Rodzice mogliby głosować za dzieci do 13. roku życia?

Ugrupowanie Jarosław Gowina postuluje, aby rodzice mogli głosować za dzieci do ukończenia przez nie 13. roku życia; później następowałaby stopniowa "emancypacja wyborcza" dziecka: 14-latek dysponowałby 20 proc. swojego głosu, 15-latek - 40 proc., 16-latek - 60 proc., a 17-latek - 80 proc.

Reklama

Jarosław Gowin poinformował w sobotę, że jego ugrupowanie opowiada się za zmianą prawa wyborczego, która umożliwi rodzicom głosowanie w imieniu niepełnoletnich dzieci. W poniedziałek politycy "Polska Razem" mówili o szczegółach rozwiązania.

Demograf, prof. Krystyna Iglicka-Okólska podkreśliła, że dyskusje nad tzw. głosowaniem rodzinnym prowadzone były w wielu krajach na świecie, m.in. w Niemczech oraz na Węgrzech. Jak mówiła, na świecie rozważa się koncepcję "emancypacji wyborczej" dorastających dzieci, która polega na tym, że rodzice głosują za dziecko do ukończenia przez nie 13. roku życia, ale 14-latek dysponuje 20 procentami swojego głosu, a reszta dzielona byłaby po równo między rodziców. 15-latek dysponowałby - 40 proc. swojego głosu, 16-latek - 60 proc., 17 - 80 proc. a 18-latek (tak jak obecnie) uzyskiwałby pełnię praw wyborczych.

"Rodzina z dwojgiem dzieci (do 13. roku) życia ma 4 głosy, każdy rodzic ma pół głosu na dziecko" - mówiła Iglicka-Okólska.

"Chcielibyśmy, aby Polska była jednym z pierwszych krajów, który wprowadzi głosowanie rodzinne. To jest sposób na to, aby politycy przestali lekceważyć głos przyszłego pokolenia" - zaznaczył Gowin na poniedziałkowej konferencji prasowej.

Odnosząc się do piątkowego głosowania nad zmianami w Otwartych Funduszach Emerytalnych Gowin zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi i koalicji rządzącej, że "zagrabiła znaczną część oszczędności emerytalnych Polaków", głównie 30- i 40-latków. "Myślicie państwo, że Donald Tusk zdecydowałby się na taką grabież, gdyby wiedział, że ci ludzie dysponują nie tylko własnym głosem, ale także głosem swoich dzieci?" - pytał.

Przyznając, że pomysł jest rewolucyjny Gowin odwołał się do przyznania przez Polskę 95 lat temu praw wyborczych kobietom. "Tamten pomysł też uważano za rewolucyjny" - mówił. Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż wprowadzenie nowej formuły głosowania wymaga zmiany konstytucji. "Ale konstytucja to nie pismo święte. Warto rozpocząć debatę publiczną nad głosowaniem rodzinnym" - dodał.

Wśród innych propozycji "Polska Razem" dotyczących polityki rodzinnej znajdują się m.in. roczne urlopy macierzyńskie dla matek niezależnie od tego, czy pracują na etatach, na tzw. umowach śmieciowych, czy też studiują. Ugrupowanie Gowina proponuje też wprowadzenie bonów na każde dziecko, a także odpisów podatkowych uzależnionych od wielkości rodziny.

Gowin poinformował w poniedziałek, że złożony został wniosek o rejestrację partii politycznej "Polska Razem", którą tworzą również PJN i Republikanie. Program nowego ugrupowania opierać ma się na trzech filarach: gospodarce, rodzinie i na przywróceniu Polakom kontroli nad własnym państwem.

«« | « | 1 | » | »»
  • MarcinB-om
    10.12.2013 11:33
    Przecież w tym nie chodzi o przyszłe pokolenia itd., tylko o swoją polityczną korzyść. Ugrupowanie Pana Gowina reprezentuje najbardziej konserwatywną stronę społeczeństwa, które to zakłada rodziny, częściej ma więcej dzieci, a po przeciwnej stronie stoją ludzie o lewicowych poglądach którzy nie mają na kogo głosować, i lewacy, którzy żyją rozpustnie,bez zahamowań, seks dla nich jest tylko przyjemnością(obojętnie z kim lub czym), ciąże można usunąć, itd. W ten sposób potencjalni wyborcy Polski Razem będą mieli dwa,trzy głosy, a lewacy jeden. Dla Polski i Pana Gowina to korzyść, to już moje skromne zdanie :-).
  • _jasiek
    10.12.2013 14:17
    A co za różnica? Pojęcie pajdokracja znane było starożytnym a w przenośni mamy ją na co dzień. Jakie pojęcie o polityce mają widzowie WSI24 czy czytelnicy z przeproszeniem GieWu? Same te merdia vel przekaziory nazwały się "opiniotwórczymi", jak widać skutecznie, skoro mamy to co mamy.
  • saherb
    13.12.2013 14:23
    Gowin rzucił ten pomysł chyba z desperacji, by powiększyć sobie notowania w sondażach. Gdy rodzice, którzy popierają Polskę Razem zagłosują za ich dzieci (które niekoniecznie będą popierać partię Gowina), to automatycznie Polska Razem będzie mieć wyższy wynik.
    Sam pomysł głosowania "za kogoś" uważam za niedopuszczalny. Uważam też, że 15-latkowie jako "dorośli" mogli by już w pełni uczestniczyć w wyborach. Skoro "mogą" już uprawiać seks (czyli teoretycznie "założyć rodzinę"), to tym bardziej powinni móc głosować.
  • MacBlacker
    15.12.2013 09:29
    Całym sercem za - tylko czemu do 13 a nie do 18 lat?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama