Straszydła przestaną straszyć?

Odpadające tynki, stłuczone szyby, pękające ściany i posadzki, a do tego wszechobecny nieprzyjemny zapach. Dworce kolejowe na Mazowszu odstraszają przyjezdnych i mieszkańców. Niektóre w przeszłości były wizytówkami, ale dziś są zmorami naszych miast.

Reklama

Z problemem niszczejących i potrzebujących pilnych remontów dworców większe i mniejsze miasta naszej diecezji borykają się od lat. Te „wstydliwe” nieruchomości znajdują się m.in. w: Płocku, Ciechanowie, Mławie czy Sierpcu. Jednak pojawia się szansa, że ich opłakany stan nareszcie się zmieni. PKP od kilku lat prowadzi modernizację dworców w różnych stronach kraju i zapowiada, że przyszedł czas na remonty na naszym obszarze. Czy wreszcie będą funkcjonalne i przyjemne dla oka?

Konkurs na postrach z Dworcowej

– Ten dworzec jest chyba najbrzydszy ze wszystkich, które widziałem. Aż strach tu być w dzień, a co dopiero wieczorem – mówi Marek ze Słupska, który kilka razy w roku przyjeżdża do rodziny mieszkającej w Płocku. Ci, którzy mogą, omijają niszczejący dworzec szerokim łukiem, za to powszechnie wiadomo, że nie brakuje w nim bezdomnych i typów spod ciemnej gwiazdy. Budynek stał się własnością miasta pod koniec 2012 r. Proces przejmowania dworca PKP trwał aż siedem lat. Gdy Płock przejął wreszcie bezpłatnie dworzec i działkę w wieczyste użytkowanie, prezydent Andrzej Nowakowski deklarował, że w ciągu dwóch lat będzie chciał wyremontować zaniedbany obiekt, i wreszcie na początku lipca ogłoszony został konkurs na jego modernizację. Rozstrzygnięcie ma odbyć się 16 sierpnia wtedy komisja konkursowa wybierze trzy najlepsze prace, spośród których wyłoniony zostanie zwycięski projekt.

Prace będą mogły ruszyć po wytypowaniu projektu i uzyskaniu pozwolenia na budowę. Regulamin zastrzega, że maksymalny koszt inwestycji, łącznie z projektem i robotami, nie może przekroczyć 20 mln zł. Na czas remontu powstanie zastępczy, kontenerowy dworzec. Urząd Miasta Płocka informuje, że modernizacja nowego dworca zostanie rozpoczęta zimą. Jeśli wszystko się uda, stacja w przyszłości będzie mogła służyć wielu pasażerom, bo jeśli wierzyć ostatnim zapowiedziom marszałka Adama Struzika, do 2020 r. planowane jest połączenie kolejowe między Płockiem a Modlinem. Koszty budowy mają pochłonąć około 1,6 miliarda złotych. Podróż z Płocka do Modlina miałaby trwać pół godziny, po linii kolejowej liczącej 68 km długości.

Jaki dworzec, takie miasto…

Nie można powiedzieć, że dworzec kolejowy w Sierpcu jest unikatowy, bo nie jest. Powstał w ramach projektu z lat 20. XX wieku i jego bliskie analogie architektoniczne możemy znaleźć w wielu miastach w Polsce – mówi sierpczanin Tomasz Kowalski, autor poczytnego bloga. Jednocześnie dodaje, że linie kolejowe przebiegające przez Sierpc nie są zelektryfikowane, co spycha miasto, i tym samym dworzec, na dalszy plan. Niewielki ruch obsługiwany przez szynobusy Kolei Mazowieckich i kujawsko-pomorskiej Arrivy jakoby nie wymaga istnienia kasy biletowej, poczekalni, bufetu czy zwykłej podstawowej, elementarnej infrastruktury, jaką są toalety.

– A przecież to wszystko jest potrzebne, tylko mało kto z decydentów zwraca na to uwagę. Są osoby jadące z Torunia w stronę Warszawy, które mają przesiadkę w Sierpcu. A tu, w powiatowym (przeszło 18-tysięcznym mieście) siadają na betonowym peronie i czekają na kolejny pociąg. Lato to lato, ale zimą? A o skorzystaniu z WC nawet nie ma mowy. I jaki obraz miasta ma przejezdny turysta podróżujący przez Sierpc? Dworzec, który winien być wizytówką miasta, jest niejako „odstraszaczem”. Na miejscu turysty, który ląduje na stacji takiej jak Sierpc, wsiadłbym z powrotem do pociągu i odjechał – dodaje Kowalski. Jego zdaniem powinno się zrobić wszystko, by obiekt, który podróżny zobaczy jako pierwszy, przyjeżdżając koleją, nie odstraszył, a zachęcił do zostania na dłużej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama