Ślub wzięli w Brazylii

Poznali się na rekolekcjach oazowych. Planowali pobrać się w Polsce, ale miłość, wierność i uczciwość małżeńską ślubowali sobie podczas... Światowych Dni Młodzieży.

Reklama

Od niejednego katolika słyszałem już, że w życiu wiarą nie ma przypadków. Co najwyżej są znaki. Tak znajomi Kasi i Kamila tłumaczą to, co się stało. Z pozoru przypomina to bowiem opowieść z jednym, ale istotnym niedopatrzeniem – „pechową” datą ślubu 13 lipca 2013 r. Ale jak na dobry romantyczny scenariusz przystało, jest oczywiście szczęśliwe zakończenie. Czy raczej szczęśliwy początek nowego, bo wspólnego życia – jako mąż i żona. Ale po kolei.

To kiedy wreszcie ten dzień?

Kamil Łapa, 27-letni inżynier elektryk. Przez jakiś czas mieszkał w Warszawie. Tak jak jego wybranka, o rok młodsza Kasia Pytel-Łapa, absolwentka AWF. Oboje są związani z Ruchem Światło–Życie. Poznali się na rekolekcjach oazowych. Kasia w trakcie studiów działała w oazie przy warszawskim kościele św. Anny. Prowadziła grupę formacyjną. Razem uczestniczyli w Światowych Dniach Młodzieży w Madrycie w 2011 r. Nie mogli jednak wówczas nawet przypuszczać, że dwa lata później w trakcie takiego spotkania wstąpią w związek małżeński. Uroczystość planowali, ale nieco inaczej. Ramowy scenariusz był taki: ślub 13 lipca, oczywiście w Polsce, później wyjazd do Brazylii na ŚDM. Kiedy się zaręczali, byli święcie przekonani, że spotkanie młodzieży odbędzie się w sierpniu. Chcieli, aby była to ich podróż poślubna. Trwały nawet przygotowania. Podpisali umowę z restauracją, gdzie chcieli urządzić weselne przyjęcie. – Dzień później pojechaliśmy na dzień wspólnoty Ruchu Światło–Życie i tam dowiedzieliśmy się, że w tym czasie jest brazylijskie spotkanie młodzieży – mówi Kasia. Temat ślubu w Ameryce Południowej od razu pojawił się... w żartach.

Są większe fanaberie

Młodzi zaczęli się zastanawiać, czy szalony pomysł ma szanse na realizację. – Pytali mnie, czy to nie jakaś fanaberia, jeśli chcieliby się pobrać w Brazylii. Odpowiedziałem, że ludzie tak wydziwiają ze ślubami, bo chcą być oryginalni, że w ich przypadku byłaby to forma świadectwa, jeśli chcą ślub przeżyć akurat w trakcie takiego wydarzenia, w klimacie wiary, który jest dla nich tak ważny – opowiada ks. Sławomir Sarek z Kielc, z macierzystej diecezji Kasi i Kamila. Ks. Sarek współorganizował wyjazd do Brazylii wspólnoty, z którą na ŚDM zabrali się młodzi małżonkowie. Grupa animowała katechezy dla polskich pielgrzymów w Rio de Janeiro. A przed rozpoczęciem głównych uroczystości brała udział w tygodniu misyjnym w Kurytybie, gdzie mieszka bardzo dużo Polaków.

Bez najbliższych?

– Była to z ich strony bardzo odważna decyzja. Wielką dojrzałością wykazali się rodzice, którzy to zrozumieli i nie protestowali – mówi ks. Sarek, który przewodniczył ceremonii udzielenia sobie przez Kasię i Kamila sakramentu małżeństwa. Nie było szans, aby w 1100-kilometrową podróż do Kurytyby udała się nawet najbliższa rodzina. Teraz mówią o tym krótko: – Cały nasz związek jest oparty na wierze. Także ślub podczas pielgrzymki na ŚDM jest dla nas symbolem wspólnego kroczenia za Chrystusem. Kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy kościół, w którym mieliśmy się pobrać, wiedzieliśmy, że to jest najlepsze miejsce i że to był Boży pomysł.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA, ŚLUB

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • mamakatarzyna
    24.08.2013 17:55
    Ożeniliśmy dwóch synów. Wiem, jak ważne dla nas były te dni. Siadam i oglądam zdjęcia, wciąż cieszę się ich szczęściem. Wspominam od kołyski... zwieńczeniem były ich śluby. Czy trzeba to tłumaczyć?
    Nie potrafię zrozumieć młodych, którzy wolą świętować z obcymi niż z najbliższymi. Podpieranie się wolą Bożą w tym wypadku jest usprawiedliwianiem siebie.
    Podziwiam rodziców, że potrafili to przyjąć.Nie wiem czy nie nosiłabym w sercu żal.
    Ale widać jestem starej daty :-(
  • oaza
    26.08.2013 18:53
    Znam Kasię i Kamila osobiście i jestem pewna że to nie była żadna "fanaberia" jak jest to określane w komentarzach. Niektórzy biorą ślub w chmurach skacząc z samolotu, inni w morskich głębinach. Oni chcieli zawrzeć związek małżeński podczas największego na świecie święta młodych katolików. Akurat wypadło Rio de Janeiro. To co się liczy dla młodych i starych to nie sakrament, nie oddanie siebie i swojego małżeństwa Bogu, a WESELE. Gdzie rodzice mogą pokazać na co ich "stać" w sensie dosłownym.
    Dlatego zamiast krytykować innych, spójrzmy najpierw na siebie.
    Pozdrawiam
  • MAma
    11.12.2013 22:21
    Jestem mamą 2 córek i sama jestem córką - i wiem, że rodzice są bardzo ważni w życiu człowieka - nie zrobiłabym tego moim rodzicom i NIE CHCIAŁABYM żeby ich zabrakło w takiej chwili, mąż też sobie nie wyobraża aby zabrakło jego rodziców. Ni potrafiłabym zrozumieć TAKIEJ decyzji mojej córki. PObrać można się także w kościele parafialnym, nie tylko młoda poara się tu liczy - rodzice także. CI, którzy o tym nie myślą są egoistami a wyrozumiałych rodzicieli podziwiam. Ja tak nie umiem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama