Pro znaczy skuteczniej

– Uświadomiłem sobie, że nie wystarczy być wewnętrznie „za”. Trzeba jeszcze zrobić coś konkretnego – dzieli się wrażeniami z kursu dla prolajferów Piotr.

Reklama

Przyjechali z całej diecezji. Podczas kilkugodzinnych warsztatów nie tylko aktywni działacze ruchu pro life mogli się dowiedzieć, jak efektywnie być na „tak”.

Merytorycznie i bez emocji

Szkolenie to przede wszystkim praktyka. Z sali pada kolejne pytanie: – A co jeśli ciąża zagraża życiu kobiety? – Ciąża nie zagraża życiu, jest stanem naturalnym. To choroba stanowi zagrożenie – prostuje Krzysztof Kasprzak i wyjaśnia spokojnie siedzącym przed nim nieprzychylnym murem „dziennikarzom”: – Uważamy, że należy tak długo, jak to jest możliwe walczyć o obydwa życia, a nie profilaktycznie eliminować jedno z nich – dodaje spokojnie. – A skąd pewność, że to już jest dziecko, może tylko zespół tkanek? – prowokuje Piotr. – My uważamy, że życie zaczyna się w chwili poczęcia. Jeśli byłby pan myśliwym i nie wiedział, czy za krzakiem jest dzik czy człowiek, to strzeliłby pan? To dlaczego, mając wątpliwości co do tego, kiedy zaczyna się życie, chce pan zgody na prewencyjne zabijanie? – odparowuje przepytywany.

Konferencja prasowa jest zaimprowizowana, a w rolę dziennikarzy wcielają się uczestnicy kursu. Nie wszyscy pewnie będą musieli stanąć twarzą w twarz ze środowiskiem pro-death, ale dzięki temu dowiadują się też, jak bronić swojego stanowiska na co dzień. – Podobno byliśmy ostrzejsi niż najbardziej negatywnie nastawieni dziennikarze – śmieje się Małgorzata Telega. – Argumenty będące odpowiedzią na wszystkie te pytania w zasadzie sprowadzają się do dwóch: życie zaczyna się w chwili poczęcia i nie wolno nikogo zabijać. Prosto, merytorycznie i bez poddawania się emocjom – chwali prowadzącego „konferencję” Krzysztofa Kasprzaka z Fundacji Pro Prawo do życia.

Twarde argumenty

To właśnie tę Fundację zaprosiła Diakonia Życia Ruchu Światło–Życie do poprowadzenia pierwszych warsztatów dla prolajferów w Koszalinie. – Działamy od niecałych dwóch lat. Mamy 15 komórek w kilkunastu miastach w Polsce. Jesteśmy w stanie organizować duże kampanie społeczne. Przykładem jest choćby ta zeszłoroczna, gdy Kaja Godek prezentowała w sejmie projekt ustawy o ochronie życia, pod którym zebraliśmy własnymi siłami 150 tys. podpisów – mówi Krzysztof Kasprzak. Na kursie podpowiadał m.in. jak zorganizować wystawę antyaborcyjną, z której znana jest fundacja. Prezentowane na niej zdjęcia budzą wszędzie mnóstwo emocji, głównie ze względu na dosłowność przedstawianych obrazów. – Nazywamy rzeczy po imieniu. Aborcja jest zabójstwem. Często teraz chce się rozmyć tę prawdę posługując się eufemizmami i argumentacją w stylu „mniejsze zło”, „prawo wyboru”, „kompromis” – wyjaśnia. 

Andrzej i Katarzyna Mantykowie mają już za sobą udane akcje pro-life, m.in. organizują Marsz dla Życia i Rodziny w Szczecinku. Nie mają wątpliwości, że wystawy, choć epatują drastycznością, mają sens. – Nikt normalny nie chce oglądać takich okropności. Ale to nie zmienia faktu, że to pokazuje prawdę o aborcji i żeby dotrzeć do niektórych osób trzeba nimi wstrząsnąć – mówi Andrzej. O tym, że wystawa działa, przekonał się w Stargardzie Szczecińskim. – Podeszła do mnie kobieta. Ze łzami w oczach, powiedziała, że chciała dokonać aborcji. Jak mówiła, dopiero w tym momencie dotarło do niej, że chce zabić dziecko, a nie usunąć zlepek komórek ze swojego ciała – opowiada. – Proboszcz tamtejszej parafii mówił później, że od lat nie było tyle spowiedzi dotyczących aborcji, jak właśnie po wystawie.

Mówienie prawdy

– Jestem za życiem, ale zapytano mnie dzisiaj, czy jestem prolajferem. Mnie to się brzmieniowo kojarzy bardzo z byciem „fighterem”. I coś w tym jest, bo po kursie uświadomiłem sobie, że nie wystarczy być wewnętrznie na „tak”, trzeba by było jeszcze coś zrobić – mówi Piotr Pasikowski, który w Kołobrzegu działa aktywnie organizując Marsz dla Życia. – Jesteśmy w Diakonii Życia i przyjechaliśmy na kurs trochę „na ślepo”, nie wiedząc, czego się spodziewać. I bardzo dobrze, że tu jesteśmy, bo dowiedzieliśmy się o kolejnych, konkretnych rzeczach, które możemy zrobić. Ja bardzo zapaliłam się do pomysłu pójścia do szkół, bo dzisiejsza młodzież zdaje się w ogóle tym tematem nie interesować – dodaje Kasia.

Pomysł działania wśród młodych spodobał się też gimnazjalistkom, które uczestniczyły w kursie. – Chciałabym te filmy, które zobaczyliśmy: ukazujący życie od poczęcia do narodzin oraz ten o aborcji, pokazać swoim kolegom w szkole. To raczej nie jest temat, o którym rozmawialibyśmy na przerwach, a przecież jest ważny dla każdego, także dla nas – mówi Hania Telega. – Nie chodzi o to, żeby nimi wstrząsnąć, bo dzisiaj można różne wstrząsające rzeczy zobaczyć w telewizji czy w internecie, ale o to, żeby pokazać im prawdę – dodaje jej koleżanka Ania Szpakowska.

Jak wyjaśniają organizatorzy udział w kursie nie musi od razu wiązać się z „wyjściem na ulicę”. Może być też pomocą dla wszystkich, którzy są „za”. Michał Kubera z Ustki o włączeniu się w działania Fundacji jeszcze nie myślał, ale i tak jest zadowolony, że dał się namówić narzeczonej na przyjazd do Koszalina. – Dostałem masę odpowiedzi na pytania, które często są stawiane w moim środowisku. Myślę, że będę teraz mógł lepiej przekonywać znajomych, którzy mają inne zdanie na temat życia – przyznaje.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    19.09.2016 20:27
    Proponuję tym mądralom najpierw urodzić i wychować kilka dzieci, a potem się wymądrzać. Każdy z Was moi Państwo może mieć co rok nie tylko jedno dziecko, można czasem nawet mieć dwójkę, ale nikt nie ma prawa ustawowo zmuszać innych do rodzenie dzieci z gwałtu, czasem to dotyczy dziewczynek, dzieci kalekich, których rodzice cierpią wraz z dzieckiem, często tacy mężczyźni jak Wy te dzieci opuszczacie, pozostawiając dzieci matce, często nie tylko to chore. Słuchając p. Karoliny Pawłowskiej (bardzo młodej osoby, chyba pragnie dostać polityczne poparcie na posła),odniosłam wrażenie, że chciałaby z kobiet zrobić kobiety "rozpłodowe jak krowy" ( przepraszam za słowa). Może ta pani sama urodzi kilka w tym któreś ciężko chore i potem opowiada bzdury i poucza innych. Może zacznie pomagać nie tylko fizycznie, ale finansowo tym wielodzietnym rodzinom, które często nie mają dużych dochodów, a mają oprócz zdrowych dzieci chore i wychowują dzieci dzieci. Niech nie zapomni, ze bogate kobiety same regulują swój stan rodzinny wyjeżdżając za granicę i tam w super warunkach usuwają ciążę. Niech najpierw zostanie matką wielodzietnej rodziny, a potem niech narzuca swoją wolę. Aborcji będzie mniej, gdy młodzi będą uświadamiani o skutkach poprzez odpowiednio przygotowane osoby. Może przypomnę o podziemnej aborcji, albo może wrócimy do czasów, że dziecko się urodzi,a potem znajdziecie je na śmietniku. Propozycja dla p. Karoliny, niech urodzi i odda do adopcji, zobaczymy co to dziecko jej powie po uzyskaniu informacji, że jest jej matką.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama