Drużyna rodziców

– Patrzyłem na syna i widziałem, że jak go nie odciągnę od komputera, to zaraz nie będzie wiedział, co to siekiera i młotek – mówi tata Joszka. – A teraz patrzymy na zdjęcia z wędrówek, na których pozują przy termometrze: minus 30, piszą esemesy, że idą siódmą godzinę. Czasem tak ubrudzeni błotem... – dodaje tata Zbyszka. – Czasem?! Zawsze! –śmieje się mama Dagny.


Reklama

W domu Ewy i Piotra Gliwickich w Bielsku-Białej-Wapienicy dziś znacznie więcej gości przy pięknie nakrytym stole. Młodzi w harcerskich mundurach częstują kawą i herbatą tych nieco starszych – ubranych „po cywilnemu”. Wszyscy przybyli na spotkanie podsumowujące działania pierwszej edycji nowatorskiej inicjatywy filantropijnej na Podbeskidziu – Kręgu Dobroczynności dla ZHR.


To wchodzi w krew


– Byłem harcerzem, bo taki styl życia był mi bliski. Ale poza ZHP innego harcerstwa wtedy nie było – mówi Grzegorz Zemanek, tata Emilii i Zbyszka. – Zawsze jednak marzyłem o takiej przedwojennej organizacji, która nie była masówką, ale organizacją dla elity – z jej ideałami, metodami pracy; gdzie służba Bogu i Polsce, pomoc innym ludziom były na pierwszym planie. Kiedy moje dzieci zaczęły dorastać, to nowe harcerstwo samo do mnie przyszło...
Emilia, córka Grzegorza, zadzwoniła kiedyś do taty ze szkoły, że właśnie została harcerką Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. W szkole Emilii ZHR przeprowadzał nabór i Emilia się zapisała. Z czasem zrezygnowała z tej drogi, ale poszedł nią jej brat – Zbyszek.
– Ucieszyłem się, że styl życia, który był i jest moim na co dzień – bo harcerzem jest się przez całe życie – stał się też tak bliski moim dzieciom – dodaje Grzegorz. – Na przykład wakacje w domu wczasowym zaryzykowaliśmy z dziećmi tylko raz. Powtórki nie było, za co one są nam do dziś wdzięczne. Potem były już tylko wakacje pod namiotem. Wiem, że to wchodzi w krew. Syn studiuje informatykę, więc trochę posiedzieć przed komputerem musi, ale widzę, że jak tylko pada hasło, że ruszają tam czy tam – od razu bierze się do dzieła. A potem czytamy esemesy, że są w drodze od siedmiu godzin, oglądamy zdjęcia, na których są ubłoceni, czy te z termometrem wskazującym minus 30 stopni. A przy tym uśmiechy od ucha do ucha...
Innego wyjścia nie miała też Dagna – córka Marioli.
– „Musiała” zostać harcerką, bo mąż był Harcerzem Orlim w Mesznej, mocno zaangażowanym w życie drużyny – uśmiecha się Mariola. – Kiedy harcerstwo w Mesznej przestało istnieć, zdjął mundur, ale harcerzem być nie przestał...
18-letnia Dagna jest w drużynie wędrowniczej i jak mówi mama: – Widzę, że ona będzie wierna harcerstwu...


Oderwać od komputera


– Staram się być przy moich dzieciach, interesować tym, co robią, w jakim środowisku się angażują – mówi Przemysław Grabiec, tata Joszka, który – jak pewnie wielu rodziców – zastanawiał się, jak odciągnąć syna od komputera.
– Co do tematu siekiery i młotka, to oczywiście sam próbowałem z synem coś działać, ale też zacząłem się interesować tym, czy jest w Bielsku takie środowisko, w które warto syna zaangażować. Zacząłem szukać w internecie. Znalazłem namiar na administratora strony ZHR i namiar na Darka Łysonia, hufcowego tej organizacji w Bielsku. I tak Joszko trafił do drużyny.
Harcerstwo odnalazło się też w życiu Lidii, mamy Konrada, Błażeja i Kornelii – także członków ZHR. – Przychodzi czas, kiedy człowiek przestaje nadążać za swoimi dziećmi, ale kiedy są w takim środowisku jak ZHR, można być spokojnym, że są w dobrych rękach – mówi Lidia.
Dziś Hufiec Harcerzy i Hufiec Harcerek ZHR na Podbeskidziu im. Armii Krajowej to około 150 harcerzy i harcerek, którzy działają w drużynach zuchowych, harcerskich dla chłopców i dziewcząt w wieku od około 10 do 15 lat i wędrowniczych, które skupiają harcerki i harcerzy w wieku licealnym i starszych. Chłopakom przewodzi hufcowy Dariusz Łysoń, dziewczętom – hufcowa Hanna Rozwadowska.


Warto im pomagać


– Syn jest w harcerstwie już długo. Siedem lat – opowiada Piotr Gliwicki, tato Jerzego. – Już na początku tej jego przygody z ZHR, przyglądaliśmy się jej i doszliśmy do wniosku, że to coś, czemu warto poświęcić więcej uwagi. Tym bardziej, że słyszeliśmy o różnych problemach ZHR – organizacyjnych, lokalowych czy tych związanych ze stroną materialną. Widzieliśmy jednocześnie, że wszechstronna formacja młodych ludzi, budowana na trzech słowach: „Ojczyzna, Nauka, Cnota”, zwracanie uwagi na sprawy duchowe, wartość Boga i ojczyzny w życiu każdego człowieka, jest prowadzeniem właściwym.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama