Testosteron nie wystarczy

Okazuje się, że prawdziwą męskość kształtuje się nie tylko na siłowni, ale także w kaplicy, na klęczkach. Pismo Święte to natomiast niezwykle fascynujące 
„pismo dla panów”. 


Reklama

W rekolekcjach zaproponowanych przez Wspólnotę „Emmanuel” uczestniczyło ponad 40 mężczyzn. Przyjechali do Centrum Edukacyjno-Formacyjnego, aby spędzić weekend na prawdziwie męskich rozmowach ze sobą i z Bogiem. Poruszano m.in. kwestie związane zarówno z odpowiedzialnością za rodzinę, jak i dotyczące seksualności. Było też wiele modlitwy. 
Uczestnicy byli zadowoleni z takiej propozycji rekolekcyjnej. – Po prostu niektóre treści mogą dotrzeć do mężczyzn tylko w męskim gronie. Powstaje pewien niepowtarzalny klimat – mówi Szymon Jurksztowicz, jeden z uczestników.
Rekolekcje prowadził dr Mieczysław Guzewicz z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, który m.in. za pomocą Biblii wyjaśniał, co dzisiaj znaczy być mężczyzną. 


Prawdziwy bohater


– Wzorem jest tutaj Jezus, który pokazuje, że ideał męskości wypełnia się przede wszystkim w gotowości do poniesienia ofiary miłości za najbliższych – mówi dr Guzewicz. – Nie zawsze chodzi o wielkie czyny. Oddawanie życia realizuje się w codzienności. Chodzi o umiejętność rezygnacji z siebie, nawet w jakiejś drobnej rzeczy; takie małe umieranie – tłumaczy. Nie lada wyczynem może się nieraz okazać wyjście na spacer z dzieckiem, zamiast oglądania długo wyczekiwanej transmisji meczu.


Nieustraszony wojownik


Życie często staje się walką, której przedmiotem jest dziś często zapewnienie podstawowego bytu materialnego. Prawdziwy mężczyzna nie może jednak zapomnieć o innym ważnym polu walki. – Chodzi o walkę o dobro duchowe swojej żony i dzieci. Mężczyzna musi mieć świadomość, że ma groźnego przeciwnika, który, jak mówi św. Piotr: „jak lew ryczący, krąży szukając, kogo pożreć” (1P 5, 8). Dzisiaj ogromne zagrożenia spadają na nasze małżeństwa i dzieci. Dobry wojownik rozpoznaje przeciwnika. Nie może być tak, że facet siedzi sobie w ciepłych papuciach z laptopikiem, a wokół toczy się wojna o jego dzieci i małżeństwo; on nie wie, co jego syn czy córka ogląda w telewizji czy w internecie, przestaje być stróżem wartości, nie uczy dzieci modlitwy, nie interesuje się ich życiem religijnym, zostawiając tę sferę wyłącznie żonie – przestrzega dr Guzewicz.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Sylwia
    22.03.2013 12:44
    Wszystko to prawda.
    Polemizowałabym jednak ze zdaniem:
    "Nie lada wyczynem może się nieraz okazać wyjście na spacer z dzieckiem, zamiast oglądania długo wyczekiwanej transmisji meczu.
"
    Jak można pozbawiać męża długo wyczekiwanej przyjemności?Na spacer można pójść przed meczem(a mecz też można obejrzeć z rodziną:))Byle w ogóle tata miał uwagę,czas i serce dla dziecka.Niekoniecznie w czasie meczu:)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama