Jak taniec na linie

– Co tam widzieliśmy? Miłość w tych rodzinach, wspólnotę i to, jak wszyscy potrafili się bawić od najmłodszych do najstarszych – opowiada Aldona Wiśniewska. Zespół Moja Rodzina wystąpił podczas zjazdu w Grodzisku Mazowieckim.

Reklama

To był pierwszy w Polsce zjazd dużych rodzin, który miał pokazać, że są one przyszłością i bogactwem kraju. W programie znalazły się konferencje, spotkania integracyjne i koncerty; dyskutowano też o rozwiązaniach systemowych, wspierających rodziny wielodzietne, a takim miała by być m.in. Polska Karta Dużej Rodziny. Dla uczestników zjazdu i mieszkańców miasta zagrały też muzykujące familie. Do tańca i wspólnej zabawy porwali m.in. Joszko Broda, a także nasi diecezjanie: zespół Moja Rodzina, czyli Aldona i Artur Wiśniewscy, z dziećmi: Antoniną, Gabrielem, Szymonem, Mikołajem i Jeremiaszem.

Klimat otwarcia

– Co chcieliśmy tam przekazać? Mogliśmy zaprezentować rodzinę, która ma pasję muzyczną i ma też coś do powiedzenia w sferze duchowej – mówi Aldona. – Hymnem naszego zespołu stała się piosenka skomponowana przez Gabriela na ubiegłoroczną płocką pielgrzymkę: „Zbudujmy dom oparty na skale”. Uświadomiliśmy sobie, że to jest także nasze hasło, że my się z tym utożsamiamy i często o tym rozmawiamy. W Grodzisku zaśpiewaliśmy ten utwór na początku i na końcu koncertu, podobnie jak zrobiliśmy to na festiwalu „Jednego serca, jednego ducha” w Rzeszowie. Chcieliśmy zamknąć klamrą treści, a jednocześnie wzmocnić to ważne zdanie: „Budujmy dom oparty na skale”, przy czym skałą dla nas jest Chrystus.

Patrząc na uczestników zjazdu, możemy przypuszczać, że wielu z nich buduje swoje życie na tej samej skale – dodaje Aldona Wiśniewska. W Grodzisku wystąpili pierwszego dnia i wspominają ten koncert bardzo dobrze. Jedna sprawa to szczególna data: w kalendarzu to był Dzień Ojca, druga natomiast to obecność wielu maluchów, do których także trzeba było dopasować przekaz. Sam Grodzisk Mazowiecki, miasto, w którym powstał pomysł Karty Dużej Rodziny, wydawał się miejscem otwartym na takie wydarzenie. – Naprawdę było widać, że mieszkańcy są zadowoleni, że to w ich mieście coś takiego ma miejsce. Czuje tam się taką dobrą atmosferę, otwartość na takie inicjatywy.

Najważniejszy kapitał

Medialne nagłośnione spotkanie w Grodzisku, organizowane przez Związek Dużych Rodzin Trzy Plus pod honorowym patronatem prezydenta Polski i pierwszej damy, miało dać szansę poznania się takim rodzinom i wymiany doświadczeń, a z drugiej strony było narzędziem wysłania sygnału, że wielodzietność to nie patologia. Przeciwnie, jest dobra i potrzebna, ale wymaga wsparcia państwa. Duża rodzina, jak podkreśla w rozmowie z GN Aldona Wiśniewska, to przede wszystkim ciężka praca i stałe wyrzeczenia ze strony rodziców, by zapewnić dzieciom dobrą edukację i stworzyć szansę na rozwój. – Taka rodzina jak nasza oznacza ciągłą rezygnację z siebie. To jest takie umieranie każdego dnia dla kogoś innego. Można jakoś połączyć to z własną samorealizacją, my staramy się to robić, ale to cały czas taki taniec na linie – mówi mama dwójki dorosłych, studiujących, i trójki dorastających dzieci.

– Wielokrotnie stawaliśmy przed trudnym wyborami. Właściwie zawsze jest ten problem, bo duża rodzina jest dużym przedsięwzięciem. My możemy rozwijać się dzięki wielkiemu wsparciu bliskich: naszych rodziców i rodzeństwa. Z drugiej strony wszystko zależy od tego, jakie ktoś ma oczekiwania wobec życia i gdzie widzi granice swoich potrzeb materialnych. Nam do szczęścia nie potrzeba wiele. Takie rodziny jak Aldony i Artura Wiśniewskich z Glinojecka budują przede wszystkim kapitał ludzki. Podczas zjazdu w Grodzisku przypominano, że wspieranie rodzin wielodzietnych państwu po prostu się opłaca, bo to one wychowują dużą liczbę przyszłych podatników. Im więcej rodzice mogą poświęcić czasu i środków na edukację i wychowanie potomstwa, tym kapitał ludzki ma większą wartość; tym więcej oddadzą z siebie społeczeństwu. Jakie to ma przełożenie w życiu takiej rodziny?

– Tego, co mamy, nie mamy tylko dla siebie. Jesteśmy więc nie tylko na festiwalach, koncertach, chociaż to jest fajne, ale pracujemy także w parafii, bo jest taka potrzeba. Na przykład w dalszym ciągu prowadzimy wieczory uwielbienia w Glinojecku, chociaż miały trwać tylko do jubileuszu parafii. Naszą filozofią jest to, że skoro jesteśmy i możemy się czymś dzielić, to dzielimy się – podkreśla Aldona. Zespół Moja Rodzina, której głową są teraz dzieci, przygotowuje także nową płytę i wciąż pokazuje, że wielodzietność, oparta na Bogu i wartościach, mimo trudów jest wspaniała.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama