Ocaleni na Kresach

Ich przodkowie ukrywali swoją wiarę i patriotyzm. Oni mogą dziś cieszyć się tym, że są Polakami i katolikami.

Reklama

Wchodząc do budynku Ośrodka Caritas w Rybakach można było usłyszeć dochodzące z jednej z sal słowa piosenki „Czerwone maki”. W pomieszczeniu odbywała się próba do występu przed dyrektorem ośrodka i dyrektorem Caritas Archidiecezji Warmińskiej. W ten sposób dzieci z Ukrainy chciały podziękować za dwutygodniowy pobyt na Warmii. Gdy goście, a właściwie gospodarze, pojawili się, młodzi zaśpiewali pełnym głosem przećwiczone pieśni. Dla pani Krysi Kuncewicz z Olsztyna dodatkowo wykonano piosenkę „Jesteś szalona”. –

Śpiewacie tak dobrze po polsku. Myślę, że lepiej od wielu kolonii z Polski organizowanych w naszym ośrodku. Chciałbym podziękować waszym opiekunkom, które poświęciły swój czas, aby was czegoś nauczyć i pokazać ojczyznę – mówi ks. Paweł Zięba.

Dzieci na baczność

Wypoczynek dzieci z Ukrainy, a wcześniej także grupy z Białorusi, jest elementem projektu, który Caritas realizuje wspólnie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Dotyczy on wypoczynku dzieci polonijnych. Chciano dołączyć także dzieci z Litwy, ale według urzędników nie można ich określić Polonią. Według ministerstwa Litwa nie ma Polonii. Caritas nie zrezygnował jednak z najmłodszych potomków litewskich Polaków i zorganizował we własnym zakresie wypoczynek także dla nich. Kolonia dzieci z Ukrainy odbyła się pod hasłem „Nie ma dzieci, są ludzie”. Jest to zdanie wypowiedziane przez Janusza Korczaka. Temu też podporządkowany jest cały dzień: wspólna modlitwa, wycieczki, plażowanie, pływanie kajakami i zajęcia językowe. Jednym z celów jest bowiem nauka języka polskiego. Dzieci w większości rozumieją i mówią językiem przodków. Okazuje się jednak, że najlepszym nauczycielem jest przyjaźń z rówieśnikami z Polski.

– Moja córka chętnie spotyka się z polskimi dziećmi, które mieszkają piętro wyżej i zawsze mówi: to najlepszy sposób na naukę języka. Powstały już przyjaźnie między naszymi koloniami – mówi jedna z wychowawczyń. Troska o narodową tożsamość objawia się w konkursie „Jestem Polakiem”. Dzieci mają za zadanie napisać o tym, co rozumieją i jak rozumieją polskość. Często prace pisane są po rosyjsku, ale treść jest wzruszająca. Wielką patriotyczną lekcją był wyjazd do Warszawy, akurat w dzień rocznicy rozpoczęcia powstania warszawskiego. – Bardzo mi się podobało w Warszawie. Zobaczyliśmy zamek i staliśmy na baczność o godz. 17.00. Widzieliśmy też żołnierzy – mówi Jakub, który przyjechał do Rybak razem z młodszym bratem Jankiem. – Dla mnie było najlepiej na katamaranie – dodaje siedmioletni Jaś.

Babcie pełne wiary

Dzieciom towarzyszą cztery wychowawczynie. – Przyjechaliśmy z Równego, z parafii śś. Piotra i Pawła i Miłosierdzia Bożego. To są dzieci z kościoła – mówi Depolia. Cieszy się, że dzieci nie muszą przeżywać tego, czego doświadczyło starsze pokolenie. Pamięta, jak kiedyś przejeżdżała przez granicę z mamą, miała szesnaście lat. Żołnierze znaleźli u niej modlitewnik. Młodzi nie mogli posiadać takich rzeczy. Sytuacja była groźna, ale na szczęśnie mama ją załagodziła i przekonała pograniczników, że to jej książka. W Równem kościół przerobiono na salę gimnastyczną. Ćwiczyli w nim żołnierze. Oficjalnie katolicy i prawosławni nie mogli korzystać z posługi duszpasterskiej. Dopiero w roku 1991 parafia zaczęła na nowo działać.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KRESY, POLONIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama