Dmuchawce, latawce, praca

Puszczanie latawców we Lwówku Śląskim to nie tylko zabawa. To walka o normalne życie dla niepełnosprawnych.

Reklama

Od czterech lat pierwszego dnia kalendarzowej wiosny we Lwówku Śląskim odbywają się zawody w puszczaniu latawców. Głównym organizatorem podniebnych zmagań są Warsztaty Terapii Zajęciowej im. św. Krzysztofa, działające w ramach Caritas Diecezji Legnickiej.

– Zależy nam na wspólnej zabawie osób niepełnosprawnych z różnych miejscowości z dziećmi i młodzieżą z Lwówka Śląskiego. Chcemy pokazywać, że niepełnosprawnością nie można się zarazić – tłumaczy ideę tego przedsięwzięcia Krzysztof Wróblewski z WTZ. – Drugim naszym zadaniem jest aktywizacja samych niepełnosprawnych, wyprowadzanie ich do świata. Cel osiągniemy tylko wówczas, gdy żadna ze stron nie będzie się obawiała drugiej – uważa.

Pomysł jest prosty: na płytę boiska wychodzą zawodnicy, aby puszczać swoje latawce. Swoje, bo chodzi tylko o te wykonane własnoręcznie. Właściwie nie istnieją żadne podziały i grupy zawodnicze. Nie ma bariery sprawności fizycznej i intelektualnej. Nie ma grup wiekowych ani podziału ze względu na doświadczenie. Jedyny podział narzucają same latawce. – Są skrzynkowe oraz płaskie. Latają tak samo, ale buduje się je inaczej. Inaczej też wyglądają w powietrzu – tłumaczy Ireneusz Maślanka, instruktor lwóweckiego WTZ.

W tym roku do walki o puchar starosty stanęło kilkudziesięciu zawodników z różnych szkół powiatu. Taka frekwencja cieszy. Najbardziej Krzysztofa Wróblewskiego. – Po to w końcu organizujemy te zawody, żeby promować dobre praktyki, pokazywać niepełnosprawność i zmieniać nasze, pełnosprawne, postrzeganie świata – tłumaczy. A naszą mentalność trzeba ciągle zmieniać. Mówią o tym nawet urzędnicy. – Wiem, o czym mówię, bo organizowaliśmy kursy dla nauczycieli. W czasie ćwiczeń postawiliśmy na środku wózek inwalidzki i prosiliśmy, żeby nauczyciele na nim usiedli. I niektórzy bali się to zrobić. Tak samo było, gdy organizowaliśmy kurs dla inspektorów budowlanych. A przecież to są wykształceni ludzie, swoimi działaniami i zachowaniami wpływający na postawy innych, a nawet na kształt przedmiotów, którymi się posługujemy – opowiada Danuta Orzeszyna z Wydziału ds. Osób Niepełnosprawnych Urzędu Marszałkowskiego.

Orzeczenie o szczęściu

Warsztat Terapii Zajęciowej został stworzony po to, aby aktywizować osoby niepełnosprawne. Każdy powiat ma obowiązek wspierać takie działania. W Polsce powstało kilkaset takich warsztatów. W każdym znajdują schronienie osoby, które ze względu na jakieś ograniczenie nie mogą znaleźć się na otwartym rynku pracy. Wiele z nich nie przeszło nawet normalnego trybu nauki szkolnej. Według pomysłu ustawodawcy po kilku latach takie osoby miałyby znajdować zatrudnienie w Zakładach Aktywności Zawodowej (ZAZ). I tu pojawiają się problemy, które dotyczą także WTZ z Lwówka Śląskiego.

W całym województwie dolnośląskim istnieje pięć placówek ZAZ – we Wrocławiu, Świerzawie, Jeleniej Górze, Wałbrzychu i Mikoszowie. Dla porównania w województwie wielkopolskim jest ich 11, ale są i takie województwa, gdzie nie ma ani jednego. Otrzymują pewne dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, ale o rentowność i tak muszą walczyć same. W Jeleniej Górze Zakład Aktywności Zawodowej prowadzi Caritas Diecezji Legnickiej. Jest to pralnia. Z powodzeniem wstrzeliła się w segment rynku i dzisiaj nawet opędza się od chętnych na usługi. Od stycznia działa filia w Szklarskiej Porębie, a po cichu mówi się nawet o takiej samej w Legnicy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama