Żółta fala

Zeszłoroczny Dzień Papieski zaczynali z zerowym budżetem. „Małe” wstawiennictwo błogosławionego... i efekt? Podczas ulicznych kwest zebrali najwięcej pieniędzy w całej Polsce.

Reklama

Papież nie zostawił ich też w dniu swoich 93. urodzin. Studenci w Katowicach-Muchowcu zorganizowali wtedy terenową grę miejską dla ok. 270 dzieci ze szkół podstawowych oraz gimnazjalistów, dotyczącą Jana Pawła II. Miało padać, wiać, grzmieć... – Przygotowujemy się rano, niebo zachmurzone, godz. 9 – zza chmur wychodzi słońce, cały dzień piękna pogoda, tak że niektórzy nawet się opalili – wspomina Magda Honysz z Orzesza, studentka III roku gospodarki i zarządzania publicznego na Uniwersytecie Ekonomicznym.

Wcześniej o pogodę prosili swojego patrona. – Poleciałem pod pomnik papieża koło archikatedry (zresztą codziennie tam przechodzę i zawsze z Janem Paweł II sobie gadam) i tam się modliłem. Skończyliśmy grę i dosłownie w tym momencie zaczęło padać – śmieje się ks. Robert Kaczmarek, koordynator Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” w archidiecezji katowickiej.

Żywe pomniki

Z brązu, marmuru, drewna, betonu, plastiku, bardziej lub mniej udane – w samej Polsce jest ich ponad 600. Może pora przestawić się na te bardziej żywe pomniki papieża? Jak stać się takim pomnikiem, uczą się młodzi stypendyści. Adrian Pontus z Rudy Śląskiej, student muzykoterapii III roku na Akademii Muzycznej oraz automatyki i robotyki na Politechnice Śląskiej, podkreśla, że fundacja, poprzez zgłębianie nauczania papieża, kształtuje świadome przeżywanie wiary.

– Stypendyści to osoby, które pytają, dociekają, dlatego nie dają sobie wmówić wszystkiego jakimś pierwszym lepszym argumentem. W świecie, w którym zarzucani jesteśmy różnymi informacjami, świadome podchodzenie do życia jest dla mnie bardzo cenną zdolnością – wyjaśnia. - Jako przyszły lekarz nie wyobrażam sobie sytuacji, jakie teraz dzieją się np. w Belgii czy w Holandii, gdzie wprowadza się eutanazję niezależnie od wieku. To gryzie się z tym, czego uczył nas ojciec święty – mówi Marcin Gawlita z Oleśna, student IV roku medycyny na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. 

Stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” to uczniowie oraz studenci wyróżniający się wysoką średnią ocen (gimnazjaliści – co najmniej 4,8, licealiści – 4,5, studenci – 4,0), pochodzący z rodzin niezamożnych oraz będący mieszkańcami niewielkich miejscowości. Przysługują im dwa rodzaje stypendiów – socjalne i naukowe. Uczniowie muszą rozliczyć się z wydawanych przez siebie pieniędzy. Ważnym warunkiem otrzymania finansowego wsparcia jest również wolontariat. – Fundacja nie tylko wspiera młodych, ale także, a może przede wszystkim, wychowuje – podkreśla ks. Robert. Pieniądze na pokrycie stypendiów zbierane są podczas dni papieskich czy Orszaku Trzech Króli. Na fundację przeznaczyć można także 1 proc. podatku.

W sieci

Centralnym punktem w rocznej formacji są wakacyjne obozy. Pierwszą, najliczniejszą grupę stanowią gimnazjaliści i licealiści. Ok. 1300 osób spotyka się w jednym mieście w Polsce i robi pozytywny raban. – Miejscowi, dzięki naszym fundacyjnym koszulkom, nazywają nas wtedy „żółtą falą” – mówi Adrian, wyjaśniając, że wyjazd to podwójne rekolekcje – dla stypendystów i mieszkańców. Młodzi zatrzymują się w ośrodkach akademickich, poznają realia wielkiego miasta, mają spotkania z przedstawicielami lokalnych władz, wspólnie gromadzą się wokół nauczania Jana Pawła II i przeżywają swój obozowy Dzień Papieski, który ma im pomóc w organizacji tego święta w parafiach. Na kolejne obozy wyjeżdżają po maturze, przed rozpoczęciem studiów. Prawie 400 osób w czasie tygodniowego wyjazdu poznaje realia studenckiego życia. W tym czasie „pierwszaki” zapraszane są do zaangażowania się w akademickiej wspólnocie fundacji.

– Na rekolekcjach dostaliśmy informator dotyczący miasta, życia studenckiego, słowniczek z wyjaśnieniem m.in., kim jest rektor, przepisy kulinarne na proste dania studenckie – wspomina Salomea Haratyk z Koniakowa, studentka II roku filologii hiszpańskiej na Uniwersytecie Śląskim. Kolejne spotkanie ze „świeżakami” odbywa się na początku października. Starsi koledzy oprowadzają wtedy studentów I roku po mieście, pokazują, dokąd warto pójść, co zobaczyć, gdzie tanio zjeść. Często stypendyści pomagają sobie także na uczelni, razem mieszkają i spędzają wolny czas. – To jest jedna wielka sieć – uśmiecha się ks. Robert.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama