Dom pełen życia

To opowieść o miłości: miłości do Boga, miłości małżeńskiej, a także miłości rodzicielskiej.

Reklama

Wójcikowie z Kędzierzyna-Koźla wyglądają na dość dużą, ale zwyczajną rodzinę – rodzice, czwórka dzieci, dom. Najstarszy, 11-letni Piotrek, trzy lata od niego młodsza Ania i dwójka maluchów – sześciolatek Mateusz i pięcioletnia Oliwia. W domu gwar rozmów i dziecięcego dokazywania.

Tupot małych stóp

Nie jest prosto ułożyć plan działania na co dzień, bo kolejne dni mijają intensywnie, ale tu każdy wie, co ma robić. Najwcześniej, bo już przed szóstą, wstaje mama. Budzi resztę i wszyscy szykują się do wyjścia. Wojtek wyjeżdża do pracy szybciej, zabierając po drodze maluchy do przedszkola. Potem starsze dzieci idą do szkoły. Małżonkowie pracują w tej samej szkole: Renata jako katechetka, Wojtek uczy WF-u. Po lekcjach rzadko wracają od razu do domu, bo każdy ma dodatkowe zajęcia. Piotrek uczy się grać na perkusji w szkole muzycznej. Jest też ministrantem. Ania rysuje, szyje, tańczy w szkole i śpiewa w scholi. Mała Oliwia też ma talent plastyczny i tańczy. Mateusz lubi pracę w ogrodzie, ale uwielbia też z mamą gotować i piec ciastka.

Rodzina jest częstym bywalcem na basenie. Pływają Piotrek, Mateusz i Ania, która chodzi na basen z jednym i drugim bratem, korzystając z niedawno wprowadzonego w mieście programu Rodzina 3+. Potem zadanie domowe i kolacja. Gdy ok. godz. 21 dzieci zasypiają i w domu robi się ciszej, jest trochę czasu na rozmowę, ale też prasowanie, przygotowania do następnego dnia. Za to niedziela jest rodzinna, po wspólnej Mszy św. spędzona na zabawie w ogródku, wypadach na działkę, wycieczkach rowerowych, grach planszowych lub wspólnych zabawach w domu. – Robimy dinozaury albo Oliwia rysuje mi coś palcem na plecach i trzeba odgadnąć, co to – mówi Piotrek. Teraz w pokoju stoi już wieniec adwentowy, bo cała rodzina chodzi na Roraty. Codziennie też modlą się wspólnie wieczorem przy zapalonej na wieńcu świecy. Na Boże Narodzenie planują robić ozdoby choinkowe. Dzieci cieszą się, że znów będą wyjadać wiszące na drzewku ciasteczka. Sznureczki-zawieszki oczywiście zostaną na choince. A jak spadnie śnieg, przed domem wybudują duże igloo, bazę i stoczą niejedną bitwę na śnieżki.

Miłość, nie więzy krwi

Renata i Wojtek, obecnie czterdziestoparolatkowie z 20-letnim stażem małżeńskim, nie pamiętają, kiedy dokładnie się poznali. Pochodzą z tego samego miasta, spotykali się w oazie, zaprzyjaźnili. W końcu dostrzegli, że to coś więcej. Jeszcze przed ślubem planowali mieć dwójkę lub trójkę dzieci, bo sami też mieli rodzeństwo. Jednak czas mijał, a rodzina się nie powiększała. – Po ośmiu latach zdecydowaliśmy się na adopcję. Z Piotrkiem poszło bardzo szybko. Gdy do nas trafił, miał zaledwie 8 tygodni. Pozostała trójka trafiła do nas w wieku ok. 2 lat – wspomina Renata. – Przeżyliśmy z nim wszystkie etapy, pieluchy, kolki, nocne wstawanie. Fajnie, że było nam to dane. To niezapomniane wspomnienia, choć oczywiście też trud – dodaje jej mąż. Po pojawieniu się Piotrka Wójcikowie nie wyobrażali sobie, by był jedynakiem. Starali się więc o drugie dziecko, a gdy dość długo go nie było, złożyli od razu dokumenty w Katolickim Ośrodku Adopcyjnym w Opolu, by przyjąć kolejne dzieci, bo nie chcieli, by między nimi była za duża różnica wieku.

Piotrek, Ania, Mateusz i Oliwia wiedzą, że zostały adoptowane, ale jest dla nich oczywiste, że są prawdziwą rodziną, a każde z nich było oczekiwane. – Przed przyjęciem kolejnego malucha modliliśmy się razem za dziecko, które się dla nas urodziło bądź dopiero urodzi. Uważamy, że to Pan Bóg wybrał je dla nas. Starsze zaczynają dopytywać o swoje korzenie, ale to nie zmienia faktu, że jesteśmy ich rodzicami, że są rodzeństwem – podkreśla Renata. – Szczególnym wzruszeniem dla mnie było, gdy mając już jedno adoptowane dziecko, chcieli przyjąć drugie i od razu trzecie dziecko, a potem także czwarte – mówi o rodzinie Barbara Słomian, dyrektor Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego w Opolu. – Oni od początku cenili wartość dużej rodziny, stąd ta otwartość. Mają cenną umiejętność rozpoznawania i zaspakajania potrzeb dzieci. Są dla nich dostępni, potrafią obdarzyć je miłością, uwagą i opieką, poświęcić im czas – dodaje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama