oznacza to jednak braku trudności. Ziółkowska wspomina, że niektóre z wprowadzanych odgórnie aktów prawnych raczej utrudniają działanie. Przykładowo wrocławska Rada Miejska uchwaliła stałą odpłatność za media w tego typu mieszkaniach, zależną od dochodu, a nie zużycia prądu czy wody – taka decyzja nie mobilizuje bynajmniej mieszkańców do nauki gospodarności, oszczędności. Zeszłoroczna „Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej” daje młodym ludziom możliwość pozostawania w rodzinach zastępczych czy placówkach opiekuńczo-wychowawczych do 25. roku życia. To dobre rozwiązanie, choć przed stowarzyszeniem stawia większe wyzwania – częściej pod jego pieczę trafia młodzież, która nie mogła dłużej pozostać w takich rodzinach czy placówkach ze względu na swoje zachowanie.

Nie wszyscy dorastają łatwo do samodzielności. W razie poważnego łamania zasad, np. w kwestii alkoholu czy narkotyków, uporczywego unikania podjęcia pracy czy nauki, można być z mieszkania wydalonym. – Ci ludzie bywają niezaradni jak dzieci, zwłaszcza ci wychodzący z większych placówek. Muszą dopiero nauczyć się, że kończy się czas ciągłego brania, liczenia jedynie na MOPS, że trzeba samemu załatwić coś w urzędzie, postarać się o pracę – mówi R. Ziółkowska. Także szczere chęci nie zawsze wystarczają. Piotr ma dziewczynę, myśli poważnie o rodzinie. Na mieszkanie socjalne w najbliższym czasie jednak nie może liczyć. Ponieważ przebywał w spokrewnionej rodzinie zastępczej, przysługuje mu za to mniej punktów. Z kolei zbyt małe dochody (praca na pół etatu) nie pozwalają na otrzymanie przydziału na mieszkanie do remontu. Pani Renata wierzy jednak, że mu się powiedzie. – Jeśli ktoś jest zdeterminowany, żeby coś ze swoim życiem zrobić, w końcu udaje się rozwiązać takie problemy – mówi z przekonaniem. Dla młodych mieszkania chronione to niezła szkoła – i pomocna dłoń podana na niebezpiecznym moście między trudnym dzieciństwem a dorosłością.

Więcej o działaniach Stowarzyszenia Pomocy im. kard. S. Wyszyńskiego i możliwościach wsparcia go można przeczytać na www.spw.wroclaw.pl

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama