Polska nie może zalegalizować prostytucji

Polska nie może wprowadzić przepisów regulujących prostytucję - wyjaśnił wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski w odpowiedzi na poselską interpelację. Dodał, że polskie prawo nie zabrania jej, ale też nie może stygmatyzować osób prostytuujących się.

Reklama

O prawne uregulowania dotyczące prostytucji spytał poseł Tomasz Górski (SP). Jego zdaniem rząd powinien się zdecydować, czy zakazać prostytucji, czy na nią zezwolić, żądając jednocześnie od prostytutek płacenia podatków, składek oraz spełniania wymogów sanitarnych i zdrowotnych. Zdaniem Górskiego obecnie osoby prostytuujące się "stają się grupą ze szczególnymi przywilejami".

W odpowiedzi wiceminister potwierdził, że polski kodeks karny nie nakłada kar za uprawianie prostytucji, natomiast karze za zachowania związane z prostytucją, zwłaszcza za doprowadzenie innej osoby do uprawiania prostytucji, nakłanianie lub ułatwianie jej uprawiania oraz sutenerstwo. Kodeks wskazuje też prostytucję jako jeden z celów prowadzenia handlu ludźmi, który jest karalny.

Z kolei kodeks wykroczeń przewiduje karę za natarczywe, narzucające się lub w inny naruszający porządek publiczny sposób proponowanie innej osobie dokonania z nią czynu nierządnego, mając na celu uzyskanie korzyści materialnej.

Królikowski wyjaśnił, że Polska podpisała Konwencję w sprawie zwalczania handlu ludźmi i eksploatacji prostytucji i z tego powodu nie może wymagać od osób zajmujących się lub podejrzanych o prostytucję, by się specjalnie rejestrowały, posiadały specjalny dokument oraz by były objęte specjalnym nadzorem i obowiązkiem zgłaszania się. Z tego powodu nie może też nałożyć na takie osoby restrykcyjnych wymagań sanitarnych.

Wiceminister wytłumaczył również, dlaczego państwo nie może pobierać podatków od przychodów z prostytucji. Wyjaśnił, że świadczenie usług seksualnych jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, a przez to - w świetle kodeksu cywilnego - jest czynnością nieważną. Państwo nie może więc pobierać podatków od czynności, która nie mogą być "przedmiotem prawnie skutecznej umowy".

Tak samo nie można pobierać składek ZUS z prostytucji, bo obowiązkowo oskładkowana jest tylko legalna aktywność zawodowa. Nie ma natomiast przeszkód - wyjaśnił Królikowski - by osoba prostytuująca się ubezpieczyła się dobrowolnie.

Ci, którzy nie płacą składek, nie mogą korzystać ze świadczeń, czyli z opieki zdrowotnej, renty, zasiłków chorobowych, macierzyńskich i innych, a w przyszłości - z emerytury. "Jest to o tyle istotne, że osób prostytuujących się, tak jak innych członków społeczeństwa, dotykają problemy chorób, niezdolności do pracy czy starości" - dodał Królikowski.

Wyjaśnił, że niezależnie od tego państwo nie może utrudniać dostępu do profilaktyki HIV oraz opieki medycznej nad osobami uprawiającymi prostytucję oraz korzystającymi z tych usług.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • goscimira
    31.07.2013 16:19
    No pewnie zalegalizować prostytucję! Będzie więcej "robotników" w szarej strefie. Lekarze będą mieli ciekawe zajęcie, może i jakieś fundusze znajdą się na pozbywanie zawodowych chorób, bo to przecież praca o wysokim ryzyku, a i szkodliwa dla zdrowia. Finansujemy in vitro, to dlaczego i nie leczenia skutków prostytucji? Jako chorób zawodowych oczywiście. No i już nie będzie marszu (fe) szmat, tylko związków zawodowych prostytutek (obojga płci, a raczej trojga).
    A podatki? kto je będzie płacił co setna czy tysięczna panienka i pewnie jeszcze z zaprzyjaźnionego kraju.
    I jak już będzie legalna prostytucja to proszę nie zapominać o trawce, a najlepiej wyprzedzić zacofany zachód i od razu przejść do "twardych". Po europejsku.
    Ależ niektórym marzą się zawodowe bububu...jąkam się. Czyżby byli współwłaścicielami klubów, czy tez maja już coś na oku?
  • Dymitr
    31.07.2013 17:41
    I znowu nie ma czym załatać dziury w budżecie. Beee...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama