Szeptucha unijna

Nietolerancyjny etap palenia czarownic jako społeczeństwo mamy już za sobą. Jest postęp!

Reklama

Pewna gmina postanowiła przyczynić się do rozwoju lokalnej gospodarki, wspomóc biznes oraz nieść kaganek ziołowej oświaty. W tym celu, za pieniądze unijne, zatrudniła niejaką panią szeptuchę, czarownicę współczesną, trudniącą się zaczynianiem, odczynianiem oraz warzeniem i parzeniem ziół wszelkich.

Zioła, jak wiadomo, lekarstwo to doskonałe na wiele chorób. Więc być może również władze gminne zechciały w ten sposób lokalnie rozwiązać ogólny problem z działaniem polskiej służby zdrowia. Każdy chory uwarzy sobie ziela i ozdrowieje po prostu. Bo pani szeptucha, przedstawiająca się właśnie jako czarownica, uczyła chętne panie, jak się przyrządza mikstury z ziół i jakie wypowiadać zaklęcia, żeby lepiej działały. Ostrzegała też, żeby uważać, bo przecież magia to magia. I może nawet krzywdę zrobić. A przecież przyzwoita szeptucha krzywdy człowiekowi nie robi, prawda?

Swoją drogą sprawą powinny zająć się też środowiska, które wciąż twierdzą, że Polska to kraj nietolerancyjny. Bo przykład szeptuchy uczącej zaklęć na ból brzucha to arcyciekawe zjawisko. Okazuje się bowiem, że w epoce rozumu, zdrowego rozsądku, w XXI wieku, oficjalne władze organizują oficjalne warsztaty, których „wykładowczynią” jest szeptucha. Oznacza to bezdyskusyjnie, że nietolerancyjny etap palenia czarownic jako społeczeństwo mamy już za sobą. Jest postęp! Tak więc okazuje się, że szeptucha może po europejsku przeciwdziałać postępującej nietolerancji. Wiadomo przecież, że nietolerancja jest obecnie uważana za najstraszniejszą chorobę umysłu i ducha. Więc wstydzić się powinien zaścianek, który broni wszelkiej maści szeptuchom niezbywalnego prawa do zielarskiej pracy i magicznego działania. Pogląd, że czarownice nie istnieją albo – co gorsza – istnieją, by krzywdzić i przywoływać złe moce, to antyspołeczne wstecznictwo rodem z ubiegłego wieku. Współczesny człowiek na poziomie, unijny obywatel, powinien mieć umysł otwarty na zdobycze współczesnej magii! Winien więc zakupić do domu co następuje: nietoperza, kilka pazurów wrony, a podczas pełni zebrać zapas ziela. Najlepiej barszczu Sosnowskiego. I podczas nowiu warzyć napój leczący zaściankowe uprzedzenia, szepcząc przy tym zaklęcie: „równość, wolność, braterstwo”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    22.08.2013 09:20
    No, niech sobie pani Agata nie drwi z czarownic, bo dzięki sprowadzeniu naszej religii do wołania "Panie, Panie", czarownice opanowują świat i przygotowują się do zapolowania na nas. Nagonka już idzie.
  • stefcia
    22.08.2013 12:19
    Szeptucha to tylko inna nazwa czarownicy. Moc uzdrawiania ma tylko i wyłącznie Pan Bóg!!!! Magia biała czy czarna to magia, która po pomoc zwraca się do demonów. Taka wizyta u "szeptuchy' grozi otwarciem duchowych bram dla złego ducha. Tak jest. Kto nie chce niech nie wierzy. Polecam przemyśleć pierwsze przykazanie!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama