Warto walczyć

- Dzisiaj wiem, że małżeństwo to słuchać, słuchać, jeszcze raz słuchać. I mówić, mówić, mówić - przekonywał jeden z uczestników dorocznego spotkania, któremu patronuje irlandzki nawrócony alkoholik, a dziś sługa Boży.

Reklama

W oddalonym od centrum Płocka niedużym kościele w Trzepowie te spotkania nabierają kameralnego i rodzinnego charakteru. Ludzie, którzy tu się gromadzą, pokonują często wiele kilometrów, żeby spotkać się, wspólnie modlić i świadectwami utwierdzać w drodze trzeźwości.

W tym roku nie zabrakło osób z Płocka, Ciechanowa, Raciąża, Nasielska, a także spoza diecezji, głównie z Warszawy. Wśród nich – osoby uzależnione, ale trwające w abstynencji, i ich bliscy; członkowie AA, Al-Anon, DDA. – Musimy pamiętać, że poprzez przezwyciężenie swoich słabości stajemy się dla innych takim małym światełkiem, że być może ktoś, patrząc na nas, czegoś się nauczy, coś osiągnie – mówił podczas Mszy św. ks. Janusz Ziarko, proboszcz parafii w Soczewce i dekanalny duszpasterz trzeźwości.

Zachęcał wszystkich, by patrząc na świadectwo życia Matta Talbota, nie wracali do przeszłości i swoich porażek, ale szukali tego, co jest błogosławieństwem, które można zanieść także innym ludziom. Nie chciała przypominania trudnych sytuacji Elżbieta z Warszawy, która z mężem Sławkiem składała świadectwo podczas tegorocznego spotkania, dlatego bardziej skupiła się na życiu po jego terapii. – Jestem bardzo wdzięczna, że Pan Bóg postawił na mojej drodze ludzi, którzy nam pomogli – mówiła. Czego dowiedziała się podczas terapii, jako osoba współuzależniona? Że sama też ma się zmieniać i stawać lepszym człowiekiem. – Warto walczyć, bo życie może wyglądać całkiem inaczej – przekonywała.

Swoje świadectwo spuentowała stwierdzeniem, że mąż teraz pomaga osobom uzależnionym z równą determinacją, jak kiedyś szukał okazji do picia. – Jestem z niego dumna – mówiła Elżbieta. – W małżeństwie spotykają się bardzo różne osobowości, z różnych domów. Dzisiaj wiem, że małżeństwo to słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać. I mówić, mówić, mówić. Nie dowiemy się o potrzebach drugiego człowieka, jeśli nie zapytamy – tłumaczył jej mąż, Sławek.

Opowiadając swoją historię, przyznał, że pijąc, znakomicie manipulował żoną i terapeutami, tak że nawet oni zwątpili w to, czy faktycznie jest alkoholikiem. Podobne doświadczenie miał Bogumił z Międzylesia, który podczas spotkania w Trzepowie zagrał i zaśpiewał kilka piosenek. Gdy pił przez 20 lat, oszukiwał rodzinę, bliskich, zespół, z którym grywał na weselach. Jako trzeźwiejący alkoholik w losach Mateusza Talbota odkrył wiele analogii do swojego życia. – Teraz jestem z nim połączony przez Różaniec, który zawsze noszę, w każdej kieszeni – wyznał.

W tym roku podczas spotkania w parafii w Trzepowie został poświęcony obraz Mateusza Talbota. – To właściwie reprodukcja obrazu przedstawiającego sługę Bożego, namalowanego przez s. Irenę Gibson, który znajduje się w kościele pw. Drogi Krzyżowej w irlandzkim Cork – powiedział organizator tych spotkania ks. Zbigniew Kaniecki, diecezjalny duszpasterz trzeźwości. Wszyscy uczestnicy otrzymali mały znaczek, obrazek z modlitwą i ksero oryginalnego zobowiązania Matta Talbota do abstynencji. Spotkania z Mateuszem Talbotem organizują od kilku lat Diecezjalne Duszpasterstwo Trzeźwości i Stowarzyszenie „Filadelfia”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama