Gender w przedszkolu

Fundacja Edukacji Przedszkolnej za 1,4 mln zł z unijnych pieniędzy realizuje w polskich przedszkolach program „Równościowe przedszkole”. Napisały go wojujące feministki związane z Feminoteką, która za jeden z celów stawia sobie promocję gender. MEN sprawdza, czy placówki konsultowały z rodzicami jego wprowadzenie.

Reklama

Pan Janusz jest ratownikiem. Widzicie, jaki jest duży i silny, na pewno dałby radę was uratować – mówi do maluchów przedszkolanka i patrzy na stojącego obok niej mężczyznę. – Wcale nie trzeba być takim dużym i silnym mężczyzną, żeby móc ratować ludzi. Pani Kamila też jest ratownikiem – dodaje i wskazuje na kobietę stojącą po jej drugiej stronie. – Każda dziewczynka, jak dorośnie, może zostać ratowniczką. A chłopiec ratownikiem.

Rób to, co kochasz, a nie to, co wypada – kontynuuje pani przedszkolanka w materiale pokazanym w połowie września w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2. W filmowym felietonie widać, jak roześmiany chłopiec bawi się deską do prasowania i żelazkiem, a mała dziewczynka popycha po podłodze ciężarówkę. – Jak najbardziej jest to przedszkole genderowe, skoro uwrażliwiamy na różnice między płcią biologiczną i społeczną. Wszystko co, robimy, jest po to, aby dzieci czuły się spokojniej, były bardziej pewne tego, co chcą w życiu robić – mówi do kamery przedszkolanka. Pojawia się również mama opowiadająca, jak jej dziecko przychodzi radosne z „równościowego przedszkola”. Wyraźnie zadowolona ekipa telewizji śniadaniowej nie realizowała tego programu w Szwecji ani w Holandii, ale we wsi Blichowo, w gminie Bulkowo, w powiecie płockim. Pani ochoczo zachęcająca dzieci, by robiły to, co kochają, a nie to, co wypada, to Anna Peciakowska z „Małego przedszkola”. Placówka w Blichowie na Mazowszu jest jedną z kilkudziesięciu w całym kraju, w których wprowadzony został nowy program w ramach projektu „Równościowe przedszkole. Jak uczynić wychowanie przedszkolne wrażliwym na płeć”. Znaleźć w nim można mnóstwo scenariuszy zajęć dla maluchów. W ramach jednego z nich chłopcy na przykład odgrywają role dziewczynek. Malują paznokcie, zakładają peruki blond, wiążą kokardki.

Neutralne zabawki

Ktoś może zapytać, co złego jest w tym, że chłopak od małego nauczy się, że koszulę może wyprasować sobie sam, a nie zawsze musi to robić mama czy żona. Albo gdzie jest zagrożenie w tym, że zachęca się dziewczynki do wybrania zawodu, który kojarzy się z męskim zajęciem. W równościowej edukacji znaleźć możemy dekonstrukcję popularnych bajek, czego przykładem jest opowieść o „Panu Kopciuszku”. Program krytykuje „kąciki tematyczne” z zabawkami, gdzie po jednej stronie znajdują się zabawki „chłopięce” (np. samochody), a po drugiej „dziewczyńskie” (lalki, garnki). Autorki podręcznika proponują dwa rozwiązania: albo wymieszanie ze sobą zabawek, albo „drogę szwedzką”: „w niektórych szwedzkich przedszkolach usunięto te zabawki, które kulturowo jednoznacznie przypisane są jednej z płci, takie jak lalki czy samochody, zastępując je zabawkami, które mają charakter neutralny, jak materiały plastyczne czy układanki”. – To absurd – ocenia psycholog Bogna Białecka. – Jeśli zostawimy same klocki, prędzej czy później, chłopcy zaczną budować z nich samochody lub się nimi rzucać, a dziewczynki będą budować zwierzątka i je całować – tłumaczy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama