Komóreczka dla syneczka?

Kupować komórkę dziecku, czy nie kupować? I kiedy? Odpowiedzi gotowych nie ma.

Reklama

Temat to śliski, bo przecież większość dzieci powyżej 10. roku życia ma już komórkę. Ba! Coraz częściej komórka jest prezentem podstawowym na Pierwszą Komunię św. Więc czego tu się czepiać? Rodzice argumentują, że komórka w dziecięcej łapce daje im (rodzicom!) poczucie bezpieczeństwa. Gdyż z dziecięciem można się skontaktować zawsze. Szczególnie w sytuacjach trudnych i dramatycznych, na przykład podczas niebezpiecznej lekcji matematyki.

Rodzic dzwoni, a dziecko szeptem tłumaczy i uspokaja: „Trójkę dostałem. Ale poprawię. Nie martw się”. Potem komórka rodzicom jest jeszcze bardziej potrzebna. Traktują ją jak smycz na nastolatka. Myślą sobie: jak zadzwonię i dziecko odbierze, znaczy, że bezpieczne i głupot nie narobi. Złudne to poczucie rodzicielskiej władzy. A jeśli oparte wyłącznie na kontakcie telefonicznym – z pewnością skazane na niepowodzenie. A dodać trzeba, że współczesne komórki to przecież wcale nie telefony. To przenośne komputerki z możliwościami, o których większość rodziców po prostu nie ma zielonego, elektronicznego cyberpojęcia.

I paradoks polega na tym, że rodzice bardzo często kontrolują treści, do których dzieci docierają w domowym komputerze. Zakładają specjalne oprogramowania, które blokują możliwość wchodzenia na nieodpowiednie strony. A jednocześnie nie dostrzegają zagrożenia, jakie stwarza „niewinna” komóreczka. W której ten internet również istnieje… „Mamo, kup mi komórkę. Ale taką wypasioną. Bo wszyscy w szkole mają” – mówi synek. A rodzic, chociaż się krzywi, bo droga zabawka, kupuje. Przecież „wszyscy mają”, więc i syneczek mieć musi. I syneczek ma: całkowity dostęp do wszelkich stron internetowych, do portali społecznościowych, do czatów, słowem wszystkiego, na co rodzice by… nie pozwolili. Gdyby tylko wiedzieli o ich istnieniu… Więc co? Kupować komórkę dziecku, czy nie kupować? I kiedy? Odpowiedzi gotowych nie ma.

Warto jednak zastanowić się (wspólnie z dzieckiem), czy naprawdę komóreczka jest nam do życia niezbędnie potrzebna. Warto też przegadać trudny temat: „wszyscy mają, więc i ja muszę”. I warto w końcu zapoznać się z realnymi możliwościami współczesnych telefonów, by to nie dziecko nas, ale byśmy my dziecko mogli nauczyć, jak korzystać z nich mądrze i bezpiecznie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Wojtek Rych
    27.03.2014 07:49
    Jeżeli już kupić; to wyłącznie tzw. na kartę.
    Zakupić dziecku co najwyżej zwyczajny telefon jak jeszcze są. Zakupić wspólnie za oszczędności dokonując całkowitej zapłaty. Podobnie dalej z doładowaniami, by służyła dobrze; dla rozwoju dziecka odpowiedzialności i poważnego traktowania.

    Nie kupować na kredyt, czyli umowę: wytłumaczyć dziecku na czym polega różnica, a jest kolosalna. Myślę że dziecko gdy roztropne, zrozumie i doceni odpowiedzialność samego rodzica.
    Pozdrawiam;
  • Andrzej Mikosz
    27.03.2014 13:45
    Komórki nie powinno się jako "prezentu". To narzędzie komunikacji. Jeżeli dzieci chodzą do dwóch szkół (ogólna i muzyczna) na różne zajęcia pozalekcyjne - to należy kupić ją wtedy, gdy jest potrzebna.
  • Lid
    27.03.2014 16:10
    Trochę to tak jakby zakazywać dziecku używania noża, bo się potnie. Komórki są częścią naszej rzeczywistości i uniknąć się ich nie da. Jak obsługi noża, tak i obsługi komórki należy dziecko nauczyć odpowiedzialnie. Zakazywanie nie jest dobrym rozwiązaniem, bo wirtualna rzeczywistość jest wszędzie i łatwo dostępna. Trzeba w nią mądrze dziecko wprowadzić. A zakazane treści są nie tylko online. My mamy jedną komórkę na czworo dzieci. Korzysta to, któreakurat gdzieś wyjeżdża lub ma popołudniowe zajęcia. Komputery mają dwa. Oba do dyspozycji w holu, gdzie rodzice przechodzą najczęściej. Ważne jest jednak, że sami potrafią odróżnić dobre treści od złych. Dziś przenieśli ofiarowany jako nagroda podręcznik biologii z pozycjami seksualnymi z prośbą, bym to lepiej schowała bo to "nie dla dzieci". Reasumując nieustannie musimy uczyć dzieci odróżniania dobra od zła. Zakazywanie bezrefleksyjne nie jest dobrym pomysłem, bo zło czai się nie tylko w internecie.
  • Anka
    04.04.2014 10:53
    A ja uważam, że komórki to "wybawienie" - dla rodziców ale i często dla dzieci z różnych opresji. Mam córkę 7-letnią, jeszcze nie ma komórki (dopomina się) ale pewnie za rok jej damy, jak będzie już samodzielnie do szkoły chodziła. Damy taką najzwyklejszą, służącą do KOMUNIKACJI , zupełnie bez żadnych bajerów. Ja mam komórkę, mąż ma, cała rodzina jest"zakomórczona", dzieci też będą "zakomórczone. Myślę, ze tak jest bezpieczniej i spokojniej dla wszystkich, dla dzieci i dla rodziców.
    Nawet jak córka kiedyś za parę lat z nastoletniej imprezy zadzwoni "mamo zapomniałam, że już ta godzina, przyjedź po mnie, bo ostatni autobus mnie i Kaśce zwiał" to ja i mąż będziemy o wiele spokojniejsi niż gdybyśmy czekali na nią do rana bez żadnej wieści!!!

    Ile razy w moim nastoletnim wieku się spóźniłam do domu - a to ze szkoły, bo mróz i niespodziewanie 2 autobusy pod rząd "wypadły" z rozkładu, a to autobus mi uciekł, bo lekcje się przeciągnęły. Mama w domu od okna do okna chodziła i się modliła.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama