Nie lubię weekendów

– Nie wyobrażam sobie, żeby tego domu nie było – stwierdza pani Agata. – Nie mogłam się doczekać końca przerwy wakacyjnej, bo zaczynałam się okrutnie nudzić. Zresztą nie tylko ja, ale my wszyscy.

Zasadniczą ideą środowiskowych domów samopomocy jest udzielanie wsparcia niepełnosprawnym podopiecznym, rozwijanie ich zdolności. Jest ona realizowana na wiele sposobów. – Przede wszystkim przez różnego rodzaju zajęcia. W naszym domu mamy cztery pracownie: kulinarną, komputerową, stolarską i plastyczną. Zajęcia dostosowujemy do możliwości uczestników – wymienia Małgorzata Twaróg, dyrektor Środowiskowego Domu Samopomocy w Kleczanowie.

Jak w rodzinie

Obecnie w ŚDS w Kleczanowie przebywa 28 podopiecznych w wieku od 30 do 62 lat, zarówno z gminy Obrazów, jak i sąsiednich. Wszyscy są dowożeni busem, który ufundował organ prowadzący, czyli Sandomierskie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Upośledzeniem Umysłowym. Podopiecznymi zajmują się trzej wysokiej klasy terapeuci, po studiach o specjalności oligofrenopedagogika. Dodatkowo jest też osoba prowadząca zajęcia z muzykoterapii oraz stolarz. Na pytanie, czym kleczanowski dom wyróżnia się spośród setki innych, Małgorzata Twaróg odpowiedziała, że rodzinnym ciepłem. – Do nas podpieczeni chętnie wracają. Nie lubią też weekendów, bo wtedy zostają w domu! Podobnie było z wakacyjną przerwą. Wręcz urywały się telefony z pytaniami, kiedy będą mogli znów przychodzić. To jest dla nas bardzo budujące – podkreśliła pani dyrektor. Podopieczni codziennie dowożeni są na zajęcia, które rozpoczynają się o około godz. 10. Uczestnicy podzieleni są na cztery ośmioosobowe grupy, tyle, ile jest pracowni, i pod okiem terapeutów dają upustów swoim możliwościom. A te są spore o czym świadczą nagrody i puchary zdobiące biuro dyrektorki domu. Podopieczni chętnie również rywalizują w zawodach sportowych – spartakiadach. W przypadku, gdy któryś z uczestników nie jest w danym dniu dysponowany do pracy w zespole, ma zły humor, przebywa pod troskliwą opieką terapeuty, który przeprowadza z nim długą i ciepłą rozmowę. – Czasami pomaga samo trzymanie za rękę, pogłaskanie, bliskość – wyjaśnia pani Małgorzata. Pobyt w domu pozwala jego podopiecznym rozwijać się. Odnajdują wtedy poczucie własnej wartości, otwierają się na innych, lepiej też radzą sobie z problemami dnia codziennego. Pan Grzegorz najlepiej czuje się w pracowni komputerowej. – Lubię surfować po internecie. Szczególnie interesują mnie strony związane z motoryzacją, zwłaszcza samochody – podkreśla z przejęciem. Pan Grzegorz pełni również ważną funkcję – jest przewodniczącym samorządu. Jak powiedział, jego najważniejszym zadaniem jest dbanie o dobre wzajemne relacje między podopiecznymi. Jak na razie robi to z powodzeniem. Pan Janek jest jego najlepszym kolegą. – Bardzo cieszę się z pobytu tutaj. Mamy świetnych terapeutów. Dużo się możemy nauczyć.

Zapiekanka prawdziwym hitem

– Lubię wszystkie pracownie oprócz komputerowej – zwierza się pan Janek, który w ŚDS w Kleczanowie jest już trzeci rok. – Lubię gotować. Potem w domu pomagam żonie albo sam przygotowuję posiłki, wykorzystując przepisy z naszej pracowni. Żonie się to bardzo podoba, bo ma okazję odpocząć od gotowania i spróbować czegoś nowego. A pomysłowości podopiecznym zdecydowanie nie brakuje. Obok różnych zup, tradycyjnych drugich dań, wyczarowują prawdziwe delicje, będące, jak sami mówią niebem w gębie. – Ostatnim prawdziwym hitem była zapiekanka makaronowa z pulpecikami w sosie pomidorowym z serem – opowiada pani Agata. – Niestety ugotowaliśmy trochę za mało, bo nie wystarczyło na drugą i trzecią dokładkę, a tylko na jedną – śmieje się. – Smażymy też naleśniki i oponki, które wszyscy bardzo lubimy, wszak słodkościami nikt nie pogardzi – żartuje pan Janek. Przygotowywane posiłki spożywają wspólnie przy stole wszyscy: i podopieczni, i pracownicy. To dodatkowo cementuje więzi i daje poczucie wspólnotowości. Podczas gotowania każdy ma swoją działkę, za którą jest odpowiedzialny. Gdyby z czymś nawalił, to wówczas mogłoby się posypać całe przedsięwzięcie i z kulinarnego cuda wyszedłby... zwykły klops.

Sosnowa szkatułka

Wiadomo, że nic tak nie łączy jak wspólne sukcesy, a tych kleczanowskiemu domowi nie brakuje. Podczas ostatniej Spartakiady Środowiskowych Domów Samopomocy Województwa Świętokrzyskiego stanął na trzecim stopniu podium. – Byliśmy na pudle – śmieje się pani Agata, która walnie przyczyniła się do zwycięstwa swojej drużyny w sztafecie kobiet 4 ± 100 m. – Lubię sport, a szczególnie rzut piłką lekarską i biegi. Zwycięstwa zaś mnie dopingują, dodają takiego powera, że chce się jeszcze czegoś więcej. Obok sukcesów sportowych podopieczni mają na swoim koncie szereg zwycięstw w różnego rodzaju konkursach, zwłaszcza plastycznych. Podczas niedawnego, zorganizowanego w lipcu Pikniku Artystycznego prace z kleczanowskiego ŚDS zdobyły pierwsze miejsca zarówno w kategorii prac zbiorowych, jak i indywidualnych. – Niestety nie możemy dzisiaj pochwalić się dziełami, które wyszły z naszej pracowni, gdyż zdecydowana większość rozeszła się na wspomnianym pikniku oraz podczas kieleckich obchodów 85-lecia Związku Młodzieży Wiejskiej, na które zostaliśmy zaproszeni – wyjaśnia pani Marta, terapeutka zajęciowa, prowadząca pracownię rękodzielniczą oraz kulinarną.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja