Gra w życie

Chrześcijanin się nie boi. Chrześcijanin ufa.

Może napisać o szkodliwości rozwodów? Może o listach od czytelników, które są zarówno budujące, jak i zastanawiające, a czasem frustrujące nieco. Można by też napisać o kilku nowych książkach, które się przeczytało i warto polecić je innym. W ten myślotok felietonowych pomysłów wtrąciła się nagle przyjaciółka. „Napisz o… niczym”. O „niczym”! Czyli o tym, że czasem trzeba wyluzować: w życiu, w tematach dziennikarskich, w sprawach ważnych i jeszcze ważniejszych. Trzeba po prostu wyjść gdzieś na łąkę, do lasu, popatrzeć na chmury, zjeść loda waniliowego i zachwycić się pięknem życia.

Mimo wszystko. Mimo wszystko. Życie piękne jest, to fakt. Ale gdy się naogląda człowiek innych faktów, naczyta wiadomości dziwnej treści, czasem się o tym zapomina. Pominę sprawy dnia codziennego: jelitówkę syna, przepracowanie współmałżonka, kiepską wydolność matematyczną najstarszej córy i mnóstwo innych… I ten STRACH. O jutro, pojutrze, o to, co za rok i za dwadzieścia lat. Tak, wiem. Chrześcijanin się nie boi. Chrześcijanin ufa. Ale człowiek… człowiek ma prawo do lęku przecież. Ale do tych refleksji o „niczym” znów przebijają się słowa koleżanki: „Trzeba zachwycić się pięknem życia”. Nie zachłysnąć się, nie gapić się na wszystko przez różowe okulary. Ale zachwycić się tym, co otacza. Życiem. Dobrze więc. Dziś będzie dzień zachwytu nad zwykłym życiem. Za bardzo wczesnego młodu z łezką w oku czytało się przygody Pollyanny. Cieszyło ją wszystko, we wszystkim znajdowała dobro, każdą trudną sytuację zamieniała w wielki pozytyw. Potem zabawa Pollyanny poszła w niepamięć. A nawet gdyby się o niej pamiętało, to doświadczona dorosłość swoje wie: trudno i dość głupio się tak cieszyć z… niczego. Więc teraz wersja dla dorosłych: zabawa w znajdowanie piękna życia. W codziennym dreptaniu po zakupy. W dzieciach, które co prawda matematycznymi geniuszami nie są, ale rosną na wspaniałych, mądrych ludzi. W lesie, który pachnie… lasem. I w muzyce, bo nawet jak się wszystko wali i pali, można odpalić z CD mazurki Chopina…

Własną „listę zachwytów” każdy może stworzyć sam. I każdy może grać w nią do woli, oraz… z pewnością wygrać. Tu nie ma niezdrowej rywalizacji, walki o przetrwanie i gry na czas. Tu jest „wielkie nic”, czyli… wielkie coś. Życie. Grajmy!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    30.05.2013 18:16
    "Więc teraz wersja dla dorosłych: zabawa w znajdowanie piękna życia."

    Ludzie kochający miłością oblubieńczą nie bawią się w szukanie piękna życia. Poza tym słowo "piękno" jest tutaj za płaskie. Ludzie kochający miłością oblubieńczą najbardziej pragną poświęcać się osobie kochanej, a dla tej drugiej osoby to poświęcenie jest tak drogie, że najpiękniejsze z wszystkiego i przez to i świat dookoła jest piękny.
    Materialiści pozbawiają tego młodych ludzi, a Kościół zapomniał już co to jest miłość oblubieńcza i po co jest Szóste Przykazanie Boże. Po pozbawianiu ludzi zbawienia, to jest największa krzywda wyrządzana ludziom i najgorsze w tym jest to, że ludzie przez oddanie się diabłu, sami sobie wyrządzają tą krzywdę, a dokładnie ludzie dorośli swoim dzieciom.
  • Maluczki
    30.05.2013 18:32
    "Chrześcijanin się nie boi. Chrześcijanin ufa."

    Dzisiaj miałem dowód ufności Bogu.
    Przed mszą procesyjną i w czasie jej trwania lało. Gdy trzeba było wychodzić z kościoła też lało, a niebo było dokładnie zamroczone i nie było najmniejszych oznak że przestanie padać.
    Proboszcz powiedział jednak że idziemy. Widać było, że te słowa wypowiada z wielką ufnością. Ja małej wiary, powiedziałem nawet do znajomego, że Proboszcz przegiął. Wyszliśmy z kościoła i po dojściu do pierwszego ołtarza przestało padać i nie padało już do końca procesji. Wierzę w to, że ufność Proboszcza w moc Bożą skłoniła Pana Boga że przerwał ten deszcz.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja