Imponujące CV

- Przed urodzeniem Soni byłam pewna, że po roku wrócę do pracy. Potem zorientowałam się, że moje dziecko nie potrzebuje opieki, ale mamy - mówi Marlena Zasadzka, terapeutka.


Reklama

W dobie podejmowania starań o przyśpieszony powrót mam niemowlaków do pracy, powstawania nowych żłobków, odprowadzania przez państwo podatków za „rodzinne nianie”, są jeszcze kobiety, które decydują się zostać z dziećmi w domu nie ze względu na wygodę i lenistwo, ale dla dobra dziecka. Po wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego decydują się na wychowawczy.


Co wybrać?


Decyzja o rezygnacji z pracy zawodowej, a przez to o zmniejszeniu budżetu domowego, i ryzyko utraty kwalifikacji zawodowych nie dla wszystkich będących w domu mam była prosta i oczywista. Są piękne, wykształcone, mądre, miały dobrą pracę. Mimo to są zgodne co do jednego – jeżeli mam dziecko, wychowanie go spoczywa na moich barkach.


Justyna Giłka, mama 6-letniej Zosi, 3,5-letniej Hani i 9-miesięcznej Basi, od ponad 6 lat opiekuje się dziećmi i domem. – Długo zastanawiałam się, jaka decyzja będzie najlepsza – mówi pani Justyna. – Jednak szybko okazało się, że Zosia stała się moim całym światem. W podjęciu decyzji pomogło mi wsparcie rodziny, która powtarzała mi sztampowe, ale ważne argumenty: że to, co robię, jest dobre dla dzieci, że czas ich dzieciństwa nigdy nie wróci. Wiem, że rozwój zawodowy jest szalenie ważny, dlatego podejmuję dorywcze prace, ale na razie nie zdecydowałabym się na powrót do pracy na pełen etat. A dojazdy ze Skierniewic do Warszawy w ogóle nie wchodzą w grę – dodaje.


Monika Kolasa, mama 3,5-letniego Michała i 2-letniej Kasi, zawsze wiedziała, że zostanie z dziećmi w domu do momentu osiągnięcia przez nie wieku przedszkolnego. – Bardzo lubiłam swoją pracę. Zresztą pracuję na umowę o dzieło w domu, ale dzieci, rodzina są zdecydowanie ważniejsze. Od samego poczęcia dzieci czuję ogromną odpowiedzialność za nie. Chcę dbać o ich rozwój i być przy nich blisko. Nie znaczy to, że zrobię przy nich wszystko najlepiej, ale to ja jestem mamą i to mnie Bóg powierzył ich wychowanie – mówi pani Monika.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama