Tańcem chwalmy Go!

O modlitwie gestem i stawaniu przed Bogiem całym sobą z Anną Wieradzką, katechetką i instruktorką tańca, rozmawia Anna Kwaśnicka.

Reklama

Anna Kwaśnicka: Rzadko kojarzymy taniec z modlitwą. Jak można modlić się, tańcząc?


Anna Wieradzka: Kiedyś dostałam kartkę, na której było napisane „Jest wiele rodzajów modlitwy, bo miłość można na wiele sposobów wyrazić”. W czasie warsztatów poprosiłam dzieci o namalowanie tego, co kojarzy im się z modlitwą. Narysowały krzyż, świecę, Pismo Święte, różaniec, wodę święconą, ale ruchu i tańca na tych obrazkach nie znajdziemy. Starszym także modlitwa nie kojarzy się z tańcem. Tymczasem Kościół od samego początku modlił się tym wszystkim, co Pan Bóg mu dał. Istotą modlitwy jest to, by modlić się całym sobą, by całego siebie ukierunkować na osobę Jezusa i Jemu oddać wszystko to, co mamy i kim jesteśmy. Modlitwa tańcem łączy w sobie wszystkie trzy, a właściwie cztery wymiary człowieka: psychiczny, fizyczny i duchowy, a także wspólnotowy, społeczny. To we wspólnocie Bóg daje nam uwielbiać siebie.



W Piśmie Świętym czytamy m.in. o tańcu króla Dawida...

Tańczyła także Miriam. Również w Księdze Psalmów przeczytamy: „Chwalcie Go bębnem i tańcem”. A kiedy syn marnotrawny powraca do domu, radość ojca objawia się w tym, że organizuje ucztę i tańce. Ważnym odkryciem są dla mnie słowa z Listu św. Pawła, który pisze: „Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1 Kor 6,20). Chrześcijanie od samego początku odkrywają potrzebę, by do Boga „mówić” nie tylko słowem.


Dlaczego ta forma modlitwy stała się dla Pani ważna?

Od dziecka lubię tańczyć. I jak tylko w swoim życiu spotkałam Jezusa, to dążyłam do tego, aby te dwie rzeczywistości się połączyły. Miałam w swoim życiu taki czas, że idąc na adorację, byłam przekonana, że idę po to, aby zaczerpnąć czegoś dla siebie. Podobnie było z Eucharystią, na którą szłam, by Bóg dał mi siłę. Czytałam Pismo Święte, by Bóg wskazał mi drogę. W tych formach modlitwy szukałam czegoś dla siebie. Natomiast kiedy odkryłam modlitwę tańcem, to stała się ona dla mnie najgłębszą formą stawania przed Bogiem, dlatego że jest bezinteresowna. Daję w niej Bogu sto procent siebie, niczego w zamian nie oczekując. W tej modlitwie o nic nie proszę, za nic nie dziękuję. Ja po prostu przed Bogiem jestem i daję Mu całą siebie.


Obserwując dzieci w czasie warsztatów, widziałam ręce wzniesione, powoli wykonany znak krzyża, obrót... 

Lubię porównywać modlitwę tańcem do ikony. Jeżeli nie znamy się na symbolice ikony, to patrzymy na nią tak jak na obraz, który albo nam się podoba, albo nie. Natomiast obok ikony nie można przejść obojętnie, gdyż w niej zapisana jest historia biblijna. Musimy poznać jej symbolikę, rozumieć, co oznaczają poszczególne kolory, gesty, spojrzenia. Kiedy mamy taką wiedzę, zaczynamy ikonę czytać. Nie zatrzymujemy się tylko na poziomie walorów artystycznych. Tak samo jest z modlitwą tańcem – gdy nie znamy jej symboliki, co najwyżej ocenimy jej zewnętrzną formę, nie docierając do tego, co najistotniejsze.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama