Gofry pełne miłosierdzia

Rozmowy po czesku, jakieś słowa po niemiecku. W Centrum Edukacyjno-Formacyjnym zrobiło się międzynarodowo, a głównym tematem rozmów był wolontariat.

Reklama

Powodem odwiedzin naszej diecezji przez gości z Niemiec i Czech była konferencja zorganizowana przez Caritas Koszalińsko-Kołobrzeską. Uczestnicy spotkania wymieniali doświadczenia i spostrzeżenia. Dzieli się wiedzą i pomysłami, a to wszystko pod hasłem: „Wolontariat w służbie ubogim”.

Chrześcijański, czyli jaki?

Trwająca cztery dni konferencja jest kontynuacją Roku Wolontariatu, który został ogłoszony w 2011 przez Komisję Europejską. – Dwa lata temu, kiedy byłam na pierwszej takiej konferencji w Kolonii, padło pytanie, który kraj chciałby się podjąć organizacji takiego spotkania. Zgłosiliśmy się i stąd tak międzynarodowe wydarzenie na naszym podwórku – wyjaśnia Agnieszka Kukiełka z Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Jest koordynatorką projektów realizowanych przez Caritas, więc wymiana doświadczeń jest dla niej bardzo ważna. – Rozmawiamy o strukturach, bo w każdym kraju praca Caritas wygląda inaczej. Chcemy się bliżej poznać także po to, żeby od przyszłego roku móc spróbować uzyskać granty na realizację projektów w ramach działań wolontariackich – dodaje pani Agnieszka.

W spotkaniu odbywającym się w Centrum Edukacyjno-Formacyjnym wzięło udział 16 uczestników. Niestety na konferencję nie dotarli wszyscy zaproszeni. – Zabrakło przedstawicieli z Litwy i Węgier, ale to nie oznacza, że współpraca z tymi zespołami nie będzie kontynuowana – wyjaśnia pani Agnieszka. Oprócz gości z zagranicy byli obecni lokalni działacze Caritas. Bożena Szoć przyjechała ze Starego Chwalimia. Prezesem Parafialnego Zespołu Caritas jest od 6 lat. – Czyli od samego początku istnienia – mówi z uśmiechem. Pomoc drugiemu człowiekowi wciągnęła ją tak bardzo, że nie wyobraża sobie, że mogłaby przestać. – Wolontariat to okazanie miłości drugiemu człowiekowi. Uruchomienie w sobie pokładów dobra i szerokie otwarcie oczu na potrzeby. Przecież to takie proste – wyjaśnia.

Wielokrotnie zespół Caritas ze Starego Chwalimia organizował zbiórki pieniędzy dla osób schorowanych albo dla matki, która spodziewa się dziecka, a jej sytuacja materialna nie pozwala na zakup podstawowej wyprawki. Działają tak, jak dyktuje im lokalna potrzeba. – Nasze koło liczy 15 członków, a parafia ponad dwa tysiące ludzi. Także oprócz akcji realizowanych przez diecezjalną Caritas, w które się włączamy, organizujemy naszą pomoc w taki sposób, żeby wesprzeć potrzebujących z naszego regionu – wyjaśnia pani Bożena. Po dwóch konferencyjnych dniach prezes ze Starego Chwalimia już ma głowę pełną pomysłów na udoskonalenie i poszerzenie zakresu działań parafialnej Caritas. – Bardzo dobrze było wymienić doświadczenia, bo już widzę, że niektóre działania mogę spróbować przenieść na swoje podwórko. Nie chcę jeszcze zdradzać, co to będzie, ale mam nadzieje, że ten pomysł wypali – dodaje z tajemniczym uśmiechem pani Szoć.

Biskup Krzysztof Zadarko w czasie konferencji wprowadzającej w tematykę wolontariatu chrześcijańskiego zaznaczył, że dbałość w formacji wolontariuszy o właściwie pojętą motywację może rozstrzygać o tym, czy znajdzie on wystarczającą siłę, by jego posługa nie stała się epizodem, ale pomogła w budowaniu trwałej cechy osobowości – wrażliwości na miłosierdzie. – Popularność zaangażowania w wolontariacie rośnie, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Ich motywacje mogą być różne. Człowiekiem mogą kierować w pomaganiu innym czysty altruizm, chęć zdobycia nowej wiedzy i umiejętności, poznania nowych ludzi i środowisk. Może też być pragnienie samodoskonalenia, rozwój własnych zainteresowań, znalezienia sposobu na spędzenie wolnego czasu,. Ale każda inna, nawet szlachetna intencja, wewnętrzna motywacja, może być tylko uzupełnieniem tej podstawowej, jaką jest miłość bliźniego, w którym obecny jest sam Bóg – wyjaśniał biskup.

Agnieszka Kukiełka zgadza się, że wolontariat Caritas to przede wszystkim realizowanie misji chrześcijańskiej. Jeśli jednak do pomocy zgłosi się ktoś niezaangażowany w życie Kościoła, warto z taką osobą podjąć współpracę. – Jako koordynator nie wymagam metryczki która pokaże, że dana osoba uczestniczy w coniedzielnej Mszy św., bo wierzę, że poprzez pragnienie czynienia dobra, które jest w każdym z nas, osoba ta dojdzie do poznania Jezusa Chrystusa – mówi. Podobnie reagują goście z Niemiec. – Ważna jest motywacja, jeżeli przychodzi chrześcijanin i mówi, że wolontariat ma jemu samemu przynieść korzyść, to zaczynam z taką osobą dyskusję o realizowanej przez Caritas misji. Dlatego tak bardzo cieszę się z osób, które choć nie należą do Kościoła, pytają, czy mogą pomagać i angażują się całym sercem – mówi Małgorzata Dużyński z Wuppertalu.

 

Miłosierdzie w szkolnej ławie

Miłosierdzie i chęć pomagania bliźniemu są wszędzie takie same, niezależnie od języka urzędowego. Jednak struktury organizacji wspierających potrzebujących mogą się różnić. Tak jest w przypadku Caritas w różnych krajach. – Patrzymy na naszych zachodnich sąsiadów jak na fachowców, bo Caritas w Niemczech jest ogromną instytucją działającą na zupełnie innych zasadach. Nie oznacza to jednak, że i my nie możemy ich czegoś nauczyć. Wiem, że nasi sąsiedzi dążą do powrotu do Kościoła. Bo obecnie Caritas w tym kraju mimo realizowania wszelkich założeń wolontariatu chrześcijańskiego nie jest związana tak blisko z Kościołem jak my – mówi ks. Adam Wakulicz, dyrektor Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Stąd wyjazd do położonego kilkadziesiąt kilometrów od Koszalina Sławoborza, gdzie od lat prężnie funkcjonuje Szkolne Koło Caritas zrzeszające ponad 40 uczniów. – Już wcześniej myśleliśmy o podjęciu działań caritasowskich w szkołach, ale nie wiedzieliśmy jak się za to zabrać. Tutaj możemy się przekonać, jak fantastycznie w wolontariat chrześcijański włączają się młodzież i dzieci – mówi Małgorzata Dużyński.

W Sławoborzu za Szkolne Koło Caritas odpowiedzialna jest katechetka Ewa Horanin, dla której wolontariat nie jest tylko zajęciem dodatkowym. To pomaganie na cały etat. – Pani Ewa nigdy nie przestaje zaskakiwać i czasami wydaje mi się, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych do zrealizowania – mówi Monika Czajka, dawna uczennica pani Horanin. Sama zainteresowana przyznaje, że w organizowaniu pomocy dla potrzebujących najważniejsze są małe kroczki. – Nie porywam się z motyką na słońce. Pomoc bliźniemu musi być systematyczna: od przeprowadzenia staruszki na pasach do zbiórek pieniędzy na operacje do chorej koleżanki – wyjaśnia katechetka.

Dawniej musiała mocno zachęcać młodych do włączenia się w wolontariat. Obecnie uczniowie szkoły ideą niesienia pomocy zarażają się sami. A ci, którzy gdzieś się zapomną, wdadzą się w bójkę albo niewłaściwie władają polszczyzną, zostają zawieszeni. – To jest ogromna kara, później pracują nad sobą, żeby wrócić w szeregi wolontariuszy – mówi pani Ewa. Bo wolontariuszem Jezusa jest się przez całą dobę. Hubert Okonowicz już od 9 lat działa w sławoborskim Szkolnym Kole Caritas. Wolontariat wciągnął go na tyle, że swoją przyszłość wiąże z niesieniem pomocy drugiemu człowiekowi. – To nie jest tak, że nie będę startował na studia, bo zupełnie poświęcę się wolontariatowi. Chcę tylko, żeby mój przyszły zawód był kontynuacją tego, co robimy tutaj w szkole – mówi chłopak. Młody wolontariusz ma swój własny, niebanalny pomysł na niesienie pomocy, który przy okazji wiąże się z jego pasją. – Piszę wiersze – przyznaje. Hubert swoją twórczością zaangażował się w pomoc osobom z porażeniem mózgowym. – Organizuję dla nich wieczorki poetyckie, sam wymyślam aranżacje muzyczne, a nawet zajmuje się oświetleniem – wyjaśnia. Wizyta gości z zagranicy była okazją do przekonania się, że Caritas nie kończy się na Sławoborzu. – To fantastyczne wiedzieć, że także w innych krajach są ludzie, którzy włączają się w pomoc potrzebującym i że to wszystko, co my młodzi robimy na naszym podwórku, można połączyć w jedną całość z tym, co dzieje się za granicą – mówi Hubert. Chłopak dodaje, że w jego miejscowości pomaganie bliźniemu nie jest na szczycie priorytetów. – Moi koledzy podchodzą do tego, co robię, z wielkim dystansem i chyba obojętnością. Wydaje mi się, że wolontariat nie jest dla nich wystarczająco opłacalny albo modny – kwituje. Obecny na konferencji Wojciech Wciseł z lubelskiego Centrum Wolontariatu nie zgadza się z opinią, że w wolontariat angażują się tylko nieliczni. – Zwłaszcza po śmierci Jana Pawła II zauważyliśmy w naszym Centrum bardzo duży ruch. Ludzi przebudzili się z letargu, chcieli pomagać i pomagali – mówi. Obecnie oprócz młodzieży szkolnej czy studentów coraz więcej wolontariuszy to ludzie czynni zawodowo, pracujący w wielkich korporacjach. – To pokazuje, że potrzeba zrobienia czegoś dla drugiego człowieka jest bardzo duża, bo nie oszukujmy się – praca w korporacji pochłania bez reszty i trudno czasami wygospodarować chwilę dla siebie, a co dopiero dla innych, obcych ludzi – dodaje pan Wojtek.

Modlitwa za wolontariuszy

Monika Czajka właśnie zaczyna studiować pedagogikę w Koszalinie. Na początku miała lekkie obawy, czy nowe obowiązki pozwolą jej tak jak do tej pory angażować się w wolontariackie życie jej gminy i miejscowości. – Na szczęście widziałam już plan swoich zajęć i wiem, że nie będzie źle – mówi. Dziewczyna nie pamięta, jak zaczęła się jej przygoda z wolontariatem. – Chyba od śpiewania w „Stokroteczkach”, zespole muzycznym prowadzonym przez panią Ewę, naszą katechetkę – wspomina. Żywiołowa i ciągle uśmiechnięta Monika nie wie, jak spożytkowałaby całą tą energię, gdyby nie możliwość pomocy drugiemu człowiekowi. Cały czas chce doskonalić siebie, żeby później lepiej pomagać innym. – Chciałabym pójść do Diecezjalnej Szkoły Psałterzystów, a także na kurs dla animatorów – dodaje z pasją. Wojtek Boryca, mimo że w Szkolnym Kole Caritas działa od roku, już zdążył zapisać się na kartach jego historii. Chłopak wygrał konkurs na napisanie Modlitwy Wolontariusza SKC. – To był impuls. Wróciłem do domu i siadłem do pisania, a po 10 minutach modlitwa była gotowa – przyznaje. Wojtek doskonale łączy bycie uczniem z wolontariatem. – Trzeba sobie tylko dobrze wszystko zaplanować i znajdzie się czas na grę w piłkę, spotkanie ze znajomymi i czytanie Pisma Świętego ludziom starszym – wyjaśnia. W Sławoborzu, dokąd zawitali uczestnicy międzynarodowej konferencji, oprócz powitań w kilku językach, piosenek w wykonaniu „Stokrotek” i „Stokroteczek”, podziękowań i prezentacji działań lokalnego Parafialnego Koła Caritas oraz Szkolnego Koła Caritas nie zabrakło gofrów. – To nasza wizytówka – śmieją się wolontariuszki, które w każdych warunkach potrafią upiec gofry. – Przez życzliwość i serdeczność widać, jak ważne jest, żeby Caritas była związana, na co dzień z Kościołem. Mam nadzieje, że uda nam się to uzyskać – dodaje Małgorzata Dużyński.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama