Miś do przytulenia

„Słodki poniedziałek” dla powodzian, pluszowe maskotki dla dzieci z Zambii czy słodkości dla najmniejszych pacjentów szpitala… Akcje prowadzone przez międzyrzecką młodzieży można by wymieniać bez końca.

Szkolne Koło Caritas jest katolicką organizacją uczniowską, która na zasadzie wolontariatu włącza się w działalność charytatywną, opiekuńczą i wychowawczą. – Głównym celem działalności koła jest kształtowanie u uczniów postawy miłości chrześcijańskiej oraz praktykowanie, szczególnie w środowisku szkolnym, przykazania miłości bliźniego – tłumaczy Barbara Szuszkiewicz, nowa koordynatorka SKC z diecezjalnej Caritas.

Wszędzie ich pełno

O korzyściach płynących z przynależności uczniów do SKC wiedzą dobrze dyrekcja i nauczyciele w Gimnazjum nr 1 w Międzyrzeczu. – Ta działalność uwrażliwia młodzież na potrzeby drugiego człowieka. Uświadamia, że nikt nie jest samotną wyspą. Wolontariusze stają się dojrzałymi ludźmi, działają w myśl hasła: „co rzucisz przed siebie, znajdziesz za sobą”. Proszę mi wierzyć, wszędzie ich pełno – śmieje się dyrektor Alicja Witter. Opiekunami koła są pedagog Anna Zięba oraz katecheta Janusz Rutkowski. – Celem SKC jest być dla innych i przy tym dobrze się bawić. Nie mamy min cierpiętników, ale ludzi radosnych – tłumaczy katecheta. – Nasza praca to nie tylko akcje. Tydzień w tydzień podczas spotkań w grupie uczymy się, co to znaczy być wolontariuszem, i planujemy wszystkie działania – dodaje.

Jak Poniatowski

Jedną z akcji była pomoc dla powodzian w Sokolnikach w 2010 roku. – Organizowaliśmy dyskoteki, zbiórki, kiermasze, by pomóc tamtejszemu gimnazjum – wyjaśnia dyrektor. – Król August Poniatowski organizował obiady czwartkowe, a myśmy wymyślili słodkie poniedziałki. Rodzice naszych wolontariuszy pieką ciasta, które rozprowadzamy po symbolicznej złotówce. Ostatnia taka akcja była przy okazji walentynek. Zebrane pieniądze przeznaczyliśmy na organizację pierwszej Komunii św. chłopca spod Kielc, którego tato choruje na nowotwór złośliwy – opowiada katecheta. Uczniowie nie tylko włączają się w cykliczne akcje, ale wciąż wymyślają coś nowego. Niedawno szyli pluszowe misie. – Ten pomysł zrodził się po obejrzeniu filmu o misjonarce, siostrze służebniczce dębickiej, która pracuje w hospicjum dla dzieci w Zambii. Wysłaliśmy list z zapytaniem, w jaki sposób możemy im pomóc. Siostra Mariola poprosiła nas o modlitwę. Tę prośbę spełniliśmy ostatnio w Światowy Dzień Chorego, ofiarując za dzieci Mszę św. Oprócz tego wysłaliśmy dla dzieci ok. 70 własnoręcznie zrobionych misiów. Szyły je całe rodziny – tłumaczy Janusz Rutkowski. – Może nie uratujemy milionów głodujących w Afryce, ale możemy dać nadzieję dzieciom w hospicjum. One, przytulając się do takiego misia, będą wiedziały, że ktoś o nich myśli i modli się za nich – zauważa gimnazjalistka Nikola Zaremba.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja