Podnosząc pluszaki

Trafiły tu wszystkie dzieci odnalezione w ostatnich latach w dwóch warszawskich oknach życia. Oprócz nich – prawie tysiąc innych. Niemal wszystkie odnalazły nową, kochającą rodzinę.


Reklama

Piotruś ma kilka miesięcy. Po twarzy można poznać, że jego mama piła.
– 99 proc. matek dzieci, które trafiają do naszego ośrodka, nigdy w czasie ciąży nie korzystało z porad lekarskich. Więcej: nie zmieniły one nawet trybu życia: jeśli piły alkohol, piją nadal. Jeśli ćpały, po teście ciążowym, który wskazał, że pod ich sercem rozwija się nowe życie, dalej ćpały. Choć większość nie zrobiła żadnego testu – mówi Dorota Polańska, dyrektor Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku.


Zerwane więzi


Takich dzieci do niezwykłego miejsca przy szpitalu na ul. Batorego 44 trafia coraz więcej. Z interwencji sądu, pozostawionych w szpitalach, w oknach życia lub porzuconych. – Za mało jest kampanii uświadamiających skutki picia alkoholu w okresie ciąży – podkreśla Mirosława Romanowska, psycholog kliniczny, który od lat pracuje z biologicznymi rodzicami dzieci, kandydatami do adopcji i samymi dziećmi, które przeżyły zerwanie więzi z rodzicami. Sama jest mamą dla dwóch już dorosłych mężczyzn, których adoptowała w pierwszych miesiącach ich życia. – Te dzieci nie mogą czekać. Trzeba jak najszybciej zacząć niwelować objawy choroby sierocej i znaleźć im rodzinę adopcyjną – mówi.


Ośrodek w Otwocku powstał w 2001 r. na bazie doświadczeń z działalności pierwszego oddziału preadopcyjnego w szpitalu dziecięcym w Dziekanowie Leśnym oraz Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Obydwa dzieła powołane zostały przez lekarza pediatrę Marię Bramską, oddaną sprawie szukania lepszego życia dla sierot. Matka czterech synów z mężem została jeszcze rodziną zastępczą dla dwójki innych dzieci. To ona założyła też Fundację Rodziców Adopcyjnych, która dziś w dużej mierze finansuje działalność Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku. Marzyła, by powstało miejsce przypominające dom. Miejsce, w którym zerwane więzi z matką zastąpione zostaną choćby namiastką czułości i ciepła potrzebnego nie tylko w pierwszych tygodniach życia.


30 domów dziecka


– Fundację powołali rodzice adopcyjni, którzy rozumieją znaczenie jak najkrótszego pobytu dziecka w placówce opiekuńczej. Nikt tego czasu nie jest w stanie nadrobić, więc chcieliśmy, żeby dzieci spędziły go w kochającej rodzinie – mówi Izabella Ratyńska z fundacji.
Za pieniądze zbierane przez Fundację Rodzin Adopcyjnych w ramach 1 proc. i od darczyńców oraz dzięki umowie z Miastem Stołecznym Warszawą (a od roku z Mazowieckim Centrum Polityki Społecznej) IOP do dziś zatroszczył się o przyszłość prawie tysiąca maluchów, w tym wszystkich 
11 odnalezionych w warszawskich oknach życia. Ponad 900 dzieci znalazło nową rodzinę. Kilka procent powróciło do rodziny biologicznej. Niektóre po ukończeniu roku musiały zostać przekazane do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Gołym okiem widać, jak bardzo takie miejsce było potrzebne. Gdyby nie ono, powstać musiałoby ok. 30 nowych domów dziecka.
IOP zapewnia całodobową opiekę z nadzorem medycznym. Nad wszystkim czuwają: dziewięć pielęgniarek, sześć opiekunek dziecięcych, rehabilitant, wychowawca, pediatrzy, psycholog i lekarze kilku specjalności. Po pierwsze pracownicy starają się o powrót dziecka do rodziny biologicznej. Rodzice mogą być przy dziecku codziennie w godzinach 9–18. Otrzymują wsparcie i często po raz pierwszy uczą się nawiązywać prawidłową więź z dzieckiem. Jeśli mama i tata nie wykazują zainteresowania, ośrodek stara się o regulację sytuacji prawnej dziecka i wspiera pierwsze kontakty z rodziną adopcyjną lub zastępczą. Okres pobytu dziecka w Otwocku to średnio trzy miesiące.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama